Tereny Valfden > Dział Wypraw

Tajemnice Starożytnych - Ostatnia Krew

<< < (17/45) > >>

Hagmar:
-Racja Komandorze, zaiste wspaniały opis naszej braci. Warto wspomnieć też o tym jak Zeyfar świetnie gotuje...

Anette Du'Monteau:
-Nie za wysoko mnie oceniłeś komandorze? Jestem kapitanem, a nie na równym stopniu z Tobą. - zwróciłem uwagę Aragorna na jego pomyłkę w mojej randze lekko się śmiejąc.

Gordian Morii:
-Słowo się rzekło, kobyłka u płotu. Czekaj na rychły awans Zeyfarze.- zaśmiał się elf podjeżdżając do rozmawiających. -Może jednak ruszymy już co? Krasnoludy wiedzą gdzie nas szukać.

Anette Du'Monteau:
-Aż na taki awans nie liczyłem mistrzu Gordianie. - odpowiedziałem również się uśmiechając. Jednak nie miał bym nic przeciw. Tak, też jestem za tym żeby już ruszyć.

Istedd:
- A ty skąd to wiesz? - zapytał retorycznie Flamela. Zwrócił mu tym poniekąd uwagę na drobny szczegół w ich znajomości. Ergard zwał większość swych kompanów druhami, choć przeżyć z nimi nie musiał długich, bogatych w przygody lat. Z chęcią wysłuchał zakresu obowiązków w Kruczym Bractwie. Mimo to, w pamięci najbardziej wyryły mu się jedne z ostatnich słów: zapewnienie zakwaterowanie i nie zaznanie braku pieniędzy. Oczywiście nie był aż takim materialistą, aby dołączyć dla pieniędzy. One jednak były kartą największą, jaką oferowali. Liczyło się też lepsze mieszkanie, niż w tej podłej dzielnicy biedoty. Podrapał się po brodzie.
- Człowiek jak glina, wyrobi się, jak czasu i wody starczy. Postaram się być... ten no... odpowiedzialny, honorowy, wierny, kochany i tak dalej. Jednakże teraz nie w głowie i dłoni winno być najmowanie i pasowanie na członka Bractwa a nadchodząca walka i wyprawa. - rzekł przecierając wąsa.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej