Tereny Valfden > Dział Wypraw

Na ratunek Ekkerund

<< < (7/25) > >>

Hagmar:
Heh, zgoda. I tak jestem pewien że nie odbijesz, prędkość wylotowa jest dużo większa niż w przypadku kuszy. Krasnolud nabił "Dziurkacza", celował tak by w razie czego nie zabić czyli w łopatkę. Westchnął głęboko, pociągnął za spust. Ponownie błysnęło i huknęło a Ocian... Ocian leżał na ziemi z przestrzelonym ramieniem, kula przeszła na wylot między kością obojczykową a łopatką, miecz zaś był pęknięty.
- Mówiłem kurwa że nie da rady...

Mogul:
Kurwa jedyna myśl jaka naszła do głowy Ocianowi w zaistniałej sytuacji. Mimo że miał dziurę w ciele i czuł przeszywający ból nie martwiło go to najwięcej. Nie miał swojego miecza, tylko miał jakiś słaby, zużyty łuk i kiepsko wykonany sztylet. Zacząłby się z siebie śmiać, jednak powstrzymywał się od tego. Każdy uznałby go za szaleńca, no jeszcze większego niż teraz.

Gunses:
Gunses wstał. Nie spojrzał ani razu na leżącego i krwawiącego Ociana. Kałuża krwi pod Synem Cadacusa była coraz większa. Wampir zbliżył się do szczytu stołu. Jego twarz nie wyrażała emocji, ale w oczach płonęła nienawiść. Podszedł do Aragorna i siedzącego obok władcy podziemnego miasta. Cadacus skinął głową gospodarzowi wedle zwyczaju
- Odwołując się do niezmierzonego honoru krasnoludzkiej rasy względem wszelkich przejawów męstwa i odwagi - rzekł przez zaciśnięte zęby - mniemam, że nie dacie umrzeć tu, podczas uczty, śmiałkowi który przybył tu aby wspomóc wasz lud w dręczących was problemach, a który odżył się stanąć na przeciw waszej technologii, udowadniając jej wyższość. Z tego miejsca, proszę o wyznaczenie komnaty, w której będę mógł opatrzyć mego towarzysza - Wampir czekał na odpowiedź. Wyraz jego oczu nie zmienił się, ale wierzył, że krasnoludy chociaż i spod ziemi nadal są honorowymi wojownikami.

Hagmar:
"Oto przyszłość pól bitew." Aragorn już wiedział że za kilka... do stu stu lat broń palna wyprze miecze i łuki. Wojny będą toczone na odległość, miasta zdobywane za pomocą magii i prochu... Ludzie będą się mordować tysiącami jak teraz tylko że dużo szybciej. Nie on pierwszy miał podobną wizję, kilka lat temu pewien elf zwany Elrondem powiedział coś podobnego. Tyle że wtedy Aragornowi wydało się to śmieszne, a teraz? Teraz był pewien że oto ma przed oczyma przyszłość.
Aggromor był nieco zawstydzony zaistniałą sytuacją, ale i dumny z wyższości ich technologi nad lalusiowatymi wampirami... Ta cała ich etykieta i ciągle okazywana wyższość... Ale honor to honor...
Ależ oczywiście, Khorn wskaże wam drogę.

Gunses:
Wampir skłonił się lekko cofając. Wyprostował się i odwrócił w stronę Nikolaia, Aerandira i Garika wzrokiem wydając polecenie podniesienia z posadzki Ociana. Gunses stanął koło Khorna i czekał...
Broń palna. Zminimalizowane w warsztatach armaty. Moc prochu i ognia miotająca kule. Przyszłość zostanie ukształtowana przez proch i wybuch. Proch produkuje się szybciej i mniej kosztowanie niż eliksiry o właściwościach pirotechnicznych. Kule które niosą śmierć. Powietrze które rozrywane jest eksplozjami prochu. Szczęk żelaza? Syk ciętych mięśni? Chrobotanie ciętych kości? Salwy pryskającej krwi? Miecz? Miecz odejdzie w zapomnienie. Magia i proch wypchnął łuk i miecz. Co zostanie? Co zostanie z nas? Pozabijamy się strzelając do siebie zza węgła... Wampir odpędził od siebie myśli. Nie były takie, jakie chciał. Czekał na zebranie Ociana z podłogi.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej