Tereny Valfden > Dział Wypraw

Tajemnice Starożytnych - Ostatnia Krew

<< < (29/45) > >>

Anv:
- Ha! I ty żyjesz. Pięknie. Przewaga liczebna to jedno, a nad nią często górę brały taktyka i umiejętności oddziałów. Tu mamy tego idealny przykład. Armia Opactwa została pokonana moralnie po śmierci ich przywódcy, zostali zaatakowani do wewnątrz. To najbardziej boli.

Istedd:
Splunął na jednego z trupów. Zapach, który dochodził do niego, kiedy tylko zmysły zaczęły wracać do ciała o mało nie wywołał u niego wymiotów. Musiał usiąść. Postanowił przysiąść na jednym z kamieniu. Bezwładnie potoczył się w tamtym kierunku, miecza nie upuszczając, a wlokąc go za sobą. Nie wiedzieć czemu, chciało mu się śmiać. Brała go chęć przecięcia ciszy pustym, bezwartościowym śmiechem szaleńca. Nie miał sił. Splunął raz jeszcze. Niespodzianie w głowie myśl mu zakwitła, jako kwiat na wiosnę kwitnie i przez śniegi się przebija. Sięgnął za pazuchę i wyciągnął bukłak z ostawioną częścią piwa. Pił jakoby nie łykał napoju od kilku dni. Bolały go wargi, chciał zwracać, ale przymknął oczy i poczuł się lepiej. Pocieszył się pragnieniem napicia się. Czymże innym miałby się wszak krzepić? Jęknął coś do samego siebie i miecz wytarł swoje spodnie. Miecz położył obok siebie i tępym, nieobecnym wzrokiem wpatrzony był w rzędy trupów i postacie stojących postaci, jako we śnie chodzących po polu czarnych róż z fragmentami stali, ubiorów i jelit.

Eric:
- Mimo wszystko, najchętniej zabrałbym stąd swoje dupsko już teraz, w tej chwili. Mam już dość tego okropnego widoku, smrodu i w ogóle. Napiłbym się czegoś...

Hagmar:
-Zelerisie! Choć przeszukamy lochy, jakiś skarbiec musi tu być.

Mogul:
Odzyskawszy energie ocian rozejrzal sie po terenie bitwy. pelno trupow , kurz, krew. slowa najlepiej pokazujace to co bylo polem walk... rozgladajac sie za wrogiem chlopak zauwazyl ze bitwa zmierzala ku koncowowi... jednak nie mozna sie rozpraszac pomyslal wampir wiec niesmiertelny doskoczyl do najblizej pary wrogow robiac polobrot ktory mial zdezorientowac oponentow... jeden zawachal sie co ocian wykorzystal i cial dolem. na szczescie wroga a na nieszczescie chlopaka drugi wojownik sparowal cios ktory tylko zostawil wdzieczna ryse na pancerzu wroga. ten zrobil przez to niezdarny krok do tylu i upadl na plecy. chlopak nie zamierzal czekac az sie podniesie i zaatakowal drugiego wroga ktory stal nadal. ocian udal ze uderza w udo. wrog chcial sie oslonic mieczem zostawiajac swoja druga czesc ciala nieoslonieta. chlopak wykorzystal to, obrocil sie na piecie unoszac bron troche wyzej i cial bok w obrocie. martwe cialo mezczyzny padlo przy wrogu z rysa na pancerzu. nie mial broni. rzucil sie na chlopaka z golymi piesciami. nie bylo go wiec trudno zabic... chlopak pchnal w srodek klatki piersiowej. wrog nabil sie na bron jak na pal... ocian spojrzal w jego oczy. ucieklo z nich zycie... na twarzy goscilo przerazenie choc woj juz byl martwy... ta chwile przerwal kolejny wrog ktory zaszarzowal z okrzykiem i uderzyl gora. chlopak musial uskoczyc, nie zdazyl wyciagnac z ciala miecza... cialo padlo. chlopak dobyl sztyletu. czekal na zblizenie przeciwnika ktory odsunal sie kawalek. on znow zaszarzowal. w ostatniej chwili wampir ukucnal unikajac wrogiego ostrza. po nieudanym ataku przeciwnika chlopak wybil sie wstajac i trafiajac w szyje. wrog padl. chlopak podszedl do ciala gdzie byl jego miecz. wyrwal go brutanie...



-3

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej