Tereny Valfden > Dział Wypraw
Igła i młot
Anette Du'Monteau:
Trójka jeźdźców ruszyła głównym traktem w kierunku siedziby kowala, a konkretniej specjalisty od wytwarzania ukrytych ostrzy. Pomieszkiwał z nim również jego brat, który pomagał w wyrobie mechanizmu do tej broni. To własnie im najpierw trzeba było złożyć wizytę.
-Trochę świeżego powietrza zawsze dobrze robi, czyż nie?
Arti:
Za towarzyszami gnał młodzieniec. Jego grzywa powiewała na wietrze. Gdyby na drodze przebywały panny, to z pewnością pomdlały by na widok nienagannej urody ÂŁowcy.
- Chciałbym umieć telepatię. - rzucił w powietrze gdy dotarł w końcu do Zeyfara, Nudy i Adamusa.
- Konik, konik jak tytonik... - dodał.
- Mogę udać się z Wami? - zapytał. Jego celem - innym niż latanie i kupowanie niezbędnych towarów - było uchwycenie okazji by porozmawiać z Zeyfarem o Crisisie. Przypuszczał jednak, że i Nuda i Adamus również są ciekaw informacji odnośnie mężczyzny którego spotkali w karczmie.
Nessa:
- Piękne rymy, Aerthcie. Tyle dały ci lata w bibliotekach? - elfka ucieszyła się, że ktoś do nich dołączył. Większa ilość tragarzy, to mniej do noszenia dla wątłej (nie leniwej!) dziewuszki.
Anette Du'Monteau:
-Jedziemy naprzód. Czas na rozmowę będzie i podczas przechadzki. - odparł mauren.
-Chyba ci się nie spodobał ten jegomość w karczmie, prawda Nudo?
Nessa:
Elfka skrzywiła się. Mauren na pewno znał odpowiedź, ale grzeczność nakazywała się odezwać:
- Chyba nikomu się nie spodobał. Dziwny jakiś. Krzyczał, zadzierał nosa i zachowywał się, jakby wszystkie rozumy pozjadał. W dodatku straszny taki. Kto to jest, Zayfarze? O czym o w ogóle w tej karczmie mówił, bo zdaje mi się, że nie wszystko pojęłam.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej