Tereny Valfden > Dział Wypraw

Gdy umarli spać nie mogą...

<< < (9/12) > >>

Gordian Morii:
Grupa ruszyła przez śniegi i rozmiękłą ziemię. Szło się nieźle, ale wiadomym było, że nie tak dobrze jak po utwardzonym trakcie. W pewnym momencie elf wyczuł coś, co wyczuli również jego towarzysze.
-Magia...- szepnął pod nosem. Szedł jednak dalej. Wreszcie zauważył kurhan, a wokół niego kilku ożywieńców. Trzy zombie i cztery szkielety. Umarli dostrzegli przybyszów i rzucili się do ataku. Lekkie szkielety wyprzedziły powolne zombie więc elf zawołał.
-Wycofać się kilkanaście metrów. Zniszczymy szkielety i dopiero później dobierzemy się do skóry zombie!
4x Szkielet

Julian:
Gdy Julian ich zobaczył zamarł z przerażenia. Nigdy wcześniej nie walczył z nieumarłymi. Nagle jeden z nich zobaczył go. Zaczął iść w kierunku. Te gołe kości, te resztki skóry sprawiły, że Julian się wzdrygnął.
Opanuj strach myślał - pomyślał
Wyciągnął miecz ten zaszarżował na niego. Zamachnął się i przeciął skórę, z której poleciała krew. Na szczęście było to drobne przecięcie. Julian nie zważając na to zaatakował szkielet, któremu odpadła ręka. Jednak ten szarżował na niego dalej. Szkielet atakował Julian bronił się.
Nagle zauważył, wystający korzeń. Zwabie go w to miejsce - pomyślał
Julian zaczął się wycofywać w kierunku korzenia, szkielet szedł za nim. Julian przeskoczył korzeń, a szkielet przewrócił się. Julian wykorzystał sytuację i odciął potworowi głowę.
No to cie powinno załatwić.

Gordian Morii:
Elf dobył miecza i mocniej zacisnął dłoń na jego rękojeści. Ostrze jest przedłużeniem ręki... Tak go uczyli jego mistrzowie. Mieli oczywiście rację, lecz Elltharias jeszcze tego nie czuł, nie był mistrzem, jednak czyż to nie ćwiczenia sprawiają, że laik staje się wirtuozem? Tak! Teraz była idealna okazja. Szybki wybieg, kilka celnych ciosów i po sprawie. Teraz! Ostrze zaświszczało tuż obok łba szkieletu, który okazał się być zbyt szybki, jak na ten cios. Szybkie parowanie i ponowny atak. Coś chrząstnęło. Miecz utkwił na moment między żebrami ożywieńca, lecz wystarczyło mocniejsze szarpnięcie by ostrze uwolniło się łamiąc przy okazji kilka kości. Znowu blok, tym razem z odbiciem. Siła rozpędu pozwoliła zadać cios w czerep. Idealnie w ciemię, od góry. Trzask i odgłos rozsypujących się kości. Tak już po przeciwniku. Jednak drugi ze szkieletów nie czekał za długo. Pchnął w bok, jednak Elltharias uniknął ciosu dosłownie o milimetry. Kilka kroków w tył i cios. Mocne uderzenie wytrąciło broń umarlakowi, który teraz mógł atakować ewentualnie pięścią.
2/4

Patty:
Cofnęłam się krok do tyłu, dobywając krasnoludzkiej brzytwy. Długa, ciężka klinga zamruczała złowrogo, przyciągając jeden ze szkieletów. Kościotrup bezmyślnie zaszarżował, zamachując się mieczem. Odskoczyłam w piruecie, nadstawiając klingę, stal zgrzytnęła o stal, krzesząc skry. Nie czekając, zaatakowałam, ostrze zawyło w powietrzu i odrąbało lewą rękę szkieletu. Bezmyślny automat nawet tego nie zauważył, nacierając z tą samą ponurą zawziętością. W szybkim obrocie okrążyłam przeciwnika i zadałam straszliwe cięcie przez czaszkę. Klinga miecza skruszyła kości, a teraz już naprawdę martwy szkielet rozsypał się, kości potoczyły się po zmarzniętej ziemi. Obróciłam się i dojrzałam wzrokiem rozbrojonego kościotrupa. Przyciągnęłam go telekinezą, pozbawiony poczucia równowagi przeciwnik potknął się, a sama pojedynczym cięciem zrąbałam mu czerep. Przyklęknęłam i mocnym uderzeniem głowicy rozbiłam czaszkę.

4/4

Gordian Morii:
Gdy szkielety legły już w kolejnym śmiertelnym śnie do zakonników zbliżyły się zombie. Trzy pokraczne stworzenia szły przez śnieg, który jeszcze bardziej je opóźniał.
-Uważać na pazury. Potrafią mocno uderzyć i zarazić jakimś paskudztwem. Odcinajcie łby. To upewni was, że więcej nie wstaną.- poinstruował swoich.
3x Zombie

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej