Tereny Valfden > Dział Wypraw
IV. Frater cruenta vindicare injurias.
Hagmar:
-Prawda, oho patrzcie ilu ich tam. Przed posiadłością kręciło się ze 20 obij mordów.
20x
Obijmorda
Uzbrojony w:
1.
Nazwa broni: Krótki miecz
Rodzaj: miecz
Typ: jednoręczny
Ostrość: 13
Wytrzymałość: 6
Opis: Wykuty z 55 sztabek mosiądzu o zasięgu 0,9 metra.
Wymagania: Walka bronią sieczną [50%]
Odziany w
Nazwa odzienia: Przeszywka
Rodzaj: zbroja miękka
Typ: strój
Wytrzymałość: 6
Opis: Uszyty z 100 kawałków bawełny.
Wymagania: Używanie zbrój miękkich
Specjalizacje:
Walka bronią sieczną 50%
Umiejętności nabywane:
Używanie zbrój miękkich
//Miłej sieczki ja będę później może.
Anette Du'Monteau:
-Znowu obijmordy, no cóż, dawno nie walczyłem, trzeba się rozruszać.
Zeyfar zsiadł z konia i odpiął półtoraka z pleców. Machnął kilka razy na próbę obracając rękojeścią w dłoniach. Potem chwycił oburącz miecz i przyjął postawę bojową. Zaczynamy - pomyślał. Podbiegłem do przeciwnika i z impetem uderzyłem nim zdążył zablokować. Skórzana przeszywka nie było dobrą obroną przeciw takim broniom. Krew obficie wylewała się z rozcięcia na brzuchu. Obijmorda przyłożył rękę do rany i padł na plecy. Następny atak nie był już zaskoczeniem dla towarzyszy poległego. Napotkałem silny blok, po czym uniosłem miecz w górę jak do zwykłego cięcia. Obróciłem szybko ostrze i uderzyłem płazem w głowę nieszczęśnika. Wykorzystując efekt ogłuszenia pchnąłem człowieka. Bez najmniejszego problemu klinga przeszła przez ciało. Zostało w grupce jeszcze dwóch ludzi. Sparowałem kilka ciosów, choć jeden o mało nie trafił mnie w ramię. Dzięki szczęściu nie straciłem ramienia. Znów zwiększyłem uścisk na rękojeści i wykonałem pełny obrót tnąc przeciwników. Pocięci napastnicy szybko osunęli się na ziemię. Odsunąłem się nieco od ciał i pola walki.
16/20 Obijmordy
Istedd:
Znużony z lekka jazdą i brakiem tematów do konwersacji (a raczej niemożliwością prowadzenia rozmowy przez jego własne lenistwo) nudził się wielce. Kiedy kompanija zoczyła pachołków Istedd uśmiechnął się pod wąsem i dłoń oparł na rękojeści swego miecza. Czuł się pewnie, teraz nie czuł powiewu zimna, jakim powiewała bitwa i możliwość pozbawienia kogoś życia. Nie myślał już o tym. Skupiony bywał w bitwach już na rozdawaniu ciosów, niż przemyśleniach. Dlatego jako drugi, tuż za Zeyfarem ruszył uprzednio zgrabnie zsiadłszy z konia. Miecz wyciągnął w biegu i zaśmiał się ponuro. Wiedział, że nawet najlepszemu szermierzowi przyda się pomoc. Wszak jak powiadało stare, krasnoludzkie przysłowie: Każdy szermierz dupa, kiedy ludu kupa. Nim mauren zdołał oddalić się z pola walki ostawiając tam tylko pokarm dla kruków Ergard wpadł w motłoch tnąc jednego z przedstawicieli opozycji w brew. Brutalność i prostota ciosu w połączeniu z rozpędem i wybuchem gniewu (który pochodził z chęci zemsty na Kwinie) dało piękny efekt ostrza wbitego w czerep po linię brwi. Istedd wyciągnął miecz, a kolejne dwa ciosy, jakie nadleciały w jego stronę były niemałą przeszkodą. Postanowił więc wykonać unik w tym, a tam... dzięki bogom pusta przestrzeń! To ocaliło go od dość bolesnego z pewnością cięcia, ba! Cięć! Odpowiedział pchnięciem z lekkiego wykroku, co pozwoliło na wyzbycie się kolejnego łotra. Cofnął się i odbił kolejny cios. Kątek oka dostrzegł, że Zeyfar już zwinnie wyzbył się niebezpieczeństwa. Nie rozważał długo kolejnego posunięcia. Ważne, że chociaż stworzył pozoru "ratowania kompana w potrzebie". Chociaż z kunsztem owego Kruka nie było to potrzebne. Tak on uważał, choć teraz zajęty był parowaniem cięć jednego z ich wrogów o wyjątkowo tępej i brzydkiej mordzie. Tego chlasnął nyżkiem, jakby odganiał muchę. Wróg jednak nie zginął, cofnął się z krzykiem i machnął na oślep. Moczymorda wykorzystał to i ciął nieco wyżej, w kłąb. Drań upadł i szybko został zastąpiony i zdeptany przez kolejnych. Ergard uśmiechnął się krzywo i począł bronić swej pozycji, jak ostatniego, pełnego kufla na pustyni.
Obijmordy 13/20
Akatosh:
Akatosh miał zamiar pobiec za innymi. Jednak zatrzymał się,wyciągnął miecz otrzymany od Aragorna i począł szukać celu. Zauważył ,że jeden drań próbował zajść od tyłu poznanego krasnoluda. Akatosh skoczył do niego. Zamachnął się by wykonać potężne cięcie z góry. Rywal jednak zauważył członka Bractwa i zablokował cios. Potem powalił Kruka kopnięciem. Ten upadł. Broń wypadła mu z ręki. Obijmorda z szyderczym uśmiechem nachylił się ,by dobić rywala. Nagle Akatosh wykonał błyskawiczne pchnięcie w szyje nachylonego rywala. W ręku miał sztylet, który udało mu się ukradkiem wyciągnąć ,gdy leżał na ziemi. Szybko wstał,podniósł z ziemi swój miecz. Rozejrzał się wkoło. na niego już ruszył kolejny pachołek. Zablokował uderzenie łotra i wyprowadził cięcie z boku. Rabuś odskoczył,ale pech chciał ,że zachwiał się na nogach. Najnowszy nabytek bractwa od razu to wykorzystał. Doskoczył do niego wykonując kilka cieć w brzuch. Cześć z nich przeszła przez jakie strój. Sprawę dokończył cięciem w głowę rywala. Odskoczył do tyłu ,by chwile odsapnąć i wrócić do walki. Jak na razie był prawie pełny sił. Kilka siniaków nie powinno być utrudnieniem w dalszej walce.
11/20
Anv:
- No nareszcie... - skomentował Anv i zeskoczył z konia. Wyciszył się, lecz tylko by zebrać energię magiczną. Dobrał odpowiedniej jej ilość i szeptał inkantację idąc w stronę obijmordów. - Iaishosh Huushar, Ipush Grish Izqiysh. - energia zebrana na dłoni poczęła formować pocisk, po chwili widać było na niej małe wyładowania elektryczne. Gdy zebrał dostateczną siłę cisnął w jednego z bandziorów odprowadzając pocisk telekinezą. Ciało ofiary niemal od razu uległo zwęgleniu. Ruch taki zwrócił uwagę obijmordów, wzbudził jednak zapewne i lekkie przerażenie gdy Anv bez chwili czekania, począł biec w ich stronę. Teraz już zerwał z typową magią. Wzbudzał w sobie złość, chęć ataku. Wyobraził sobie co Kwin mógł zrobić jego bratu, wiedział że wtedy rozniósłby wszystko dookoła. Uświadomił sobie, iż ci tutaj to jego straż. Furia wzbierała. Po chwili na demonicznym ramieniu pojawiły się pomniejszone wersje piorunów. Ich gęstość oraz moc także wzbierała na sile. Na przeciw Anvarunisowi wyszedł jakiś jeden z odważniejszych bandziorów. Atakował prostopadle mieczem. Jakież było jego zdziwienie gdy cios został zablokowany, niczym innym, a ręką Anva. Nie zwykłą ręką, a demoniczną kończyną. Ta była teraz tak naładowana, że gdy mężczyzna uderzył nią swego oponenta, odleciał on na sporą odległość rażony ogromną mocą pioruna. Członek bractwa jednak nie próżnował i wyciągnął lewą ręką ostrze. Podbiegł szybko i wbił mu w klatkę piersiową klingę do połowy długości. Szybko i mocno wyciągnął ostrze i natychmiast blokował nim cios spadający mu wprost na głowę. Blokował poprzecznie, odbijając miecz oponenta. ten nei był szczególnie wyszkolony dzięki czemu prosty ruch odsłonił jego tułów. Wtedy Anv pchnął mieczem w jego brzuch. Pociągnął miecz w bok, rozrywając ciało. Wieńcząc dzieła odciął bandycie głowę. Po czym odwrócił się do reszty z iście szaleńczym uśmiechem.
Magia: Lindangol - Piorun Kulisty; Magia demonów - Domena niszczyciela: Piorun]
8/20
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej