Tereny Valfden > Dział Wypraw
Krwawa Orlica
Anette Du'Monteau:
Nelmaris powoli opuściła Anva na ziemię.
-To oni...ich ścigałam...przywódcę tej bandy...wymordowali tyle dzieci... - mówiła łamiącym się głosem. -Jeśli masz amulet jednego z nich to znaczy, że przeznaczenie się dopełniło. Część z nich nie żyje, część wciąż czeka na śmierć...jeśli zapewnicie mnie iż Ty i twoi towarzysze dokończą tą sprawę, to odejdę. Jeśli, jednak nie zrobicie tak jak powiem wrócę i zabiorę znaczniej więcej do grobu niż swoje ciało.
Anv:
- Straszysz fajnie. Szkoda, że nie żyjesz bo widział bym cię dalej w komandzie tropicieli. - zażartował Anv. - Co do Salamandr, myślę że możemy się dogadać. Chciałem się nimi zająć ostatecznie, a teraz widzę, że mam do tego i sposobność i wręcz większy cel. Powiedz mi tylko, bo to mnie intryguje. Znam się trochę na tych sprawach, w życiu wiele widziałem, ale nurtuje mnie, jak to się stało, że powstałaś z martwych by tylko dokończyć swoją misję. Nigdy czegoś takiego nie spotkałem. Zawsze takie istoty szukały zemsty pod postacią ducha, bądź po czasie przeradzały się w demony. ty jednak ciałem wstałaś i zabijasz. Czyżby, ktoś cię ożywił? Masz kontakt z jakimś nekromantą? -zapytał całkiem przyjaźnie.
Anette Du'Monteau:
-Skoro i tak wrócę do siebie...przychodził tu pewien człowiek. Odprawiał jakieś rytuały i obiecał, że dzięki niemu będę w stanie wypełnić swoją powinność. Nie mam pojęcia co takiego robił. Przynosił różne rzeczy, wymawiał słowa w języku, którego nie znam. To wszystko potęgowało moje uczucia i kompletnie mnie zaślepiło. Byłam prostą łowczynią. Wiem tyle, że aby teraz powrócić do spoczynku muszę zostać przebita specjalnym ostrzem. Prosto w serce. - łowczyni zamilkła. Uklękła przed Anvarunisem i wyprostowała głowę patrząc dumnie w niebo.
-Zabezpieczcie ten cmentarz potem. Niech nikt nie musi przeżywać tego co ja. Nie masz pojęcia jakie to uczucie zmusić ducha wrócić do swojej okropnej, cielesnej powłoki po takim czasie. To również musicie mi obiecać! - krzyknęła. -Gdy błąkałam się jeszcze jako duch widziałem bandytów chowających niedaleko skrzyneczkę. Idźcie do tamtej starej krypty. Może coś znajdziecie. Teraz pozwól mi wrócić. Będę was obserwować, aby wiedzieć czy mój honor łowcy nie został splamiony. Bywajcie.
Anv:
- Obiecuję. Bywaj. - rzekł Anv i wyciągnął swe ostrze. Uniósł je do góry i rytualnie wbił pomiędzy szyję a obojczyk, ponownie uśmiercając łowczynię. Po czym skierował się z resztą towarzyszy do krypty, którą wskazywała Nelmaris. Zapewniał ją, że zabezpieczy cmentarz, wiedział jednak, że nie ma szans uchronić go przed podobnymi wydarzeniami, potrzebna byłaby straż.
Anette Du'Monteau:
W krypcie znaleźliście szkatułkę z 90 sztukami złota. Rozdaliście je równo między siebie. Potem uznaliście, że wypadałoby zakopać znów zwłoki Nelmaris. Gdy to już się stało wszyscy mogli odetchnąć. Teraz zostało załatwić Salamandry i dowiedzieć się kim był ów człowiek odwiedzający cmentarz, lecz to wymagało czasu.
Zadanie zakończone
Nagrody:
Wszyscy otrzymujecie po 30 sztuk złota
Nawigacja
Idź do wersji pełnej