Tereny Valfden > Dział Wypraw

Niepokoje na południu...

<< < (9/37) > >>

Dragosani:
Darlenit

Kupiec z rybą najwidoczniej poczuł się ważny, gdy został zapytany jako pierwszy. Jego mina złagodniała, już nawet prawie odłożył broń obuchową w postaci dorsza. Lecz spojrzał na swojego oponenta i gniew powrócił.
- Ten skurwiel chciał zająć mi miejsce! - wrzasnął. - Przyjechałem jak zawsze na targ. Chciałem wyładować towary. A ten imbecyl władował się obok i wykładał swoje śmieci na MOIM miejscu!- słowa podkreślał machaniem dorszem. Było to nieco niebezpieczne z racji, że ryba mogła mu się wyślizgnąć z ręki i trafić niewinnego przechodnia. 

Eric:
- Dzięki - odpowiedział z uśmiechem. Nie zwrócił uwagi na podejrzane, trochę irytujące zachowanie przechodnia, nie miał na to ani czasu, ani ochoty. Z zapałem godnym krowy galopującej do rzeźni, ruszył w stronę wskazaną przez chichrającego się z diabeł wie czego, przechodnia, którego zaczepił. Miał szczerą nadzieję, że tym razem też dostał rzetelne wskazówki, nie cierpiał się wracać i szukać drogi od nowa, a czas naglił.

Izabell Ravlet:
Władował się obok i wyładowywał towary na twoim miejscu? - mauren nie do końca zrozumiał, lecz stwierdził, że należy spytać drugiego kupca. Więc spytał:
 Czy zgadzasz się z jego wersją? Jeżeli nie, opowiedz proszę swoją

Dragosani:
Diomedes

Droga wskazana przez przechodnia zdawała się być właściwa. Jednak był pewien problem. Młody nowicjusz bowiem nie spieszył się. Wręcz szedł bardzo niespiesznym tonem. Niczym krowa do rzeźni. Tak więc, jak można było się spodziewać, dotarł na posterunek w czasie czterokrotnie dłuższym, niż w przypadku normalnego tempa. To, że Diomedes odnalazł posterunek, zdradzało kilka szczegółów budynku. Po pierwsze, kraty w niewielkich otworach tuż nad brukiem ulicy. Po drugie, solidna budowa posterunku. Zbudowany był z kamienia. Po trzecie, nad wejściem wisiała tabliczka wyjawiająca funkcję budowli.

Darlenit

- No przecie mówie - burknął w odpowiedzi handlarzy ryb. Na te słowa został obrzucony morderczym spojrzeniem "warzywniaka". Jednak ten natychmiast zaczął odpowiadać Darlenitowi.
- Przyjechał żem coby ogóry i ziemniaki sprzedać. Jak we poniedziałki, środy i piątki, od lat wielu. I chce sie wyładować, kiedy ten chuj wpieprza mi się w miejsce. No kurwa! - opowiedział swoją wersję wydarzeń.

Izabell Ravlet:
//Wiedziałem, że tak będzie ;p

Zaraz, zaraz, jaki dzisiaj dzień tygodnia? - Darlenit już wiedział. Kupcy przybywali na targ co drugi dzień, na przemian. Tym razem przybyli oboje

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej