Tereny Valfden > Dział Wypraw

Tajemnice Starożytnych - Ostatnia Krew

<< < (43/45) > >>

Anv:
Anvarunis także po chwili wszedł do skarbca. W niemały szok wprawił go kopiec złota na środku, po czym po słowach Diomedesa rzekł
- Też wolę to wszystko oddać na korzyść bractwa. Jeśli pieniądze będą potrzebne to jeden może liczyć na drugiego. - faktycznie nie kusiło go ogromne bogactwo. Wystarczało mu to co może zwyczajne zarobić za taką wyprawę. Dobro Kruczego Bractwa było bowiem ważniejsze.

Gordian Morii:
Elf zabrał monolity za pomocą mortokinezy podnosząc je z ziemi a właściwie nie ziemi tylko kamiennej posadzki loszku, w którym te się znajdowały. Ruszył przed siebie uważając by nie uszkodzić któregoś z cennych artefaktów. -Uwaga idę!- krzyknął gdy dochodził do zakrętu korytarza. Na szczęście nie natknął się tam na nikogo i bezpiecznie wyszedł na dziedziniec opactwa.

Dragosani:
Zeleris wyszedł na dziedziniec, niosąc worek ze złotem. Dostrzegł Gordiana transportującego monolity. W sumie można było się ich tutaj spodziewać. Młody mag rozejrzał się po tłumie, szukając Savary. Nagle poczuł, że ktoś stuka go w ramię, więc odwrócił się. Jak można było się spodziewać, tym kimś była Savara. Uśmiechnęła się uroczo. Flamel zaś zanotował w pamięci, by nie dawać się jej tak podejść. Wskazał na worek.
- Połowa dla Gildii, zaś druga dla... hmmm... nas. - powiedział. Rozejrzał się po dziedzińcu.
- Teraz będzie trzeba zebrać się i wracać. - stwierdził do siebie.

Hagmar:
Aragorn wyszedł na dziedziniec, widok monolitów go ucieszył, wszak prawie o nich zapomniał z tego wszystkiego. Teraz pozostało zostawić tu część ludzi i wracać.

Anv:
Anv po chwili wszedł ponownie do pokoju z kobietami. Jedna z nich na jego widok, natychmiast się uśmiechnęła.
- Hej, ty. - rzekł wskazując na piękną szatynkę o zielonych oczach. - Chcesz wrócić do Efehidon, u mego boku? Odmowę także zrozumiem. Uprzedzam wcześniej. Nie zwracaj się do mnie per pan. Anvarunis mi na imię, krócej i wygodniej, Anv.
- Jasne Anvarunisie. To dla mnie przyjemność. - odrzekła widocznie zadowolona.
- A na imię jak masz?
- Zwą mnie Giuliette. - powiedziała i oboje wyszli na dziedziniec.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej