Tereny Valfden > Dział Wypraw
Raport z północy
Dragosani:
Dracon skrzywił się, widząc paskudny stan ciał. Miał bardzo złe przeczucia. Wstał i ruszył dalej. W końcu dotarli do nieco nietypowej jaskini. Zeleris zatrzymał się przy wejściu doń i wyciągnął kostur. Nie wiedzieć czemu, ale złe przeczucia nasiliły się odrobinę. Wolnym krokiem ruszył wgłąb pieczary.
Devristus Morii:
Szliśmy dalej spokojnym powolnym krokiem, obserwując uważnie otoczenie. Ciał tutaj było tak jakby mało, ale Elf wychylił sie za krawędź i spojrzał w dół. Zobaczył taki obraz jakiego wyczekiwał. Ciała "ludzi", a raczej topielców. Dziwniejszą rzeczą było co innego, a mianowicie co raz częściej występujące pajęczyny.
Dragosani:
Dracon zatrzymał się. Zaczął coś mruczeć pod nosem. Wścibski elf oczywiście usłyszał to, dzięki swojemu wyostrzonemu elfiemu słuchowi, przeznaczonemu zapewne do podsłuchiwania innych, aby rozsiewać plotki.
- Rany kłute... trucizna... pajęczyny... - zrobił kilka kroków i zatrzymał się ponownie. Powęszył. - Arachna... - mruknął nieco głośniej, aby ostrzec Deva.
Devristus Morii:
Wiem, ale mieliśmy dwa efekty trucizn. Działanie trucizny arachny to sprawianie, że żyły z ciemną krwią się uwydatniają na skórze. Krew gęstnieje, spowalnia, a tlen jest wydzielany z niej. Przez to są takie czarne pasy na zmarłych. rzekł Dev Ale mamy także drugi efekt trucizny. Fioletowość ciał. Arachna nie jest chyba tutaj sama. Zaprosiła koleżankę albo kolegę do towarzystwa
Dragosani:
- To ciekawe. - odparł Flamel. - To raczej rzadko spotykane, by przedstawiciele dwóch gatunki wielkich jadowitych stworów przebywały w jednym miejscu. Dziwne że się nie pozabijały. - Dracon rozglądał się dookoła i nasłuchiwał. Nie chciał aby jeden z tych potworów zaskoczył ich.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej