Tereny Valfden > Dział Wypraw
Na ratunek Ekkerund
Gunses:
- Aerandiiiir! - wrzasnął Gunses, był już bez płaszcza, a w dłoniach trzymał błyszczący nieskazitelnością miecz - Kolę Ognia poproszę do mnie! - wołał zbliżając się do Zombie.
zombi 2987/3500
Vitnir:
Aerandir wbił miecz przed siebie i wyciągnął różdżkę. Odwrócił się w stronę z której słyszał znajome wołanie, tam widział zbliżającego się Gunsesa do nieumarłych. Wymierzył w jednego, który zapewne znajdzie się na drodze Wampirzego Ojca. IGOI - wypowiedział, by wysłać ku celu kule ognia, chwila czasu a powstała kolejna świeczka. Wampir schował różdżkę, by spowrotem sięgnąć po miecz z którym czuł się pewniej.
zombi 2987/3500
Gunses:
- Ja pier... - wrzasnął Gunses. Nie o to mu chodziło, ale jednakże zawsze o jednego mniej. Wampir podbiegł do płonącego Zombie i wykonał młynek pomiędzy płomieniami. Ostrze Wampira, dzięki kryształom magicznych rud zajęło się płomieniem. Taki efekt miała wywołać kula ognia Aerandira. Z ognistym mieczem, Wampir ruszył w bój.
Rikka Malkain:
Wampir wmieszał się już do walki i wypatrzył swoją grupkę zombiaków teraz wściekle na nią szarżował trzymając miecz nisko , w prawej dłoni. Pierwszego zombi zwyczajnie przeskoczył, szybko się obrócił i podcinając mu nogi, a następnie pozbawił głowy. Uniknął ciosu innego umarlaka, wyminął go i już po chwili jego głowa leżała kawałek dalej. Naskoczył na swojego trzeciego truposza, a gdy wylądował mu na barkach wbił miecz w czaszkę, zeskoczył saltem do tyłu, wylądował za kolejnym potworem, zamachnął się i pozbawił go głowy.
Zombie:
2983/3500
Izabell Ravlet:
-Nieumarli... To co lubimy najbardziej - Darlenit mruknął do Patty. Szykując się od walki, zaczął przypominać sobie słowa Mistrza Gordiana o nieumarłych. - Zombiego duchowym wypaleniem nie ruszym, została strzała i miecz
-Elysh Osh Izqihuxuesh Arishesh, Xuanysh Izgroshel - rzekł cicho, wyczlając swoje zmysły. Gdy zaklęcie podziałało, swąd nieumarłych zaczął być bardziej odczuwalny. Mauren zaczął szukać pierwszego przeciwnika dla siebie dzisiaj. Padło na zombiaczka wysuniętego nieco do przodu:
-OIIIG - rzekł, a ognista strzała uformowana w jego dłoni poleciała kierowana telekinezą w stronę wroga. Trafiła, zadając obrażenia i dodatkowo zajmując szmatę, będącą resztkami ubrań potwora. Po chwili spopielony zombie padł...
-OIIIG - kolejna ognista strzała pomkneła w stronę kolejniego nieumarłego, zadając niemal identyczne obrażenia z niemal identycznym skutkiem.
2981/3500
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej