Tereny Valfden > Dział Wypraw
Gdy umarli spać nie mogą...
Patty:
Wzdrygnęłam się lekko, gdy do moich nozdrzy dobiegł ohydny zapach na wpół rozłożonych zwłok. Wywinęłam mieczem młynka, gotując się do walki, pierwej jednak wygenerowałam trochę energii magicznej, wyciągając przed siebie lewą dłoń - OIIIG - Wyszeptałam, obserwując, jak nad palcami pojawia się ognista strzała. Pchnęłam ją telekinezą wprost na korpus najbliższego zombie. Mała kula pomknęła i rozproszyła się na wysuszonej skórze przeciwnika, zapalając ją w kilku miejscach. Następnie doskoczyłam do płonącego potwora i cięłam potężnie, skręcając biodra. Kuta przez krasnoludy klinga zamruczała i wgryzła się w zgniłe ciało zombie, niemalże ucinając głowę. Odskoczyłam, unikając rozpaczliwego ataku i kolejnym uderzeniem ścięłam stwora, zwłoki upadły głucho w śnieg.
1/3 zombie
Gordian Morii:
-ÂŁadnie.- powiedział cicho elf widząc to co wyczyniała Patty. Szybko ruszył więc w stronę innego ożywieńca. Zombie było powolne jeśli chodziło o poruszanie, jednak atakowały szybko. Kłapiące szczęki i długie krzywe szpony były bardzo dobrą bronią na nieuzbrojonych ludzi. Na szczęście elf miał przy sobie miecz. Niezbyt ostry i nie dość dobry jak na paladyna, ale przecież Elltharias jeszcze nim nie był. Wszystko przed nim, jakby powiedział każdy stary zakonnik. Pierwszy atak był niezbyt mocny, lecz zdumiewająco celny. Sztych miecza przejechał po czaszce ożywieńca tworząc na niej dość dużą bruzdę. Mimo tego zombie nie zareagowało tak jak zrobiłby to żywy. Wręcz przeciwnie. Elf dostał w plecy pięścią. Siła była naprawdę duża. Lekko ogłuszony elf zdołał jednak obrócić ostrze w swym kierunku i pchnąć pod ramieniem zatapiając miecz w trzewiach przeciwnika. Dało mu to chwilę na kolejny atak. Wyrwał miecz i mocą rozpędu ciął z półobrotu odcinając łeb praktycznie do końca.
2/3
//:Ostatni jest dla Juliana.
Julian:
Do nozdrzy Juliana dotarł zapach na wpół rozłożonych ciał. Wzdrygnął się. Bogatszy o doświadczenie walki z szkieletem, powstrzymał strach bez problemu. Zaszarżował na potwora, odciął mu jedną kończynę. Jednak ten nic sobie z tego nie robił. Potwór zaatakował Juliana, jednak ten uchylił się od ciosu. Z całej siły zamachnął się i szybkim cięciem odciął potworowi łeb.
3/3 zombie
//Zawsze klikacie, wtedy gdy ja chce się kliknąć.
Gordian Morii:
//: Następnym razem pisz ciut bardziej rozbudowane opisy.
- Przeszukajcie najbliższy teren. Ja będę czuwał. - polecił
Patty:
Zmysły wciąż były wyostrzone, więc rozejrzałam się po okolicy, podchodząc do kurhanu. Z dreszczem obrzydzenia starłam resztkę krwi zombie z policzka, ocierając twarz rękawem i stanęłam przed mogiłą, szukając wszelkich interesujących mnie śladów.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej