Skoczyłam na jednego z najeźdźców. Klinga pomknęła ku gardłu przeciwnika. Dzięki szkoleniu w Bractwie nabrałam dużej sprawności. Wróg zdołał odbić cięcie, ale zasypałam go gradem ciosów, spychając na pobliskie drzewo. Kiedy poczuł plecami pień, na chwilę stracił koncentrację. Wtedy uderzyłam. Pchnęłam silnie, celując w brzuch. Brzeszczot, dzięki sile uderzenia, wpił się w ciało. Człowiek stęknął, kiedy wydobyłam ostrze. Dwoma cięciami powaliłam go na ziemię. Odwróciłam się, szukając następnego wroga.
7/30