Tereny Valfden > Dział Wypraw

IV. Frater cruenta vindicare injurias.

<< < (30/37) > >>

Dragosani:
- Psia mać! - skomentował Zeleris widok roztrzaskującej się bramy. Jednak odwrócił wzrok i ujrzał, że wróg podkłada pod mury drabiny. Było to zachowanie godne potępienia i pchnięcia psionicznego. Tak też mag uczynił. Zebrał impuls energii i cisnął nim w jedna z drabin. Uderzenie odepchnęła drabinę od murów, wraz z włażącymi na nią żołnierzami. Lądowanie było dla nich dość twarde. Szczególnie dla wojownika, który wlazł najwyżej. Trzaskając w ziemię biedak złamał kark. Mag nie widział tego, gdyż podobnie potraktował dwie inne drabiny, które były najbliżej jego. Jednakże ten czyn był zbyt znikomy, by wywołując jakikolwiek efekt, prócz chwilowej przerwy we wdrapywaniu się wroga na mury. Postanowił użyć po raz kolejny Gromu. Nie marnował czasu na szukanie celu, lecz wybrał obszar przed bramą. By zabić kilku wrogów i oszołomić jeszcze trochę.
- Ishuoshan. - wypowiedział cicho uwalniając moc. Piorun trzasnął na wprost bramy, na miejscu smażąc trzech wojowników wroga, którzy mieli nieszczęście znaleźć się najbliżej "strefy zero". Pięciu kolejnych zostało oszołomionych, co powinno ułatwić pracę obrońcom.

Wojownicy Zgromadzenia
137 (z czego 5 oszołomionych) /170
Kaidan i kapłani
1/1
4/5
 

Anette Du'Monteau:
-Chrzanić to. - mruknąłem dobywając ostrza. Do broni bracia! Nie dać im wejść! - zakrzyknąłem i rzuciłem się w pierwsze linie. Wojownicy Zgromadzenia byli na tyle pochłonięci wdzieraniem się i przebijaniem przez resztki bram, że wystarczyło siec mieczem wszystko przed sobą. Uderzając tak raz po raz, razem z braćmi naliczyłem czterech martwych. Teraz jednak uderzyli z zwiększoną siłą, a ja w tej ciasnocie nie mogłem wykonywać większych ruchów. Pozostały mi jedynie szaleńcze ciosy i pchnięcia. Wepchnięty na siłę heretyk trafił prosto na moją klingę. Stal wbiła się w szyję pozostawiając głowę jedynie na ochłapie skóry. Potem podrzuciłem miecz do góry i pchnąłem oburącz celując w głowy. Głowica natrafiła na jakiegoś biedaka i przebiła jego czaszkę zatrzymując się na tylniej części hełmu.
Wojownicy Zgromadzenia
131/170
Kaidan i kapłani
1/1
4/5

//To powinno też pasować:P
//www.youtube.com/watch?v=_D2MoiaPdqU

Istedd:
Brama wyłamała się z hukiem gorszym od całej tej tuszy łotrostwa. Wraz z Krukami natarł na nich. Kątem oka dostrzegł Zeyfara, który uderzył. Moczymorda nie pozostawał w tyle i natarł na niezdarnych łotrów. Zamierzał wykorzystać przewagę, jaką dawały mu gruzy i resztki bramy, które wrogim żołdakom nie służyły jako miejsce do uników. A tu chodziło o siłę uderzenia, jaką nadała im niewielka odległość. Ergard ciął w lic oburącz trzymając miecz, aby siłę ciosu zwiększyć. Nie było czasu na obronę. Zdał gdzieś na bok cios w kłąb, ale przeciwnik jego uniknął. Poprzedni wrócił do siebie pchany przez motłoch z tyłu. Moczymorda poprawił w zerk, jeszcze raz w lic i ubił go rozlewając dokoła krew. Niespodziewanie ktoś ciął go w ręb. Warchoł sparował i cofnął się, by po chwili uderzyć znowu wydając z siebie okrzyk pełen gniew. Kilka szybkich cięć wręcznych, mocniejsze, z zamachu dwa i kolejny przeciwnik upadł martwy. Następni nadchodzili niepokojącym ciągiem. Walczył coraz bardziej dziko, słuchając instynktu. Zdał komuś cios rękojeścią, to znowu przeciągnął innemu po ostrzu. Jednak cofnął się. O krok, potem o dwa kolejne. Widząc, jak Zeyfar naciera zaklął. Jego przyjaciel albo był cholernie dobry, albo miał cholerne szczęście Wierzył jednak w obydwa aspekty jego skuteczności bojowej. Sam pchnął kolejnego oponenta i zwalił go. Ktoś ciął go, ale zasłonił się wolną ręką. Poczuł przeszywający ból, ale na szczęście cięcie nie było głębokie. Zaklął bardzo szpetnie i znowu się cofnął. Mu także dopisywała Pani Fortuna.


Wojownicy Zgromadzenia
128/170
Kaidan i kapłani
1/1
4/5

Hagmar:
Tym czasem ciężka jazda którą to prowadził Aragorn, zbliżała do wioski rybackiej leżącej jakieś 5km. od fortu. Z daleka widać było świetlistą łunę co znaczyć mogło że wróg już tam był. I jak się chwilę potem okazało było tam ich całkiem sporo...Valfdeńska jazda z baronem Tacticusem na czele wpadła tam niczym wicher samym impetem powalając z pięćdziesięciu. Aragorn zaś siekł bez litości, mówi się że sam zarąbał z piętnastu nie z łuku jak w zwyczaju swym miał a mieczem i z konia siekł. Jak naprawdę było tego nikt nie wie, ale ubabrany od posoki i innego gówna był wielce...

Lucas Paladin:
- No to zaczynamy zabawę. - Morean postanowił zapobiec wejście na mury wspinającym się drabiniarzom kopiąc każdą drabinę, którą miał w pobliżu nóg. Dodatkowo postanowił skorzystać z łuku, który cały czas miał w pogotowiu ostrzeliwując tych, którzy owe "przepustki" do wejścia na mur próbują zaprzeć. Szybki strzał pozbawił życia najbliższego Moreana żołdaka. Mauren mierzył dalej, jednak jego skuteczność była wciąż na strasznie żenującym poziomie i niektóre strzały pudłowały kompletnie, nie trafiając niczego poza miękką ziemią. Kruk jednak szybko nadrabiał zaległości i kolejny wystrzał z "Uderzenia wiatru" w końcu dosięgnął celu. Kolejny wojownik padł martwy. - Zwalcie te drabiny! - krzyczał Morean wykopując na dół następne dwie. Strzały świsnęły mu koło ucha, O mały włos..., pomyślał po czym wystrzelił swoją kończąc nędzny żywot kolejnego pachołka zgromadzenia.
Wojownicy Zgromadzenia
125/170
Kaidan i kapłani
1/1
4/5

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej