Tereny Valfden > Dział Wypraw
Niepokoje na południu...
Izabell Ravlet:
Ale czy wtedy wyglądałoby to tak efektownie? - odpowiedział milicjantowi mauren. Retorycznie. Sam dobrze wiedział, że magia daje różne możliwości i każda z nich jest mniej lub bardziej efektowna. I efektywna. Tak zakończył się incydent z kotem, trzeba było iść dalej. Młodego adepta zastanawiały losy Diomedesa. Jednak na rozmyślania nad ciekawymi sposobami skrzywdzenia owego człowieka przez innych nie było czasu - patrolujący dotarli na targ. Darlenit przystanął i przyjrzał się sytuacji.
Nie wygląda to ciekawie, jakie rozwiązanie proponujecie, panowie? - zapytał
Dragosani:
Darlenit
- Siłowe. - odparł natychmiast Nobby, uśmiechając się niemal bezzębnie i wyłamując sobie palce. Ewidentnie szykował się do interwencji.
- Zignorujmy to. - zaproponował Bodb, który najwyraźniej nie miał zamiaru wykłócać się z kupcami. Jednak obaj spojrzeli na Darlenita. Widocznie wierzyli w prawo większości i to do niego należała decyzja, czy poprze którąś stronę, czy też sam coś wymyśli.
Izabell Ravlet:
Cieszę się, że zgadzacie się ze mną, że najlepiej będzie porozmawiać - odrzekł mauren - Niech jeden z was podejdzie do jednego kupca, a drugi do drugiego. Stanę po środku i będę rozmawiał. Zaufajcie mi - rzekł. I jak powiedział, tak zrobił. Przyspieszonym krokiem doszedł do kupców, akurat gdy nieco odsunęli się od siebie. Spokojnym, donośnym głosem wypowiedział:
Dość! Co tutaj się dzieje?
//Jakbyś miał wątpliwości co do tego, że milicjanci się zgodzą, to uwzględnij perswazję
Dragosani:
Darlenit
Nobby jedynie wzruszył ramionami i z wielka łaską podszedł do kupca z rybą. Bodb spochmurniał i stanął obok sprzedawcy warzyw. Obaj kupcy natychmiast zamilkli i z niepokojem spojrzeli na milicjantów. Ten od ryb wyraźnie odsunął się kaprala. Powód był chyba jasny.
- On zajął mi miejsce! - wykrzyknęli równocześnie wskazując oponenta palcem. Gdy zorientowali się, że powiedzieli to samo w jednym momencie obrzucili się zabójczymi spojrzeniami, i niemal skoczyli na siebie. Powstrzymała ich zapewne jedynie obecność milicji.
// Nie musisz mi dawać rad.
Izabell Ravlet:
Spokojnie. Zaraz wszystko obgadamy - stwierdził Darlenit. Zwrócił się następnie do kupca z rybą:
Proszę opowiedzieć swoją wersję wydarzeń
//ÂŹle zrozumiałeś moje intencje. Ja chciałem rozwiać ewentualne wątpliwości, nie cię pouczać
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej