Tereny Valfden > Dział Wypraw
Tropem pustelnika
Eric:
- Kurwa, ledwie wyruszyliśmy, a tu proszę. Czy ty zawsze musisz mieć rację? - powiedział spoglądając z dezaprobatą. Wyciągnął szybkim ruchem całej ręki miecz z pochwy i zamachnął się nim w powietrzu. Ocenił położenie w jakim się znaleźli. Nie było wcale tak źle, bandyci wyglądali groźnie, jednakże przewaga stała po stronie dwóch Krwawych Kruków. Diomedes obszedł ich półkolem i zaatakował jednego z bandytów prostym cięciem od góry. Zaraz po tym wyprowadził kolejne dwa cięcia - tym razem po przekątnych. Udało mu się drasnąć przeciwnika w ramię, z którego natychmiastowo trysnęła ciemnoczerwona posoka. Diomedes dokładnym ciosem odciął przeciwnikowi ucho, kopnął go w brzuch, a potem rękojeścią z całej siły uderzył go w twarz. Gdy bandyta padł na ziemię, Diomedes szybko go dobił.
4/6
Anv:
// ÂŁo zawsze chciałem użyć takiego bajeru jako emdźi
//Diomedes: Jeden z bandziorów zachodzi cię od tyłu.
- Diom! Plecy! - krzyknął Anv do towarzysza. Sam bowiem nie mógł wybawić go z opresji, gdyż jeden z członków szajki wyprowadzał atak także na niego. W ostatniej chwili udało mu się zasłonić demoniczną ręką. Nagle broń odbiła się od przedramienia zaskakując napastnika. Anvarunis korzystając z zdziwienia oponenta uderzył pięścią demonicznej ręki w jego brzuch. Zwiększona mutagenami siła sprawiła, że bandyta upadł na ziemię wijąc się z bólu. Już samo to spowodowało spustoszenia w jego trzewiach, obrywając co po niektóre narządy. Oszczędzając mu męki Anv pchnął mieczem w czaszkę, rozłupując ją na kilka kawałków. W dzikim szale natychmiast ruszył dalej. Przebiegł koło jednego, ciął po jego boku. Odwrócił się i wykonał pchnięcie, jednak oponent zablokował. Wycofał broń, Machnął mieczem lekko w dół pozorując atak na nogi. Lewą ręką zaś uderzył bandytę w twarz. To pozwoliło go oszołomić. Kończąc wykonał płaskie cięcie przez szyję, podcinając gardło przeciwnika.
2/6 zostało
Eric:
Diomedes słysząc przestrogę towarzysza od razu odwrócił się i sparował niedokładne cięcie przeciwnika. Odbijając jego broń mocno kopnął go w brzuch. Przeciwnik zgiął się w pół, a Diomedes nie tracąc czasu pchnął go w brzuch, zaraz pod klatkę piersiową. Został już tylko jeden bandyta. Kruk zaczął się do niego zbliżać, z sekundy na sekundę skracając dystans. Gdy był już w wystarczająco dobrej odległości wykonał cios z pół obrotu, jednakże bandyta sparował go bez trudu. Diomedes uskoczył na prawo i ciął jeszcze raz, tym razem trafiając w odsłoniętą część ciała przeciwnika. Krew trysnęła, obryzgując odzienie Diomedesa. Nie szczędząc czasu natarł na przeciwnika raz jeszcze, kończąc zarazem jego żywot jednym prostym pchnięciem. Otarł pot z czoła i zwrócił się do Anvarunisa
- To już chyba koniec. Proponuję ich przeszukać, nie wyglądają mi na zwykłych bandytów
0/6 zostało, epic win.
Anv:
- Tak wydaje mi się, że należy ich przeszukać. Jeśli nie za złotem to choćby aby uzyskać jakieś informacje o nich. Ty zajmij się tą trójką bliżej ciebie. Ja wezmę tych. - odrzekł Anv i począł przeszukiwać ciała. Najpierw widoczne na zewnątrz torby i mieszki, każdy z trzech miał przy sobie po dziesięć sztuk złota. Majątkiem tego nazwać nie można był. Lecz kto spodziewałby się po zwykłym oprychu niezwykłych bogactw? Jedyne co łączyło wszystkie trzy ciała był taki sam ubiór w charakterystycznym kolorze, oraz wisiorek w kształcie jaszczurki zwróconej w stronę własnego ogona, tworząc jakby zamknięty okręg.
//przy ciałach znajduję 10 szt. zł. i w/w naszyjnik (nie do użytku własnego jakby co).
Eric:
- Dobra, już się biorę do roboty. Na ostatniej wyprawie przywykłem do przeszukiwania nieboszczyków - uśmiechnął się Diomedes. Kucnął przy martwych ciałach i począł przeszukiwać wszystko co przy sobie mieli. Dokładnie sprawdził szyje i palce nieboszczyków, w poszukiwaniu biżuterii, po czym wziął się za ich sakiewki.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej