Tereny Valfden > Dział Wypraw

Niepokoje na południu...

<< < (16/37) > >>

Dragosani:
Komendant najpierw odpowiedział Darlenitowi.
- Nie, nie las. Trochę skał, niewielkich drzew i krzewów. Część klifu zajmuje też coś w rodzaju łąki... nie wiem, jak to dokładnie określić. W sumie raczej niewiele może chyba wyrosnąć na skale... Ludzie nieraz robią pikniki w cieplejsze miesiące. Twierdzą, że są stamtąd wspaniałe widoki. Ja tam nie wiem, co może być wspaniałego w widoku wody. - zamyślił się chwilę. Zwrócił się do Diomedesa.
- Hmm... mogę dać ci jakieś łachy, co byś nie rzucał się tak w oczy. Byś wyglądał jak żebrak, czy żul jakiś. - jego wargi wykrzywiły się w lekkim, złośliwym uśmiechu. - Masz ku temu pewne predyspozycje. - rzucił wrednie.

Izabell Ravlet:
Jest ciepło, więc możesz udawać pijaka, który odpoczywa nad klifem nie przejmując się zagrożeniem. To może się udać - stwierdził mauren, ciesząc się w duchu

Eric:
- A pan ma takie ubrania - odparł. - Zastanawiające. Kim pan był przed objęciem tej postawy? - odparł równie wrednie.
- Ale z chęcią przyjmę ten podarek. W szacie raczej dość niewygodnie by mi się poruszało, no i rzucałbym się w oczy. - dodał.

Dragosani:
Funkcjonariusz zmroził nowicjusza lodowatym spojrzeniem.
- Mówiłem już. Widocznie nie słuchałeś... ta współczesna młodzież... - westchnął teatralnie. Zdawało się, ze nawet polubił Diomedesa. Oczywiście nie zamierzał tego jawnie okazywać.
- Ubranie o którym mówię, jest częścią wyposażenia naszego posterunku. - wyjaśnił, jakkolwiek by to głupio nie brzmiało. - Specjalnie właśnie na takie okazje. Nie wszędzie w końcu możemy paradować w uniformach. - wstał od biurka i podszedł do skrzyni stojącej pod ściana pomieszczenia. Otworzył ja i wydobył z niej jakieś brudne łachy. Istotnie wyglądały (i śmierdziały) jak strój typowego żula.
- Proszę, oto twój uniform honorowego milicjanta. - podał szmaty nowicjuszowi. - Oczywiście do zwrotu. - dodał.



--- Cytuj ---Nazwa odzienia: Brudne łachy
Rodzaj: brak
Typ: strój
Wytrzymałość: 1
Opis: Uszyty z 100 kawałków lnianego płótna. Pokryty brudem najróżniejszego pochodzenia. Ponad to nosi wyraźne ślady wymiocin. I śmierdzi.
Wymagania: brak
--- Koniec cytatu ---

Izabell Ravlet:
Ruszaj, Diomedesie, i niech bogowie ci sprzyjają - rzekł mauren. Następnie zwrócił się do komendanta:
 Mamy jeszcze jakieś tropy? Ofiary, które uciekły i jeszcze żyją? Albo coś w ten deseń?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej