Tereny Valfden > Dział Wypraw
IV. Frater cruenta vindicare injurias.
Lucas Paladin:
- Ci łucznicy kurwa śpią? Strzelać durnie do tych, co pchają taran! Sami się nie zabiją! - Morean nawrzeszczał na przybyłych najemników, którzy zamiast zająć się ostrzałem machin oblężniczych, obserwowali jedynie pole bitwy niczym pijacy wlepiający wzrok w tyłek seksownej kelnerki pracującej w karczmie. Sam natomiast Mauren wziął się do roboty. Celując w jednego z wojowników pchających taran umieścił strzałę prosto w jego sercu, drugiemu strzała utkwiła w nodze. Morean zaklął, znów spudłował. Cholera, nie umiem jeszcze strzelać porządnie.., skarcił się w duchu. Kolejny strzał był jednak celny i trafiony w nogę wojownik Zgromadzenia runął na ziemie. Kruk odetchnął. - Kolejnych dwóch przy taranie mniej! Pomóżcie mi! - rzekł pakując grot następnemu wojownikowi idealnie w czaszkę.
Wojownicy Zgromadzenia
144/170
Kaidan i kapłani
1/1
4/5
Dragosani:
Zeleris, zadowolony usmażeniem elfiego maga, usłyszał słowa Zayfera i kiwnął tylko głową. Chwilowo większym zmartwieniem wydawały się tarany, które niezbyt grzecznie pukały do bram. Poza tym jeden z nich był uszkodzony, więc zniszczenie jego powinno być łatwiejsze. Mag szybko przeanalizował, które zaklęcie byłoby najskuteczniejsze. Najlepszym wydawał się, po raz kolejny, Grom.
- Ishuoshan! - wykrzyczał mag, wskazując kosturem na uszkodzony wcześniej taran. Przed wypowiedzeniem zaklęcia, pobrał moc, która wytworzyła wyładowanie. Z nieba uderzyła potężna błyskawica, trafiając w taran. Trzymający go żołnierze padli bez życia na ziemi, zaś trzon samej machiny pękł, rozrzucając wokół drzazgi. Taran raczej nie nadawał sie do użytku.
Wojownicy Zgromadzenia
140/170
Kaidan i kapłani
1/1
4/5
Hagmar:
Brama naprawde ledwo trzyma.
A to komentarz do bitwy xD //www.youtube.com/watch?v=gIKV_oEIDxY[/b]
Tymczasem w stolicy Aragorn szykował się do wymarszu wraz z wsparciem.
Ludzie...odpisze ktoś
Istedd:
Kiedy belka, którą podtrzymywali roztrzaskała się, a wióry posypały się w powietrze zaklął bardzo szpetnie i odsunął się od wraz z kilkoma innymi Krukami. Wyciągnął miecz i uśmiechnął się. Wiedział, że dłużej i tak nie będą mogli podtrzymywać bramy, a przygotowanie na pierwsze starcie było najważniejsze. Dlatego właśnie on i kilku innych już poczęło tworzyć pierwszą, prowizoryczną linię obrony z masy ciał, kilku ostrzy i zaciekłości śmiertelnej. Albo oni polegną, albo ich wrogowie. Możliwości odwrotu nawet moczymorda nie widział. Oczywiście odwrotu taktycznego! I tak dali wszystkim trochę czasu. Zakręcił ostrzem młynka.
- Bracia, ja tu od niedawna, ale powiem wam jedno. Posiedzę z wami jeszcze długo, bo nie zamierzam umrzeć. Prędzej oni zdechną, bo nie ustąpimy. W końcu jesteśmy tu rycerstwo przednie! Takie, co samą dumą dupy ich zatyka! Oczywiście metaforycznie. - powiedział i wybuchnął rubasznym śmiechem, w którym zawarło się kilka uczuć naraz. Jednak nie było tam przerażenia. Gotowy był do walki. Brama i tak już trzymała się ostatkami woli nieba.
Hagmar:
Zaczęło się, brama padła a wróg rozpoczął szturm. Problem w tym że i kilka drabin na mury próbują zaprzeć.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej