Tereny Valfden > Dział Wypraw
Epicka wyprawa na targ po kostury
Eric:
Diomedes zobaczył oddalającą się sylwetkę dracona, popatrzył się przed siebie, w kierunku do którego zmierzał i teatralnie pacnął w czoło. Nadal nie mógł spamiętać sieci tych portali. Przez chwilę rozważył ewentualne zostawienie Zelerisa samego na pastwę losu, porzuconego wśród opasłych tragarzy zachwalających swoje przeżarte przez robactwo towary. Zaiskrzyło w nim jednak współczucie, więc ruszył za magiem.
- Domyślam się. - odpowiedział na wcześniejszą subtelną groźbę Mistrza Lindangolu - Ale chyba nie przepuściłbyś okazji znęcania się nade mną, gdy będę nowicjuszem? - dodał propozycję nie do odrzucenia.
Dragosani:
- Za kogo ty mnie masz. - mruknął Arcymag. Gdy doszedł do portali, odwrócił się. - Ty pierwszy, w razie gdybyś zamierzał nawiać. - powiedział do towarzysza i kiwnął głową na portal.
Eric:
Diomedes stłumił rechot, gdy usłyszał słowa Zelerisa. Oczyścił jednak umysł ze zbędnych myśli i nie skomentował jego wypowiedzi. Bez słowa przeszedł bez portal. Zaczynał się już przyzwyczajać do tego środku transportu.
Dragosani:
Gdy Diomedes zniknął w magicznym przejściu, w portal wkroczył Zeleris. Moc teleportu natychmiast przeniosła go do Atusel. Tam mag rozejrzał się.
- Dobra, targ chyba będzie tam. - wskazał jedną z uliczek. -Szukamy kupca imieniem Ataniel. To może być trudne w tłumie jaki pewnie ta jest... - po tych słowach ruszył. Aby chociaż po części rozwiązać problem tłumu szedł krokiem wyrażającym nie tylko pewność siebie, ale i mówiącym coś w stylu "Zaczepianie i wpadanie na magów grozi bolesnym poparzeniem". Cały czas trzymał szponiastą dłoń na sakwie ze złotem Gildii. Tak w razie nazbyt ambitnych prób potencjalnych kieszonkowców.
Eric:
- Wnioskujesz po cholernym ruchu i harmiderze, czy po cholernym ruchu i harmiderze? - wtrącił, idąc ramię w ramię z draconem.
- Kupca z kosturami powinniśmy wypatrzyć stosunkowo szybko. Chyba mało kto ma tu towar tego typu.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej