Tereny Valfden > Dział Wypraw

Tajemnice Starożytnych IV - Klucz ÂŻycia

<< < (86/90) > >>

Eric:
Diomedes usłyszał krzyk Domenica i pognał w kierunku, z którego dobywał się ów odgłos. Przeskoczył przez otwór w roztrzaskanych drzwiach. Zlustrował wzrokiem pomieszczenie.
\\MZ: Znalazłeś Domenica gapiącego się to na monolit to na kufer. Ach tak! I płonie główny hol
- Domenicu! Nie zauważyłeś czegoś przypadkiem? - wskazał ze stoickim spokojem na płonące gobeliny, portrety i praktycznie cały hol - Zabierajmy to gówno póki jeszcze czasu mamy trochę. Ta forteca na ogień odporna z tego co widzę nie jest, więc runąć może nawet teraz!

Hagmar:
//Monolit czy kufry, oto jest pytanie  :D

Hagnar Wildschwein:
-Bez tych kufrów nie wychodzim!- wskazał na stojące w rogu pomieszczenia pojemniki i chwycił oburącz za dwa. Ciężkie jak cholera, ale w sytuacji zagrożenia kufra, tfu! życia niemożliwe stawało się możliwym.
-ÂŁap monolit!- rzucił do Diomedesa, który naglił.
Krasnolud popędził przed fort, gdzie prędko zostawił kufry na uboczu, pośród wbitych strzał i mieczy, które już wysłużyły się tego dnia. Postanowił wrócić po pozostałe dwa.

Hagmar:
//Hol płonie, mimo to udaje Ci się przedrzeć.

Eric:
Diomedes dźwignął monolit i wyniósł go szybko, mając nadzieję, że dach nie zawali mu się na głowę. Minął się z Domeniciem, który wracał się po skrzynie. Mężczyzna postawił znalezisko obok skrzyń przed fortem. Ruszył pędem za krasnoludem, aby pomóc mu przenieść pozostałe dwie skrzynie. Czas naglił, a we dwóch zrobiliby to prędzej. Sufit zaczynał się powoli sypać, parę małych kamyczków spadło Diomedesowi na głowę. Przerażony, że forteca lada chwila może runąć jeszcze bardziej przyspieszył bieg. Zobaczył krasnoluda taszczącego dwie skrzynie. Popatrzył nań ze współczuciem i chwycił jedną ze skrzyń. Oboje puścili się biegiem.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej