Tereny Valfden > Dział Wypraw
Tajemnice Starożytnych VI - Dzień Sądu
Hagmar:
Po przejściu przez pozostałości murów zastaliśmy przeorany kraterami dziedziniec, pusty oczywiście bo takiego ostrzału nic nie powinno przeżyć. Nic normalnego oczywiście. Aragorn skierował drużynę do odsłoniętego zejścia do podziemi. Dobre kilkanaście minut schodziliśmy krętymi kamiennymi schodami aż trafiliśmy do ogromnej sali zaaranżowanej na świątynie, po środku stał dziesięciometrowy posąg elfa w płytowej zbroi, warto dodać że zbroja była ze złota. Przy posągu modliło się trzynastu ludzi odzianych w czarne pancerze.
-Tego w płycie chce żywego.
1x Skośnooki ktoś w stalowej płytówce
Nazwa odzienia: Stalowa Zbroja
Rodzaj: zbroja płytowa
Typ: zbroja bojowa
wytrzymałość: 29
Opis: Zwyczajna stalowa zbroja wykonana z 200 sztabek stali.
Wymagania: Używanie zbrój płytowych
Nazwa broni: topór
Rodzaj: topór
Typ: oburęczny
Ostrość: 22
Wytrzymałość: 14
Opis: Wykonany z 50 sztuk stali i 10 sztuk drewna o zasięgu 1,2 metra.
Wymagania: Walka bronią sieczną 75%
Specjalizacje walki:
Walka bronią sieczną 100%
Atrybuty wyuczane
-Hart ciała
Człowiek:
- Potencjał magiczny
- Potencjał chemiczny
- Ciało z gliny
- Ulubieniec bogów
- Bystry umysł
12x Także skośnoocy ktosie tyle że w kolczugach.
Nazwa odzienia: Kolczuga
Rodzaj: zbroja niepłytowa
Typ: zbroja kolcza
Wytrzymałość: 21
Opis: Wykuta z 150 sztabek żelaza.
Wymagania: Używanie zbrój niepłytowych
Nazwa broni: ÂŻelazny miecz
Rodzaj: miecz
Typ: jednoręczny
Ostrość: 15
Wytrzymałość: 11
Opis: Wykuty z 55 sztabek żelaza o zasięgu 0,7 metra,
Wymagania: Walka bronią sieczną 75%
Specjalizacje:
Walka bronią dystansową 75%
Walka bronią sieczną 75%
Atrybuty wyuczane:
-Hart ciała
-Kamuflaż
Człowiek:
- Potencjał magiczny
- Potencjał chemiczny
- Ciało z gliny
- Ulubieniec bogów
- Bystry umysł
Dragosani:
Gdy moc zaklęć rozproszyła się i po zamku pozostało niewiele, Zeleris odpiął od paska butelkę z większą miksturą energii magicznej. Zaawansowane zaklęcia wyczerpały nieco mocy a mag nie zamierzał ryzykować osłabienia w walce z nieznanym. Oderwał korek zębami i wlał do gardła zawartość butelki. Oczywiście smakowało paskudnie, trochę jak wywar ze zdechłego kota. Dracon odrzucił pustą butelkę i ruszył za Aragornem. Czuł że jego zasoby energii zostały zregenerowane. Zeszli do podziemi i trafili w końcu do świątyni.
- ÂŁooo... ile by za to dziwek było. - stwierdził na głos, widząc posąg. Ciekaw był czy modlący się zrozumieli go i jak bardzo ich tym wkurzył. Nie czekając aż wojownicy z czarnych pancerzach zaatakują pierwsi, zaczął rzucać zaklęcie.
- IHIGI. - pobierajać moc, wyszeptał skróconą inkantację, by nie tracić czasu. Na krysztale kostura wytworzyła się stopniowo rosnąca kula błyskawic - Piorun Kulisty. Mag cisnął go w jednego z ludzi w kolczugach. Piorun grzecznie pomknął ku nieco zaskoczonemu wojownikowi. Próbował on umknąć z toru lotu pocisku, lecz Flamel bezczelnie skorygował trajektorię psioniką. Kula błyskawic trafiła skośnookiego. Samo uderzenie wywróciło go, zaś moc energii elektrycznej zatrzepotała nim jakoby kukiełką. Wojownik charknął po raz ostatni i zamilkł. Na jego piersi widniała wielka dziura w kolczudze, wypalona przez piorun. Skóra i ciało za ową dziurą, również było wypalone. Wyglądało to boleśnie.
Skośnooki ktoś w stalowej płytówce
1/1
Także skośnoocy ktosie tyle że w kolczugach
11/12
Patty:
- Ale brzydale - Mruknęłam, patrząc na przeciwników wyostrzonymi oczami. Uśmiechnęłam się paskudnie, wyciągając przed siebie lewą dłoń. Skumulowałam magiczną energię i wyszeptałam - XIR - Wielobarwna, magiczna nić wyprysnęła z moich palców i pomknęła do najbliższego skośnookiego. Obserwowałam, jak wnika w jego ciało. Wróg zgiął się w pół i upadł, odczuwając brak duszy. Z mieczem w dłoni ruszyłam na następnego przeciwnika. Chlasnęłam na odlew, ostrze przejechało po kolczudze, nie robiąc jednak żadnej szkody. Wojownik zaatakował, był wyraźnie lepszy od tych śmieci, które mordowałam wcześniej. Klingi krzesały iskry, gdy spotykały się ze sobą. Nagle cofnęłam się i przyciągnęłam do siebie za pomocą telekinezy. Wróg zachwiał się, gdy przejechał po posadzce, a sama zakręciłam się w piruecie, tnąc po odsłoniętym gardle. Chlusnęła krew, a człowiek padł na ziemię, zabarwiając podłogę piękną, żywą czerwienią.
Skośnooki ktoś w stalowej płytówce
1/1
Także skośnoocy ktosie tyle że w kolczugach
9/12
Elrond Ñoldor:
Nikolai był tuż za wojownikami. Uklęknął na jedno kolano by oddać bardzo precyzyjny strzał z kuszy, którą już dano miał załadowaną. Nikt, nikt normalny, a zastanawiał się i czy sam Gunses, nie mógł być tak szybkim by uchronić się przed wystrzelonym bełtem. Pocisk przeszył kolczugę, ciało, i zatrzymał się na kręgosłupie, łamiąc go.
Szybkim ruchem wyciągnął miecz i włączył się do tańca... Zaskoczył go pierwszy cios, zadany z dołu, szybko i morderczo, celujący w pachwinę. Wampir dzięki swojej nadnaturalnej szybkości zwinął się w pół piruecie i sam zaatakował płasko na wysokości ramion. Miecz miał długi, na nieszczęście dla skośnookiego zbyt długo. Ostrze końcówką przecięło ramię. Sparował kolejny atak, uderzenie kling było tak ogromne, że miecz przeciwnika poszybował w powietrze. Nikolai ciął jeszcze tylko raz. Wzdłuż klatki, rozcinając kolczugę, obojczyk, żebra i płuca. Nagle zniknął...
Skośnooki ktoś w stalowej płytówce
1/1
Także skośnoocy ktosie tyle że w kolczugach
7/12
Dragosani:
Zeleris tymczasem wpadł na pomysł ciekawego uśmiercenia kolejnego skośnookiego. Akurat, zupełnie przypadkowo, ochotnik się znalazł.Jeden z wojowników próbował podkraść się za maga, by bohatersko wbić mu miecz w plecy. Tyle ze Flamel miał zmysły znacznie bardziej czułe niż ludzie i usłyszał drania. Odwrócił się i uśmiechnął paskudnie. co ciekawe skośnookie również uśmiechnął się, jakby przepraszająco. Zeleris w mgnieniu oka pobrał odrobinę mocy i rzucił zaklęcie.
- Greship Iposhizil! - była to inkantacja Lekkości. Mag skupił czar na skośnookim. Oczywiście wojownik nie mógł znać tego zaklęcia, więc próbował odskoczyć na bok, by uniknąć losu jego kompana. Odskoczył i przeżył. Z niemym zdziwieniem pomacał klatę, lecz nie wyczuwając w niej wypalonej dziury podniósł się na nogi, by ponownie zaatakować maga. Z zaaferowania walką nie spostrzegł, że poruszał się jakby lżej. Rzucił się na maga z wrzaskiem, zaś Zeleris... odepchnął go psioniką. Jako że wojownik był teraz lżejszy, pchnięcie posłało go znacznie dalej, niż zrobiłoby to w normalnych okolicznościach. Biedny woj trzasnął w ścianę. Dracon nie był jednak pewien czy jego przeciwnik zginął. Teleportował się poprzez chaos walki do wojownika. Złapał go za fraki i szybkim uderzeniem szponów rozdarł mu gardło. Tego już nie mógł przeżyć. Dracon rzucił truchło na ziemię i rozejrzał się. Zamierzał zabić jak najwięcej osób, w jak najbardziej wymyśle sposoby. To całkiem niezłe postanowienie. Jako że w pomieszczeniu było jeszcze sporo potencjalnych ofiar, mag nie miał problemów by wybrać kolejną. Ci ludzie i tak wszyscy wyglądali niemal identycznie. Zaczął biec, by dorwać jednego z nich, którego upatrzył. Tym co zdecydowało, ze będzie to akurat on było to, że wydawał się nieco lżejszy od reszty. Dracon dopadłby go, gdyby człek ów nie usłyszał go. Wojownik odwrócił się i widząc Flamela wzniósł miecz. Mag wiedział, ze w walce wręcz mógłby mieć problemy. No chyba że walka ta nie będzie do końca uczciwa. Dracon wyciągnął różdżkę i impulsem woli teleportował się. Trzeba przyznać, że wojownik był szybki. Natychmiast odwrócił się za siebie, oczekując że Zeleris właśnie tam się pojawi. Tyle że mag nie pojawił się tam. Pojawił się za to z prawej strony wojownika. Natychmiast użył różdżki. Wykrzykując słowo-rozkaz, wystrzelił kule ognia w rękę skośnookiego. Nie chciał go zabić. Jedynie wystraszyć i skłonić do wypuszczenia miecza. Albo poparzyć. Udało się. Ogień trafił w ramię przeciwnika. Ten wrzasnął i istotnie wypuścił miecz. Ten moment wykorzystał Dracon. Doskoczył do człowieka i bezczelnie złapał go za ramiona, tak by nie mógł za bardzo machać rękami. Miał tylko nadzieję, że nie wyślizgnie się. Trzymając wojownika zamachał potężnie skrzydłami i wzniósł się nad posadzkę. Migiem podleciał nad posąg elfa. Konkretnie nad jego wyciągnięty w górę miecz. Ostry i aż proszący się o to, co za chwilę miało nastąpić. Dracon uśmiechnął się do wierzgającego wojownika i puścił go. Skośnooki wrzasnął spadając. Wrzeszczał przez krótką chwilę, gdyż jego lot skończył się dość szybko. Wojownik z głośnym plaśnięciem nabił się na miecz posągu, do którego przed chwilą się modlił. ÂŚmierć była natychmiastowa. Krew powoli spływała po ostrzu.
Skośnooki ktoś w stalowej płytówce
1/1
Także skośnoocy ktosie tyle że w kolczugach
5/12
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej