Tereny Valfden > Dział Wypraw
Szkolenie
Eric:
- Czyli mam być nieodróżnialny od małpy, tak? Da się zrobić komandorze. - westchnął cynicznie Diomedes. Poczekał aż Aragorn straci ich z pola widzenia, a potem zastosował się do instrukcji przełożonego. Kręcił się dłuższy czas po lesie w poszukiwaniu jakiejś lepszej kryjówki. Wymazał twarz błotem, do którego przylepił parę liści, które zdążyły już wyrosnąć. Wyglądał jak prawdziwy dzikus, gdyby teraz natknął się na niego jakiś zwykły wieśniak to pewnie pogoniłby go z widłami i pochodnią w ręku. Diomedes wszedł w głąb lasu. Było tu ciemniej, światło przenikało przez nieliczne szpary w koronach drzew, dając charakterystyczny klimat temu miejscu. Diomedes zobaczył spory pagórek, gęsto porośnięty leszczyną. Stąd mógł obserwować teren, jednocześnie zostając niezauważonym. Na dodatek zaraz za pagórkiem ziemia się osunęła, tworząc małą jamę, w którą mógłby się wtoczyć gdyby Aragorn za bardzo by się zbliżył do jego kryjówki. Zadowolony Diomedes wkroczył w krąg porośnięty leszczyną i usadowił się wygodnie, ale i tak by w razie czego bez problemu mógł bezszelestnie przedostać się do małej jamy. Gałązki kuły go niemiłosiernie, pot spływający z czoła łączył się z błotem i niemile świerzbił jego twarz. Diomedes jednak nie zwracał uwagi na wszelkie niedogodności i skupił się na zachowaniu ciszy. Uspokoił oddech i rozejrzał się po okolicy. Tu przebiegła wiewiórka, tam zaćwierkotały ptaki. Jednakże dookoła nie było nikogo, kto mógłby odkryć jego obecność. Aragorn zapewne jeszcze nie wszedł do lasu. Diomedes miał chwilę, aby odetchnąć, to też skorzystał z niej. Nagle usłyszał trzask łamanej gałązki. Natychmiast wrócił do poprzedniej postawy stając się bardziej czujny, mimo, że na gałązkę wdepnął jakiś przechodzący zwierz. Kryjówka była całkiem dobra, jednakże z komandorem nie było przelewek. Przez umysł Diomedesa przemknęła myśl, że nawet Rasher nie byłby w stanie ukryć go przed zdeterminowanym, surowym, ale i sprawiedliwym przywódcą Bractwa. Kruk był zadowolony z tego, że może walczyć pod komendą takiego elfa, jednakże jeśli coś się spieprzyło, to już tak dobrze nie było.
Lees:
- Eh, a tak dobrze mi szło. - mruknął niepocieszony Lees. Chcąc nie chcąc musiał wymyślić coś lepszego, coś dzięki czemu zyska aprobatę Aragorna. Prawdę mówiąc nie wierzył że to możliwe. Ale zawsze można było spróbować. Poszukiwanie kryjówki zajęły mu sporo czasu. Wszystko było zbyt oczywiste. Lekko wymazał twarz błotem, tak aby cuchnąca maź nie ograniczała mu widoczności. Nie mógł też wydawać zbyt intensywnego zapachu. Takie czynności trzeba wykonywać z umiarem. Po chwili zauważył dość dobrą kryjówkę. Trafił do miejsca w którym były liczne dziury w ziemi i nierówności. Wybrał jedną z nich, ukrytą pod kilkoma krzaczkami. Miał z niej dobry widok. Dodatkowo na pobliskim drzewie jeden z ptaków urządził sobie gniazdo i jego potomstwo wydawało piski. To trochę zdezorientuję Aragorna. Przynajmniej taką miał nadzieję. Mam nadzieję że nie znajdzie mnie jakiś niedźwiedź czy inne cholerstwo. Czekaj. Aragorn i tak był gorszy.
Hagmar:
Aragorn bite dwie godziny łaził po lesie starając się ich znaleźć. W końcu znudziło mu się.
-Lees! Diomedes! Starczy!
Eric:
Diomedes dosłyszał głos przełożonego. Niema iskierka satysfakcji zawitała do jego głowy i błysnęła gorącym blaskiem. Udało mu się, Aragorn nie zdołał znaleźć go w gąszczu lasu. Rozluźnił w końcu zesztywniałe i obolałe nogi, otarł pot z czoła i częściowo starł błoto pokrywające jego twarz. Poczuł niesamowitą ulgę wychodząc z gąszczu krzaków leszczyny. W końcu siedział tam w bezruchu dwie bite godziny. Podrapał się po plecach i przeczesał palcami włosy. Zaraz zobaczył strudzonego poszukiwaniami komandora. Podbiegł do niego, dając nogom tak potrzebne ukojenie i ruch.
- Hoho, czyżby udało nam się przecwanić samego komandora Kruczego Bractwa? No cóż, tego się nie spodziewałem - powiedział, a na jego twarzy wymalował się uśmiech satysfakcji - Możemy już wracać? Jestem wyczerpany...
Hagmar:
-Tak udało Wam się, wracamy zaraz truchcikiem do wioski po wasze rzeczy i do twierdzy. Co to dla was 15km...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej