Tereny Valfden > Dział Wypraw

Niepokoje na południu...

<< < (31/37) > >>

Dragosani:
Milicjanci owszem, widzieli maga. Komendant odpowiedział adeptowi.
- Tiaa... postaramy się. Chociaż nie wiem jak mielibyśmy złapać czy zabić kogoś, kto ot  tak może zamienić się w wodę... - był chyba pod lekkim wrażeniem magii Apostoła.

Tymczasem Diomedes usiłował nawiązać rozmowę z tajemniczym staruszkiem. "Usiłował" jest dobrym określeniem. Dziadek bowiem nic nie powiedział. Tylko wzruszył ramionami. Zupełnie jakby niespecjalnie przejął się całą akcją i irytacją w głosie nowicjusza.

Eric:
Diomedesowi powoli puszczały nerwy. Czuł jak szwy, które trzymały je na wodzy, powoli pękały z cichym trzaskiem. Lada chwila i byłby uderzył starca z całej siły prosto w twarz, za samą jego nonszalancką postawę, która doprowadzała nowicjusza do szału. Nie był to jednak pierwszy raz, gdy musiał opanować swoje uczucia, więc jakoś udało mu się przezwyciężyć tą nieodpartą chęć. Starzec, który powoli sprawiał, że Diomedes stawał się kłębkiem nerwów, wyglądał niesamowicie tajemniczo. Zupełnie jakby był oderwany od tego świata.
- Darlenicie... Ja nie mam nerwów, żeby gadać z tym starcem... Może tobie coś powie. Ja pójdę poszukać porwanych. Dobra? - zapytał z nutą rezygnacji w głosie.

Izabell Ravlet:
Idź - odpowiedział mauren. Podszedł do starca i usiadł obok. Zaczął mówić:
 Kim jesteś? Dlaczego pomagałeś komuś takiemu, jak ten mag?

Eric:
Diomedes odetchnął z ulgą. Atmosfera miejsca, gdzie sprawowano krwawe ceremonie była tak złowieszcza i ohydna, że aż mierzwiła włosy na karku, toteż Nivellen pospiesznie, wręcz jakby ktoś go ganił, wyszedł w kierunku z pieczary i sunął przez chwilę tunelem, aż ponownie doszedł do rozwidlenia i tym razem wybrał to drugie odnóże. Spokojnym, choć jakby zmęczonym krokiem, szedł prosto przez siebie i oddychał ciężko. Walka konkretnie go wyczerpała i powoli popełniony wysiłek dawał o sobie znać coraz mocniej, szczególnie w lewym ramieniu, które przebite było wcześniej przez miecz któregoś z fanatyków. Prowizoryczny opatrunek założony na ranę, przybierał coraz intensywniejszą barwę szkarłatu i co jakiś czas skapywały z niego krople krwi. Diomedes zaniepokoił się, że może stracić jej zbyt wiele, ale nie mógł teraz wybiec z jaskini i skierować się do pobliskiego medyka. Stopy go bolały, a jaskinia zdawała się ciągnąć w nieskończoność. Miał nadzieję, że córka karczmarza, którego zapewnił o tym, że sprowadzi ją całą i zdrową do ojca, jeszcze żyje i ma się w miarę dobrze. Nie lubił łamać raz danych obietnic, ani zawodzić ludzi, którzy pokładali w nim nadzieje.

Dragosani:
Darlenit, jak przedtem Diomedes, mógł dokładnie przyjrzeć się staruszkowi. Oczywiście miał siwa brodę. Sięgała mniej więcej do mostka. Była poplątana, jakby od dawna nie spotkała się z wodą. Twarz dziada była poznaczona zmarszczkami. Było to całkiem normalne u ludzi w jego wieku. Lecz jego oczy... już normalne nie były. Lewe było, musiało być, szklane. Wyglądało jak kulka zrobiona właśnie ze szkła. Czarnego szkła. Zdawało się być przed to bezdenne i wzbudzało wielki niepokój. Szczególnie odbijająca się w nim twarz rozmówcy starca. Prawe oko było w miarę normalne. Może tęczówka była nieco zbyt jasna na "typową" barwę. Dziadek przypatrzył się Darlenitowi. Nie odpowiedział. Tylko patrzył się tym szklanym okiem. Jakby badał umysł adepta. Nagle otworzył usta i wskazał je palcem. Darlenit spostrzegł, że dziad nie miał języka.

Diomedes tymczasem dotarł do pieczary, która służyła za lochy. Była to prawa odnoga tunelu, patrząc od sali rytualnej. Wewnątrz stał drewniany stół, na którym płonęła świeca w świeczniku. Obok leżał pęk trzech kluczy. Pod ścianą zaś stały trzy klatki. Całkiem spore. W dwóch leżały tylko jakieś brudne szmaty i trochę siana. W jednej zaś "brudne szmaty" były nieco bardziej... wypukłe. I poruszały się miarowo, jakby oddychały. Nagle brudne szmaty odwróciły się i Diomedes spostrzegł, że posiadają piersi. Co prawda zakryte odzieniem, ale jednak. Prócz piersi widać było również twarz. Była to młoda dziewczyna o przeciętnej urodzie. Po prostu zwykła dziewka z prowincji.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej