-Nieee... jeno od święta.- żachnął się krasnolud. Dopiero teraz przerzucił tarczę przez plecy po wcześniejszym, natychmiastowym jej wyciągnięciu do obrony przed strzałami. Szczerze mówiąc, gdyby nie groźba Aragorna, której miał zamiar dokonać jednak przyuwazył, i z resztą pamiętał z dawnych lat, exkomandora, który zareagowa, już byłby na drodze do odszukania tego dachu. A wtedy groza, pomór i kutas w ustach.
-Wczoraj na ten przykład było Hildegardy i Tymoteusza, święto jakich mało!- zaśmiał się gardłowo i odkorkował przytroczone do pasa piwo. Skąd ten skurwiel ma tyle piw pomyśleli zapewne ludzie znający Domenica. Skąd Ci ja tych piwów tyle biorę? pomyślał krasnolud.