Tereny Valfden > Dział Wypraw
IV. Frater cruenta vindicare injurias.
Dragosani:
Mag już miał wypalić kula ognia, lecz ujrzał że duch bojowy wroga złamał się. Cóż... nie ma czemu się dziwić. Powolne wybijanie ich szeregów, szarża ciężkiej jazdy no i śmierć przywódcy. Mag schował różdżkę za pas i oparł się na kosturze. Rzucanie zaklęć męczyło. Zszedł z murów na dziedziniec. Po drodze rozproszył zaklęcie Aury. Spojrzał w stronę Aragorna, żałując że Zgromadzenie nie mogło wstrzymać się dni kilka. Az poznałby odpowiednie zaklęcia leczące. Nie mógł nic zrobić... A przynajmniej nie osobiście.
- Macie tutaj medyka? - zapytał Moreana, podchodząc. - Mogę sprowadzić kogoś z Gildii... - dodał.
Lucas Paladin:
- Na pewno gdzieś jest, tylko nie wiem gdzie go szukać. Jestem tu nowy w Bractwie. Jeżeli on nie zjawi się tutaj szybko, to masz rację, pomoc magiczna będzie tutaj nieoceniona. A Ty nie masz umiejętności uzdrawiania? - zapytał Morean Zelerisa. Po czym jeszcze zwrócił się do Zeyfara - Bracie sprowadź medyka i poślij po majora Navarre, tak rozkazał Komtur.
Dragosani:
- Na ta chwile nie... Ale zaraz wracam. - powiedział i nie mówiąc ani słowa więcej zniknął w magicznym rozbłysku. Będąc w Gildii zaczepił pierwszego lepszego maga, władającego Naurangol. Po krótkim wywiadzie i rozeznaniu jego umiejętności, złapał go za ramię i teleportował się wraz z nim do Kruczego Gniazda.
- Wróciłem. - powiedział do Moreana. - Ten tutaj powinien sobie poradzić. - wskazał kciukiem na stojącego za nim maga, po czym odwrócił się i spojrzał na niego wymownie.
Hagmar:
//Navarre to nazwisko Zeyfara Moreanie ;p
Mag ustabilizował stan Aragorna, powoli odzyskuje przytomność.
Lucas Paladin:
// Haha, jaki fail. :D Wybacz, nieogarnięty jestem jeszcze.
Morean spojrzał na Aragorna - Komturze? Wszystko w porządku? Możesz wstać? - zasypał go pytaniami, był powiem przejęty takim rezultatem bitwy. - Zelerisie, pomożesz mi go zanieść do zamku?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej