Tereny Valfden > Dział Wypraw

ANKORVAAT: Zapomniane dziedzictwo

<< < (11/103) > >>

Gordian Morii:
Gdy Isentor wymruczał jakieś zaklęcie a jego ciało okryła aura elf praktycznie od razu odnalazł w pamięci rozdział poświęcony "zakazanej" magii i zaklęć ochronnych stosowanych przez nekromantów i czarnych magów. Nie mówił jednak nic gdyż nie było to odpowiednie ku temu miejsce i czas a i praktycznie nikt nie mógł wiedzieć co za aura otoczyła właśnie Isentora. W sumie to lepiej, gdyż taka wiedza w obecnych czasach nie należała do najbezpieczniejszych. No cóż... Był to problem ale nie aż tak wielki jak pięć bestii znajdujących się tak blisko grupy. Ogień nie był zbyt dobry w walce, trucizna zapewne też nie, jako że bestia wyskoczyła z wody to i te ataki raczej nie zrobiły by na nich większego wrażenia. Pozostawał atak elektryczny i czysta niezmącona niczym siła. Gdy Zeleris wystrzelił w potwora potężnych rozmiarów piorun kulisty, który wyglądał jak połączenie sześciu normalnych pocisków elf postanowił działać siłowo. Kierując kostur na jedną z bestii pochwycił jej szyję mortokinetyczą wiązką i używając kostura jako wskaźnika uderzył nią w pozostałe cztery potwory zwalając je z nóg. Aby mieć pewność, że przynajmniej ten potwór jest wyeliminowany skręcił łeb potwora w taki sposób, że po chwili usłyszał trzask pękających kości kręgosłupa.
-Jak to wytrzyma to nie wiem co spotkamy dalej.- mruknął.

Vitnir:
Aerandir zrobił kilka kroków do przodu, by wejść do walki ze stworzeniami. Skoro to wymiar wampirów to może magia nie jest najlepszą bronią przeciwko tym bestią - pomyślał wampir na widok niewielkich skutków jakie zadały kule ognia. Za niedługo nadarzy się okazja do sprawdzenia teorii - przeszło przez myśl na widok pędzącej bestii. Obserwował jak w czasie ruchu pracują mięśnie na nogach stworzenia, które zapewne potrafi skakać na duże odległości dzięki takim kończyną. Pazury na które będzie trzeba uważać, zapewne to one będą jego główną bronią, a swoim ogonem będzie się wspomagać. Już jest, trzeba walczyć. Stwór machnął ręką, wampir zrobił unik, druga ręka, kolejny unik w drugą stronę. Wampir zrobił krok do tyłu, wtem bestia machnęła swoją łapą, by zadać mu szramy swoimi pazurami, ten odskoczył ponownie w tył i wyprowadził kontratak z góry celując w klatkę piersiową bestii. Wampir odskoczył do tyłu, by zwiększyć dystans dzielący jego od bestii.

Elrond Ñoldor:
Nikolai szybkim ruchem ściągnął kuszę z czarnego dębu, i zanim ktokolwiek mrugnął, używając swojej nadnaturalnej siły, naciągnął piekielnie trudną do naciągnięcia cięciwę. Włożył bełty w łoże i wycelował. Prosto między oczy jednej z żywych bestii. I nacisnął spust. Bełt poszybował z zatrważająca szybkością, przy której strzały mogły się chować...

Anette Du'Monteau:
Komandor do tej pory był spokojny, lecz te nagłe wypłynięcie kości powiedziało mu, że coś jest nie tak. Wtedy wyskoczyła grupa potworów. Widząc jak słabo poskutkowały kule ognia Aragorna wyciągnął swój łuk. Chwycił strzałę i napiął cięciwę celując w łeb stwora przez jakieś 5 sekund. Po tym czasie wypuścił pocisk z głośnym świstem. Dźwięk był jedynym zjawiskiem towarzyszącym wypuszczeniu strzały, gdyż jej lot był niemal niewidoczny.

Anv:
- Czas wyjąć zabawki...- skomentował Anv i zaczął wzbudzać w sobie furię. Tworzył w wyobraźni imaginacje wydarzeń, za które pragnął zemsty. wyobraził sobie, iż to te potwory są odpowiedzialne za zło jakie go spotkało. ÂŻądza krwi wzrastała z każdą chwilą. Ramię zaczynało emanować coraz jaśniejszą energią. W tym samym czasie jedną ręką ściągnął nowe ostrze z pleców. Powoli wysuwał demoniczne ramie przed siebie, skupiając się na jednej z istot. Wzbudził w sobie tyle złości ile tylko był w stanie. Jednym impulsem emocji sprawił, że ze szponu w stronę bestii atakowanej przez Zeyfara pomknął błysk. Był to piorun. Utrzymał go jeszcze przez sześć sekund, chcąc spowodować jak największe obrażenia. Po tym skierował dłoń na miecz i ponownie impulsem wyzwolił energię, tym razem krócej, na tyle tylko by piorun dotknął klingi. Wtem magiczna ruda w mieczu zaczęła działać. Całe ostrze było spowite siecią małych wyładowań elektrycznych. Chciał bowiem być jak najlepiej przygotowanym do walki kontaktowej, a gigantyczne ostrze, emanujące piorunami z pewnością wzbudzało strach.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej