Tereny Valfden > Dział Wypraw
Tajemnice Starożytnych - Ostatnia Krew
Eric:
- Czekajta na mnie Aragornie! Zabiorę się z wami, to i się jeszcze na coś przydam. A tak na marginesie - gratulacje. Wiedziałem, że Ci się uda - powiedział ze szczerym uśmiechem klepiąc komandora po plecach.
Dragosani:
Zeleris słysząc słowa Aragorna spojrzał na dziedziniec i wysiłkiem woli teleportował się tam.
- Nie trzeba mi tego dwa razy powtarzać. - rzekł z uśmiechem. - Szczególnie gdy powiedziałeś słowo "skarbiec". To się nazywa sztuka dyplomacji. - zażartował i ruszył za Aragornem.
Hagmar:
-Dziękuję Diomedesie. Gdy przechodziliśmy obok jednego z pomieszczeń coś usłyszeliśmy. Elf dzierżąc różdżkę w dłoni, kopniakiem otworzył drzwi. Widok był miły dla oka...dziesięć kobiet, elfek i ludzi. Aragorn wiedział że nie były to obozowe dziwki a co najmniej służki. Pod tym względem zgromadzenie było w porządku.
Mogul:
-Piekna bitwa... Ciekawi mnie o teraz...
//Ej sory za taki post zdeka spozniny. to przez neta w komie...
Anette Du'Monteau:
-Teraz za komandorem Anvarunisie. - odpowiedziałem i sam pobiegłem za przywódcą. Po chwili znalazłem się za nim i ujrzałem niecodzienny krajobraz. Komandorze... - lekko zaparło mi dech w piersiach. Nic paniom nie jest? - spytałem troskliwie, gdy otrząsnąłem się z zdziwienia.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej