Tereny Valfden > Dział Wypraw
Na ratunek Ekkerund
Anv:
- Przez chciwość powiadasz? Co takiego uczynili, że jesteś gotów wybić tak wspaniały naród?
Hagmar:
W pogoni za mithrilem i złotem zeszli za głęboko, nie muszę z tobą rozmawiać człowieczku. Demon powoli acz zdecydowanie wkroczył na most, sklepienie jaskini zdobiły piękne i ostre stalagmity...
Anv:
- Masz rację, nie musisz. Ja jednak nie przepuszczę ciebie dalej. Zobowiązałem się obronić ten lud, a słowa dotrzymuję. - wtedy Anv zerknął delikatnie, w dół, poza most. - Zelerisie! Będziesz w stanie zawiać jako wiatr na tyle mocno, w jego skrzydła, by zwiać go poza most? Ja spróbuję sparaliżować wtedy jego ciało, wyładowaniami elektrycznymi. Reszta! Każdy kto może niech strzela jakimikolwiek magicznymi pociskami, trzeba go osłabić. Atakować! - teraz Anvarunis podleciał do Aggronora. - Znajdziecie coś, by wysadzić te stalagmity, ze sklepienia?
Dragosani:
- Dam radę. - mruknął Flamel. Wiedział, ze jako wiatr może wytworzyć potężny podmuch. Znał też swoją moc i możliwości. Podbiegł na skraj mostu. Patrząc w nienawistne oblicze demona, uderzył kosturem o most, przygotował dawkę mocy i krzyknął.
- Nie przejdziesz! - zanim bestia zdążyła wściec się na tyle, by odgryźć mu głowę, wypowiedział zaklęcie.
- Elishashqihu! - moc w nim zawrzała. Kryształ kostura rozbłysł, a sam mag zaczął się rozpływać. Parowanie trwało chwilę. Gdy się zakończyło mag, już w niewidocznej bezcielesnej formie, ruszył na demona. Kierował swoim wietrznym "ciałem" we wspomniane skrzydła demona chcąc wykorzystać ich powierzchnię przeciwko bestii.
Hagmar:
Jasne, przynieście "Grubasa"! Krzyknął Aggromor do kilku żołnierzy. Po chwili przytoczyli coś co nazwali moździerzem*. Wsadzili w lufę wielką żelazną kulę i wystrzelili. Huk był przeogromny a efekt taki jak trzeba... Stalagmity zaczęły spadać na demona.
*Moździerze stosowano w średniowieczu.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej