Tereny Valfden > Dział Wypraw

Wieczna ciemność

<< < (19/20) > >>

Elrond Ñoldor:
Ocian był przygotowany na walkę. W razie konieczności, jego dłoń mogła poszybować w kierunku ostrza szybciej, niż mógł mrugnąć ślepiec gdy miał jeszcze wzrok...

Gunses:
Gunses spojrzał ze zdumieniem na poczynania Ociana
- Skąd wiesz kim jesteśmy? - spytał zimnym tonem Gunses
- Myślisz, że tu wszyscy ślepi - powiedział rzemieślin - Powiedzieli mi, kogo widzieli, kim jesteście.
- Co teraz o nas sądzisz? - spytał Gunses siadając obok i dotykając mężczyzny ramieniem.
- Myślę, że wielkie jaja musicie mieć panowie, by bez drżenia głosu lżyć samych siebie - powiedział patrząc w nicość - I to, że dla dobra sprawy i mojego spokoju żeście się potrafili wyprzeć samych siebie. A tego bym się nie spodziewał po kimś takim jak wy. Wybaczcie staremu zgorzknialcowi to co na was mówił. A to podarunek... Palcami znalazłem kształt i miarę a kolorami pomogli inni - Gunses przyjął podarunek. Obejrzał go krytycznym okiem, docenił kunszt kiwnięciem głowy
- Dziękujemy, zaiście fachowiec...
- Ooo ile bym dał by jeszcze popracować, ale cóż, nikt nie przyjmie do cechy ślepca...
- Na nas czas, bywaj - rzekł Gunses wstając. Syrgiusz wyciągnął dłoń, Gunses podał mu swoją, obaj ścisnęli równie mocno.
- Bywaj wąpierzu... - rzekł Syriusz. Gunses odszedł kawałek, poczekał na Ociana.

Elrond Ñoldor:
- Jest jednak coś co mógłbyś dla nas robić - powiedział Ocian i zrobił pauzę. - Gdyby dostarczono Ci projekt... maski. Mógłbyś ją wykonać? Wielu masek...

Gunses:
//Trafnie, tylko że jeszcze nikt nie wie o tym, że będziemy ZC. Nikt z nas, nawet ja. Tamte projekty przygotowywaliśmy jako userzy, nie jako postacie. Ale da się to ładnie uporządkować. Ocian zna bowiem definicję ZC ;>

- Maski? Zależy z jakiego materiału, ale czemu nie... Robiło się hełmy to i maskę można zrobić.
- Dość - rzekł Gunses - Wystarczy. Chodź Ocianie, bywaj Sergriuszu - rzekł Gunses po czym wampiry opuściły salę.
- Po coś pytał o maski? To ma mieć jakiś związek z tekstem, który Ci przytoczyłem niedawno?
- Tak, chodzi o Zgromadzenie Cienia.
- Hmm... Może to i ma sens...- Gunses zastanowił się chwilę - chodźmy po konie do stajni a potem do Lille, czeka przy bramach - rzekł Gunses.

Elrond Ñoldor:
Tak jak powiedział Gunses, udali się do stajni po dwa czarne jak noc konie. Dosiedli je i podjechali pod bramę, przy której czekała Lillie.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej