Tereny Valfden > Dział Wypraw
W poszukiwaniu odpowiedzi.
Izabell Ravlet:
Skoro tego chcesz... - rzekł Darlenit podchodząc do Zelerisa i lapiąc go za ramię
Eric:
Diomedes dostał chwilowego kręćka. Nadal nie mógł przywyknąć do sztuki teleportacji. Może gdyby sam się jej nauczył, a nie korzystał z niej biernie, udałoby mu się wyrobić jakąś odporność? Nie mniej jednak, ruiny są miejscem niebezpiecznym dla ludzi nie chodzących, a zataczających się. Tak też Diomedes, potykając się o coś, co przypominało... No właściwie nie miał pojęcia co to mogło przypominać, bo właściwie było to czegoś resztkami. W każdym razie, niemal upadłby na ziemię, gdyby nie podtrzymał się na ramieniu Patty. Natychmiast odstawił rękę jak poparzony i nieco zakłopotany wydukał
- Przepraszam.
Dragosani:
- No dobra. - Dracon złapał za ramię Peanuta. Jako że miejsce na jego ramionach się skończyło, nie chciałby Kruk okazał się na tyle nierozsądny i złapał go za ogon. To było by możliwe ostatnie, co by w życiu zrobił.
- Trzymać się i nie rzygać. - rzucił mag i ponownie wyobraził sobie miejsce docelowe. Pobrał moc do teleportacji i po chwili odrobinę dłuższej niż poprzednio, grupka zniknęła w rozbłysku światła. Pojawili się niemal od razu, tam gdzie pojawić się mieli.
- No i już.
Szarleǰ:
Peanut wylądował bezpiecznie na ziemi. Przez chwilę miał lekkie zawroty głowy, jednak szybko mu przeszło.
- Wszyscy cali? Zapytał z ciekawości, a przywołując w pamięci spojrzenie, jakim obdarzył go arcymag, dodał. - Zelerisie... sprawdź, czy nie zgubiłeś ogona, albo... czegoś innego.
Eric:
Diomedes wybuchł donośnym śmiechem. Otarł kilka łezek z kącików oka.
- Nie, nic... - zaczął na usprawiedliwienie, jeszcze chichocząc - Właśnie wyobraziłem sobie Zelerisa latającego za własnym ogonem...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej