Tereny Valfden > Dział Wypraw
IV. Frater cruenta vindicare injurias.
Hagmar:
Ci co byli na murach mogli ujrzeć wspaniały widok, ponad dwustu Valfdeńskich konnych gnało przez równinę w kierunku tyłów Zgromadzenia. Chwilę potem chmara ta wbiła się w wrogów jak nóż w masło, miażdżąc nie tylko ciało ale i ich ducha walki. Kapłani mieli pecha będąc na tyłach, pierwszego stratował Aragorn a chwilę potem pewnym cięciem rozpłatał czaszkę drugiemu. Raz po raz parował ciosy kolejnych sekciarzy, i kolejno ich rąbał bez litości od czasu do czasu pomagając sobie różdżką. Niestety chwilę potem kula ognia trafiła konia na którym to walczył elf, na szczęście w porę udało mu się zeskoczyć...
Wojownicy Zgromadzenia
63/173
Kaidan i kapłani
1/1
2/5
Dragosani:
- Taki miałem zamiar... - mruknął mag, wypatrując wspomnianych kapłanów. A w szczególności tego najbogaciej odzianego, który zapewne będzie przywódcą zgrai. Trwało to chwilę, lecz mag w końcu dojrzał cel. Bydlak stał dość daleko od murów i, sądząc po gestach, najwyraźniej klął na żołnierzy. Parszywa menda otoczona była Ognistą Aurą, co zapewne miało dać mu ochronę. Przynajmniej według jego opinii. Mag postanowił po raz drugi użyć Gradu piorunów. Tak by ubić owego kapłana, jak i kilku otaczających go ludzi. Zeleris zamknął oczy, przygotowując się do rzucenia zaklęcia. Pobrał moc, której zasoby powoli się kończyły. Przygotował jej odpowiednią dawkę.
- Ishuash Ru, Iaishosh Huush Aroshel! - wykrzyczał niemal, do własnej mocy, dodając energię z kryształu kostura. Błękitny kryształ zalśnił, zaś po polu bitwy przetoczył się grzmot. I po nim kilka następnych. Co najmniej dwa z nich uderzyły w przywódczego kapłana. Tak dla pewności. Reszta poraziła jeszcze kilku żołnierzy i stojącego obok kapłana niższej rangi, który najwyraźniej czekał na rozkazy swego pana. Widząc to mag uśmiechnął się. Lecz stracił sporo energii, więc chwilowo postanowił używać wyłącznie różdżki. Wydobył ją zza pasa i przygotował się do palenia ludzi.
Wojownicy Zgromadzenia
59/173
Kaidan i kapłani
0/1
1/5
Hagmar:
Gdy Aragorn dwoma szybkimi cięciami rozpłatał pierś ostatniego maga stało się coś dziwnego...coś czego nikt się nie spodziewał. Wrogowie zaczęli się poddawać jeden po drugim, komandor był zdumiony. Od 500 lat walczył z Zgromadzeniem które nigdy się nie poddawało a tu? Aragorn pozbawił życia ostatniego desperata nadziewając go na ostrze miecza gdy ten biegł w jego stronę. Sekundę później wszystko ucichło, wrogowie siedzieli ściśnięci obok siebie, Tacticus ciężko dyszał patrząc na to co zostało z sporego kawałka murów i bramy...
-Zebrać jeńców! Ranni do zamku! Wydawał rozkazy i kroczył w stronę fortu.
-Znajdźcie mi majora Navarre! I medyka jakiego! Teraz poczuł dopiero ostry ból w prawym ramieniu i zauważył że kuleje. "Pieprzona adrenalina" Dwa metry od bramy zemdlał...
Lucas Paladin:
- ÂŚwietna robota Zelerisie! - krzyknął Morean do maga, po czym zwrócił się do Zeyfara - Bracie! Wydaj rozkazy łucznikom i wojownikom, chyba jeszcze ich kliku mamy? Niech będzie z nich chociaż jakiś użytek. Nie możemy przegrać tej bitwy! - Po czym zabrał się do tego, czym zajmował się od dłuższego czasu - zabijaniem wojowników Zgromadzenia. Pierwszy z nich znajdował się mniej więcej w odległości 10 m od Moreana, czyli dość blisko i wciąż nacierał. Mauren musiał więc być szybki. Wyciągnął strzałę i wymierzył prosto w biegnącego łotra. Trafił idealnie. Wojownik chwycił się tylko za klatkę piersiową usiłując wyciągnąć pocisk, jednak po chwili runął na ziemię. Morean nie zamierzał przestawać. Co chwila się przemieszczał, starając się unikać wrogich strzał. Następny wojownik stanął mu na przeciw. Był w niewielkiej odległości od Moreana, więc zabicie go nie sprawiło Krukowi zbytniego problemu. Mauren szukał kolejnych ofiar. Był w ferworze walki, trafienie go było bułką z masłem. Morean dorzucił jeszcze tylko słowa - Kruki przesyłają pozdrowienia!. Zauważył też, że wojownicy Zgromadzenia się poddają. Nakazał więc łukiem wszystkim, którzy byli w pobliżu udać się do zamku. Pobiegł też szybko w kierunku Aragorna i rzekł - Frater, nic Ci nie jest? Medyka dajcie do kurwy nędzy! Szybciej! Zerwał część swojego kubraka i starał się zatrzymać krwotok.
Hagmar:
Aragorn niestety leży nieprzytomny.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej