Tereny Valfden > Dział Wypraw

ANKORVAAT: Zapomniane dziedzictwo

<< < (70/103) > >>

Patty:
Patrzyłam w milczeniu na sceny, jakie wyprawiali przed chwilą członkowie tej drużyny i niemalże prychnęłam. Nie rozumiałam, po co to robią i dlaczego, choć mało mnie to interesowało. Nie moje małpy, nie mój cyrk. Wyjęłam zza pasa tabakierę, sypiąc nieco zbawiennego proszku na palec. Przyłożyłam go do nosa i wciągnęłam mocno, pociągając nosem. W nozdrzach poczułam charakterystyczne orzeźwienie, wdech sprawiał samą przyjemność. Odetchnęłam głęboko, rozkoszując się przyjemnym zapachem tabaki.

Hagmar:
Taaak. Takie zwierze. Inteligentne i dające się wytresować.

Elrond Ñoldor:
Elrond ziewną potężnie. Rozciągnął członki słysząc charakterystyczne trzaski. Przyglądał się całej sytuacji z niemałym rozbawieniem. Widząc twarz Patty lekko zachichotał. Miał już dość rozmowy o magii, odszedł od grupki by znaleźć jakieś miejsce gdzie będzie mógł sobie w spokoju usiąść. Postanowił zapleść warkoczyki na swojej siwej brodzie.
- Oj Sado, Sado... - mruczał pod nosem dokonując trudnej sztuki fryzjerskiej.

Anette Du'Monteau:
-Na razie tresura słabo działa na niego. Nie miałem ochoty na dalsze rozmowy przy szczenięcym zachowaniu Diomedesa, więc odszedłem na bok. Usiadłem pod ścianą niedaleko Vulturiusa i wyjąłem mały pakunek. Było tam krzesiwo, trochę jabłkowego tytoniu i fajka. Odpalając fajkę mogłem się uspokoić i czekać na decyzję reszty w sprawie wyruszenia. Ot zły nałóg z lat podróżowania w bandzie rozbójników. Pyknąłem sobie dwa razy. Jak znikał dym, tak i znikały zmartwienia.

Sado:
- Dające się wytresować? Ciekawe, kto jeszcze jakiś czas zwracał się do mnie per "sir", szczerze dziękując za kupione rzeczy? Jeszcze nikt mnie nie wytresował. Nawet ona... - wysapał Sado, opadając na posadzkę. Jaka ona? O kim ja myślę? Nie pamiętam w życiu żadnej kobiety, która by... Czyżby znowu działanie Dariala? Nie, wyraźnie coś czuję. Takie śmieszne, błogie uczucie, którego nie da się wyrazić słowami. I to bynajmniej nie jest rozkosz zabijanie. Takie delikatne, subtelne, tylko we dwoje. Czy to...?
Mężczyzna rozwarł szeroko oczy, lecz szybko schował głowę między ramionami, zanim ktokolwiek zobaczył przeźroczyste łzy spływające po policzkach. Nie rozumiał, dlaczego płakał, ale było mu bardzo smutno. Jeszcze nigdy w życiu nie czuł się tak ludzko. A może kiedyś? A może nawet niedawno?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej