Tereny Valfden > Dział Wypraw

ANKORVAAT: Zapomniane dziedzictwo

<< < (54/103) > >>

Malavon:
Elfi nowicjusz truchtał dalej za żwawym wampirem.
-Rozumiem. A czy jest coś czego powinienem się tam wystrzegać jako osoba rozpoczynająca przygodę z magią? Jakieś problemy? Z tego co wiem są ludzie i miejsca, które nie przepadają za magami, nawet i początkującymi.

Eric:
- Z tego co pamiętam, w tamtym wymiarze moc kilkukrotnie wzrasta. Więc lepiej uważać, bo głupia Ognista Strzała może zrobić sporą rozróbę - powiedział, wspominając Devristusa używającego właśnie tego czaru. Niewątpliwie jego efektywność znacznie wzrosła względem tej, która objawiała się na Valfden.

Koza123:
Konrad szedł tuż za Gunsesem rozglądając się co jakiś czas dookoła. Jego myśli były niespokojne. Nie wiedział, co znajdą po drugiej stronie.
-Mogliby wytłumaczyć to po ludzku. Te magiczne bzdury nic mi nie mówią...- myślał.

Gunses:
- Słusznie - rzekł Gunses - Moc Magiczna jest tam większa. Każde zaklęcie jest silniejsze - powiedział i szedł dalej. Mijali posągi w nawach korytarza. Elfów, Draconów, Ludzi, Niziołków i Krasnali, Wampirów i Aniołów Innosa. Szli długo, aż w wielkiej komnacie znaleźli kolejny, ostatni właz. Zeszli nim na dół. Korytarz był wykonany z magicznej rudy, amuletów i kamieni magicznych. Wszystko to dusiło lekko tych, którzy władają magią. Gunses podbiegł kilka kroków, po czym rzucił się na jedno kolano jednocześnie rozpościerając dłonie. Szczeliny w ścianach były wąskie, ludzkie oko by ich nie zauważyło, a i Elf miałby z tym problemy. Wyglądało więc tak, jak gdyby jego dłonie wnikały w ściany niczym iluzja. Wampir klęczał na jednym kolanie, rozprostowane ręce trzymał od nadgarstków w szczelinach. Wyczuł palcami przycisk i wcisnął go. Wszystkie mechanizmy w podziemiach działały wolno, wszystkie z opóźnieniem, ten zadziałał błyskawicznie. Dziewięć igieł z każdej strony szybkim ruchem przebiło dłoń Wampira. Igły przeszyły dłonie idealnie pomiędzy kostkami. Krew delikatnie spłynęła w dół. Po kilkunastu sekundach ze szczelin dawał słyszeć się syk, jak gdyby ciecz spadła na coś gorącego. Następnie coś w szczelinach rozbłysło bladym światłem. Z dwóch stron korytarza dał się słyszeć huk. Już po chwili z obu stron pędziły strumienie energii. Niczym futryna drzwi, energia przekazywana była z jednej warstwy rudy na drugą. Dwie fale stworzyły w narożnikach tunelu cztery kule energii, która spotkawszy się na środku zaczęła się rozciągać. Korytarz rozświetlił jasnoniebieski blask...

- Idziemy - rzekł Wampir - Za tym magicznym przejściem, znajduje się Piąta ÂŚwiątynia.

Elrond Ñoldor:
- Sado? Ten czerwonoskóry furiat? Jeśli martwi wstają z grobów, to wiedzcie że coś się dzieje - powiedział udając przemądrzały ton wypowiedzi. Wyciągnął rękę w kierunku starego wojownika... albo maga. Z drugiej strony pamiętał, że parał się on chyba wszystkimi możliwymi zajęciami.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej