Tereny Valfden > Dział Wypraw
Tajemnice Starożytnych - Ostatnia Krew
Hagmar:
//Dobrze jest, dziewki są jeszcze jak chcesz boś zasłużył.
Dragosani:
Zeleris uśmiechnął się szeroko widząc góry złota. Było z czego wybierać i dla każdego na pewno starczy. Mag wiedział że bez torby, lub worka wiele nie zabierze. A zabrać musiał sporo, gdyż obecnie miał "do wykarmienia" jeszcze Savarę. Więc zaczął rozglądać się za czymś takim. Zupełnie przypadkowo w kacie ujrzał niewielki worek, więc postanowił go wykorzystać. Przyciągnął go psioniką, gdyż nie chciało mu się iść. Zabrał się do wypełniania go. Najpierw wrzucił doń kielich z kaplicy. Następnie zbierał różne cenne przedmioty i wrzucał je do wora.
25 x sztućców
10 x talerzy
8 x kielichów (razem z tym z kaplicy)
[I jak u Ociana. Jeśli za dużo, daj znać :p ]
Hagmar:
//W porządku. A ja to zapisuje więc wiecie...
Gordian Morii:
Gordian wszedł do laboratorium i rozejrzał się po nim. Pierwszym co ujrzał był straszny bałagan poczyniony na stole alchemicznym oraz skrzynia stojąca obok. Otwierając wieko znalazł oprawioną w skórę księgę. Otworzył wolumin i przejrzał kilka stron. - Zapiski tego całego Angelosa jak stworzył tamte kreatury.- rzekł sam do siebie. -Lepiej, żeby nikt tego w swe rączki nie dostał.- dodał i wziął księgę ze sobą. Podszedł dalej do regału na którym znajdowało się kilka flakoników z miksturami. Odkorkował jeden z nich i powąchał. -Ho ho ho, mikstura przemiany w Raanara. Czyli Ci co ich odnalazłem jednak nie są tymi prawdziwymi Raanarami a po prostu zostali przemienieni. - mówił podekscytowany. Flakoników takich znalazł cztery więc wyszukując wśród sterty szpargałów jakieś pudełko powkładał je ostrożnie do środka. W innym kącie znalazł rzuconą księgę z której powypadało kilka kartek. Elf podniósł ją i przeczytał napis na jej grzbiecie. - -"Alchemia ludów północy"... Ciekawe.- rzekł i włożył księgę do pudełka. Gdy wyszedł z pomieszczenia ujrzał swych towarzyszy opróżniających skarbiec.
-ÂŁadnie, ładnie. Zelerisie o swym starym mistrzu nie zapomnij.- uśmiechnął się tylko i machnąwszy ręką wyszedł z lochów. Musiał zająć się resztą rannych a i ciałami poległych, które spłonąć miały w wiecznym ogniu.
Dragosani:
By potem nie było ;p
Zeleris miał już wyjść ze skarbca, gdy przybył Gordian. Na jego słowa młody mag cofnął się. Nie zamierzał dzielić się tym co wybrał dla siebie, lecz w worku było jeszcze nieco miejsca, więc co nieco dla Gordiana jeszcze się tam zmieści. Ruszył więc ponownie poprzez sterty złota wybierając kilka przedmiotów dla elfa. Młody mag zebrał tyle cennych rzeczy, ile wziął dla siebie. Worek był znacznie cięższy, ale dający się unieść. Był wypchany do granic, więc Flamel wyszedł pospiesznie ze skarbca, by nie kusiło.
Dla Gordiana
25 x sztućców
10 x talerzy
7 x kielichów
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej