Tereny Valfden > Dział Wypraw

Niepokoje na południu...

<< < (23/37) > >>

Izabell Ravlet:
Natychmiast, gdy mauren zobaczył piorun wypowiedział magiczne słówko:
 IAAEII - wymówienie tych głosek było dość trudne, jednak Darlenit miał już wprawę. W kłębach dymu zamienił się w kruka. Towarzyszył temu trzask, jednak zbiegł się w czasie z uderzeniem pioruna i młody Navarre wzleciał w powietrze

Dragosani:
// Zacnie ^^

Gdy piorun głośno trzaskając przeleciał tuż przed nosem mężczyzny, ten wywalił się w tył. Byłą to reakcja całkiem naturalna. Pech jednak chciał, że na trawie za fanatykiem spoczywał sobie spokojnie ludzki kał. Bogowie raczą wiedzieć kto był na tyle chamski, aby srać na środku małej polanki. Jednak nie zmienia to faktu obecności stolca. Czymś co po prostu musiało się wydarzyć było to, ze wystraszony mężczyzna wpadł akurat w owe gówno. Nie zwrócił jednak na to uwagi. Zajęty był spoglądaniem z przerażeniem i badaniem palcami swoich spalonych brwi. Cóż, piorun przeleciał dość blisko. Fanatyk wypowiedział wtedy jedno słowo. Tak oczywiste i naturalne. Jedno słowo, które wyrażało cały jego szok.
- Kurwa... - po tym jakże błyskotliwym podsumowaniu mężczyzna wstał. Dłonią podparł się o ziemię. Oczywiście trafił nią w reszki stolca. Jego mistrzowska dedukcja podpowiedziała mu skąd mógł przylecieć piorun. Spojrzał w tamtą stronę. Każdy normalny człowiek z pewnością chciałby być jak najdalej od miejsca z którego ciskane są pioruny kuliste. Jednak fanatyk ruszył dzielnie aby to sprawdzić.

Eric:
// Ta, coś ostatnio pomysłowy się zrobiłem  :-\

Diomedes spostrzegł działania maurena i uśmiechnął się triumfalnie. Zanim zapadł mrok, nowicjusz zdążył jeszcze zauważyć niezadowoloną minę kultysty, który z plaśnięciem upadł na coś, wstał i zaczął zmierzać w jego kierunku. ÂŚwiatło zdążyło zgasnąć, umknąć gdzieś wraz z wiązką błyskawic, toteż Diomedes nie obawiał się przyłapania. Po nagłym rozbłysku i ponownym zapadnięciu zmroku trzeba było chwilę poczekać, by przyzwyczaić wzrok do ciemności. A że Nivellen zaraz po wystrzeleniu wbił wzrok w ziemię, nie dopadł go ten problem i widział doskonale. Przekradł się zręcznie w stronę krzaków i zniknął w ich gąszczu. Teraz należało jedynie czekać na dopełnienie planu, o ile oczywiście członek kultu nie został zniechęcony przez nagły widok piorunu, który przewędrował tuż obok niego. W sumie nie powinien być zbyt podejrzliwy. W końcu pioruny to zjawisko naturalne. Kiedy zobaczy, że tam nic nie ma, pewnie uzna, że to po prostu anomalia pogodowa lub że za dużo dzisiaj palił. Diomedes odszukał oczami delikatnie trzepoczącego skrzydłami kruka, uśmiechnął się i w geście zadowolenia uniósł kciuk w górę. Miał nadzieję, że milicjanci domyślili się już ich planu, a jeśli nie, to że nie będą przeszkadzali.

Izabell Ravlet:
Zaś Darlenit wziósł się dość wysoko i głośno kraknął. Miało to dwa znaczenia - odzew na kciuk Diomedesa uniesiony w górę i jednoczęśnie odwrócenie uwagi fanatyka. Kruk w nocy był w stanie przestraszyć niejednego...

Dragosani:
Milicjanci chyba połapali się w czym rzecz. W każdym bądź razie siedzieli cicho w krzakach. Tymczasem plan wysłanników Gildii zdawał się działać. Mężczyzna szedł do miejsca skąd przyleciał piorun. Zatrzymał się z pięć metrów od niego. Rozejrzał się bacznie, lecz niczego nie dostrzegł. Usłyszał krakanie kruka. Zignorował to. Bądź co bądź fale wciąż uderzały o skały i mogły je po prostu zagłuszyć. Fanatyk niezadowolony z braku efektów swoich oględzin spojrzał w niebo. I dostrzegł tam chmurę. Właściwie chmurkę. Albo raczej strzęp chmurki.
- Hmm... burzowa... - stwierdził fachowym tonem. Odwrócił się i czym prędzej ruszył do klap kryjącej wejście do kryjówki kultu.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej