- Tylko uważaj, żeby nam pan nie zdechł, Domenicu - powiedział z udawaną powagą. Walka nie zmęczyła go na tyle, by zaczął morzyć go sen, to też nie idąc za przykładem Aragorna został na pokładzie i po chwili podszedł do Zeyfara pełniącego wachtę. Klepnął go przyjacielsko w plecy i stanął przy nim ramię w ramię.
- Jak będziesz chciał odpocząć, to daj znać - powiedział. - Mogę cię zastąpić, chyba nie dam rady zasnąć...