Tereny Valfden > Dział Wypraw
Niepokoje na południu...
Eric:
Diomedes skinął Darlenitowi głową. Mauren dostał już instrukcje, ale Nivellen uznał podpowiedź za nieodłączny element wykonania planu. Na jego ustach pojawił się uśmiech, gdy zorientował się, że całkowicie wszystko poszło zgodnie z jego zamysłem. Teraz wystarczyło tylko poczekać i wierzyć, że Darlenit niczego nie spieprzy.
Izabell Ravlet:
Darlenit zniżył lot i zbliżył się do fanatyka...
Eric:
Napięcie rosło. Wszystkie mięśnie Diomedesa napięły się jak jeden mąż, po karku poczęły spływać krople potu. Darlenit zbliżał się do fanatyka. Oczywiście nie mógł on podejrzewać, że to mag, który przy pomocy zaklęcia zmienił swoją postać. Ale mimo to, Nivellen nie był w stanie powstrzymać swojego podekscytowania i poddenerwowania. Polegał teraz na swym kompanie jak jeszcze nigdy, właściwie powodzenie całej operacji w głównej mierze zależało teraz od niego.
Dragosani:
Kultysta dotarł w końcu do krzaków, w których ukryta była klapa. Wszedł z zarośla i schylił się. Stęknął, widocznie cierpiał na bóle krzyża, po czym złapał za całkowicie niewidoczną pętelkę bardzo cienkiej linki i otworzył przejście. Oczom maga-kruka okazało się mroczne wejście do kryjówki sekty. Mężczyzna wślizgnął się do środka. Trzymając się szczebli drabiny chciał zamknąć klapę.
Izabell Ravlet:
Darlenit pod postacią kruka starał się wślizgnąć pod klapę, zwracając szczególną uwagę na to, aby kultysta go nie zauważył. Wiedział, że od niego zależy powodzenie planu i nie chciał zawieść. W duchu modlił się o to, aby się udało
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej