Autor Wątek: Mądrość i Prawda  (Przeczytany 38058 razy)

Description:

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Hagmar

  • Obywatel
  • ***
  • Wiadomości: 15659
  • Reputacja: 16508
    • Karta postaci

Odp: Mądrość i Prawda
« Odpowiedź #140 dnia: 30 Listopad 2010, 19:26:37 »
Elf szarpnął za lejce zatrzymując konia. ÂŚciągnął łuk z pleców, na cięciwę nałożył trzy strzały wycelował i strzelił. Pierwszy pocisk trafił bandytę w serce, padł martwy na ziemię. Drugi oberwał w udo, strzała utkwiła milimetry od tętnicy. Trzeci dostał w płuco, padł powoli konając.

Offline Gunses

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 15010
  • Reputacja: 14198
  • Płeć: Mężczyzna
  • jak z debilem.
    • Karta postaci

Odp: Mądrość i Prawda
« Odpowiedź #141 dnia: 30 Listopad 2010, 19:26:56 »
//Ale pomoże wam krew Wampirów :]

Wampir gdy tylko zobaczył podejrzanych mężczyzn stał się niewidzialny. Pod kurtyną nicości ruszył konia silnymi szturchnięciami. Zmusił klacz do karkołomnego cwału. Bandyci widząc samotnego oszalałego konia nie zwrócili na niego większej uwagi. Do czasu, kiedy lejce konia silnie targnęły klaczą w prawo, a nicość zabiła Bandytę. Niewidzialny Gunses zwisając z prawej strony konia, w uderzenie mieczem włożył swą całą siłę. Efektem było oderwanie głowy, która poszybowała na kilkanaście metrów w górę oraz porwanie reszty ciała na dziesięć metrów w tył.
W tym samym czasie niewidzialność Gunsesa rozproszyła się. Wampir wyhamował konia, który zarył kopytami w ziemię. Cadacus zeskoczył z klaczy, wyszarpnął drugi miecz. Podbiegający mężczyzna nie miał szans. Wampir zablokował wysoko wzniesiony do ataku miecz, swym drugim Siewcą ÂŚmierci rozpłatał twarz mężczyzny na dwoje...

//Gordianie, będziesz dawał statystyki zabitych?
//Zabiłem dwóch.

Forum Tawerny Gothic

Odp: Mądrość i Prawda
« Odpowiedź #141 dnia: 30 Listopad 2010, 19:26:56 »

Offline Anv

  • Weteran
  • ****
  • Wiadomości: 4006
  • Reputacja: 4143
  • Płeć: Mężczyzna
  • I am Iron man.
    • Karta postaci

Odp: Mądrość i Prawda
« Odpowiedź #142 dnia: 30 Listopad 2010, 19:34:13 »
Anvarunis szybko zszedł z konia. Po części dlatego, że nie chciał narażać zwierzęcia, lecz i dlatego, że niezbyt przepadał za walką z siodła. Stojąc na własnych nogach miał większe możliwości manewru. Stojąc tak wystawił przed siebie demoniczną rękę, wciąż osłoniętą rękawicą i zaczął koncentrować się. Wydobył odpowiednią ilość energii magicznej i wypowiedział inkantację zaklęcia:
 - Ishuoshan - w tym samym momencie, w górnych partiach atmosfery wywołane zostało tarcie. W powietrzu wręcz czuć było owe napięcie. Każdy zdawał sobie sprawę z nadchodzącego wybuchu, lub czegokolwiek, co pozwoliłoby na ujście takiej ilości energii. Po chwili Anv wskazał dłonią grupkę bandytów, uważając na Gunsesa aby nie spowodować obrażeń na nim samym, a grom uderzył własnie w to miejsce. Jedna z postaci zginęła natychmiast z powodu obrażeń i zwęglenia ciała. Pobliscy mu członkowie szajki zostali ogłuszeni hukiem jaki rozległ się podczas całego wydarzenia.

Koncentracja; Grom - Lindangol

//zabiłem jednego
+ pobliscy mu ludzie w zasięgu 15 metrów ogłuszeni (decyzja MG ilu ich tam było, może żadnego.)

Offline Hagnar Wildschwein

  • Obywatel
  • ***
  • Wiadomości: 1198
  • Reputacja: 902
  • Płeć: Mężczyzna
  • Ostatni Cyc
    • Karta postaci

Odp: Mądrość i Prawda
« Odpowiedź #143 dnia: 30 Listopad 2010, 19:41:00 »
  -Stawaj waść pod karczmą!- zakomenderował krasnolud do woźnicy, który z radością powitał postój. Okrojony pochód zadokował przy drewnianej oberży. Osłonięta pasem drzew z jednej strony i ściętymi balami przywodziła na myśl te przystanie, z opowieści podróżników do odległych krain, gdzie poszukiwacze przygód pławili się w łupach i krwi zwyciężonych. Czekaj, psia mać, chory umyśle... przecież to my opowiadamy o takich karczmach zaśmiał się w myślach krasnolud, a że krzynkę podpity był śmiech jego przeniósł się na rzeczywistość. Z budynku biły światła, jak przystało na zajazd przydrożny. Domenic, już kiedy zeskoczył z wozu, parsknął, niczym koń, który stał obok, z widoczną ulgą. Rozkazał rozkulbaczyć konie, które szły w pochodzie do karczmy, a wóz odstawić na bok. Kilku grzejących się w niewielkiej stajni pachołków rzuciło się szybko do pomocy przy zwierzętach i wozie przybyszów, woźnica został z nimi, nie tylko by mieć oko na chłystków, ale i by dopilnować, by wszystko było w jak najlepszym porządku.
-Właściciel w środku?- zapytał Domenic patrząc na jednego z pomocników. Odpowiedziało mu skinienie przemarzniętej twarzy. Mogliby po prawdzie w środku siedzieć, bo psia mać wyglądają jak wuj Zelgren po miesiącu chlania pomyślał otwierając drzwi do przybytku karczmy.
  
« Ostatnia zmiana: 30 Listopad 2010, 19:43:04 wysłana przez Domenic aep Zirgin »

Offline Vitnir

  • Magnat
  • ***
  • Wiadomości: 915
  • Reputacja: 395
  • Płeć: Mężczyzna
  • Tylko utraciwszy wszystko można robić wszystko.
Odp: Mądrość i Prawda
« Odpowiedź #144 dnia: 30 Listopad 2010, 19:51:42 »
Aerandir wyciągnął miecz i ruszył na oszołomionego przez maga bandytę, wampir poprowadził konia by ściąć bandycie głowę prawą ręką, przeciwnik nie zdążył podnieść miecza, gdy jeździec poderżnął mu gardło, bandyta bezwładnie padł na ziemie. Jeździec wolał zostawić swojego wierzchowca zdala od walki, by nie stracić go. Po ścięciu zatoczył koło i zostawił konia parę metrów za towarzyszami. Wampir obrał za cel kolejnego, okoliczności dawały mu możliwość wykorzystania swoich wampirzych umiejętności. Podbiegł do celu zadając cios, bandyta sparował uderzenie, po czym szybko wyprowadził kontratak, który wampir zwinnie uniknął. Aerandir poszedł za przykładem i również zrobił to samo, bandyta nie dał się ugodzić i odskoczył od uderzenia, lecz końcówka ostrza wampira drasnęła jego zbroje, co przykuło na moment jego wzrok. Wampir chciał wykorzystać chwilowe zawahanie i wykonał cios z góry, sekunda dłuższego wahania skończyłaby się ugodzeniem człowieka, ten jednak podniósł miecz blokują atak, miecze się skrzyżowały wydając metaliczny trzask. Rękojeści obu mieczy były przed twarzami wojowników, wampir wykonał pierwszy ruch, by przerwać zmagania i uderzył rękojeścią w nos bandyty, który odchylił się do tyłu, tym razem Aerandir nie miał zamiaru czekać ani chwili i zadał pchnięcie w krtań, przeciwnik padł na ziemie krztuszą się krwią. Wampir odbiegł nieco dalej w stronę swoich towarzyszy, by nikt nie zaatakował go od tyłu.

//Zabiłem dwóch

Offline Gordian Morii

  • Weteran
  • ****
  • Wiadomości: 10211
  • Reputacja: 10161
  • Płeć: Mężczyzna
  • Nothing is true...
    • Karta postaci

Odp: Mądrość i Prawda
« Odpowiedź #145 dnia: 30 Listopad 2010, 19:52:47 »
//: Leniwce! Trudno jest odejmować;p

5/2/25

zabici/ranni/ogół


Anv
Grom ogłuszył jeszcze 4 osoby

7/6/25

Offline Anv

  • Weteran
  • ****
  • Wiadomości: 4006
  • Reputacja: 4143
  • Płeć: Mężczyzna
  • I am Iron man.
    • Karta postaci

Odp: Mądrość i Prawda
« Odpowiedź #146 dnia: 30 Listopad 2010, 20:06:43 »
Anv postanowił skorzystać z efektów swojego poprzedniego zaklęcia. Podbiegł na stosowną odległość i za pomocą telekinezy przyciągnął jednego z bandziorów do siebie. Ogłuszony i zdezorientowany zajściem mężczyzna upadł na ziemię. Z takiej pozycji próbował zadać jakikolwiek atak. Jego stan jednak nie pozwalał na wyprowadzenie choć trochę skomplikowanego ciosu. Anv szybko zablokował  i wyprowadził mocne ciecie w klatkę piersiową. Nagle dzięki wyostrzonym zmysłom bestii Anvarunis wyczuł ruch za swoimi plecami. To jeden z bandziorów biegł na niego, aby ochronić kompana. Młodzieniec ledwo uchylił się od ciosu. Jako, że sytuacja temu sprzyjała, złapał demoniczną ręką za ramię bandyty i z całą siłą za nie pociągnął. W efekcie ramie zostało oderwane. Sam Anv nie do końca znał jeszcze swoje moce. Odrywanie głów jakie pokazał mu Isentor, jednak na to pozwalało. Po chwili rozkojarzenia, Anvarunis dobił oponenta cięciem poziomym przez szyję, oszalałego z bólu przeciwnika. Miał tylko nadzieję, że nie będzie musiał się tłumaczyć swoim towarzyszom w jaki sposób tego dokonał.

9/5/25

Offline Dragosani

  • Moderator
  • ***
  • Wiadomości: 13737
  • Reputacja: 11794
  • Płeć: Mężczyzna
  • Chwalmy Tawernę!
    • Karta postaci

Odp: Mądrość i Prawda
« Odpowiedź #147 dnia: 30 Listopad 2010, 20:14:51 »
Zeleris uśmiechnął się gdy ujrzał śmierć oszołomionego bandyty. Takie coś zawsze cieszyło oko. Lecz nie był to czas na kontemplację śmierci. Pozostało bowiem jeszcze sporo przeciwników, którzy jakoś nie chcieli popełnić zbiorowego samobójstwa. Tak więc młody mag po raz kolejny przywołał nieco swej mocy. Odszukał kolejny cel. Bandyta z kilkoma kompanami nieco oddaleni od grupy.
- Ishuoshan! - wykrzyczał Flamel. Zbierające się napięcie uszło poprzez nagłe uderzenie gromu. Główny cel oczywiście nie miał prawa przetrwać. Zaś jego towarzysze zostali oszołomieni i poparzeni.

10/7/25

Offline Grison

  • Weteran
  • ****
  • Wiadomości: 6623
  • Reputacja: 2319
  • Płeć: Kobieta
  • Grisq. :*
    • Karta postaci

Odp: Mądrość i Prawda
« Odpowiedź #148 dnia: 30 Listopad 2010, 20:25:30 »
- Bandyci. Ciekawe - pomyślał Revert. Mag zsiadł z konia. Jego oczy skupiły się na najbliższym bandziorze lawirującym z mieczem pomiędzy swymi towarzyszami, a wrogami - tj. właśnie ekspedycją. Mag stanął w lekkim rozkroku. Wzniósł ręce na wysokość klatki piersiowej dłońmi do ciała. Przeciągnął ramiona w dół koncentrując się.
- Ruush Xuash, Ipush Grash, Osh Isarishash! - wykrzyczał. Następnie skupił się jeszcze bardziej, a w jego prawej dłoni zaczęła formować się kula ognistej energii. W oczach magiczne ciało o ile można było tak to nazwać stawało się coraz większe. Revert popatrzył na bandytę po czym cisnął w niego uformowaną kulą ognia. Bandyta w ostatniej chwili uchylił się od zaklęcia, jednak trafiło ono stojącego zaraz za nim bandytę.
- Pfff... Tłok - rzekł Ravola oddychając głęboko i starając się złapać dech po potężnym zaklęciu. Robił to patrząc jak ciało bandziora pali się momentalnie. Płomienie straszliwie smagały zbroję przeciwnika, zaś jego twarz była praktycznie zwęglona.

Koncentracja; Duża kula ognia


11/7/25

Offline Szarleǰ

  • Krwawe Kruki
  • ***
  • Wiadomości: 2553
  • Reputacja: 3462
  • Płeć: Mężczyzna
    • Karta postaci

Odp: Mądrość i Prawda
« Odpowiedź #149 dnia: 30 Listopad 2010, 20:27:28 »
- Kurwa wasza mać! Mruknął pod nosem kruk, dobywając miecza. Chwilę później zeskoczył zwinnie z konia i pędem ruszył w kierunku bandyty. Ostrze trzymał pewnie przed sobą. Gdy znalazł się na odległości wyciągniętej ręki wykonał istny grad ciosów. Dwa, lub trzy cięcia zdołały dosięgnąć przeciwnika. W efekcie zbir padł martwy na ziemię bez ręki i z rozpłatanym gardłem. Kruk rozglądnął się dokoła, gdyż w ogniu walki był nieco zdezorientowany. Kątem oka dostrzegł bandytę, który najprawdopodobniej chciał zbiec, udało mu się bowiem przedrzeć przez walczących wojowników i oddalał się do lasu. Silverhold pognał za nim. Gdy znalazł się dostatecznie blisko wbił miecz w ziemię, dobył sztyletu i w akcie heroizmu rzucił się na przeciwnika. Skoczył mu na plecy, a ostrze wbił mu między żebra. Uciekinier padł na twarz. Peanut w ostatniej chwili zdążył odskoczyć i wylądować na obie nogi zaraz przed bandytą. Widząc, że ten, niezdolny do walki dławi się krwią chwycił go za włosy i podniósł mu głowę w górę, tak, by mógł go zobaczyć.
- Nie myśl, że żywię do was jakąś urazę... w gruncie rzeczy zajmuję się tym samym. Ale rozkaz to rozkaz. Powiedział cicho do konającego bandyty, po czym poderżnął mu gardło.

13/7/25

Offline Anette Du'Monteau

  • Zakon Keitai
  • ***
  • Wiadomości: 9810
  • Reputacja: 12877
  • Płeć: Mężczyzna
  • Ktoś i każdy, to moje imię.
    • Karta postaci

Odp: Mądrość i Prawda
« Odpowiedź #150 dnia: 30 Listopad 2010, 21:06:11 »
Moja reakcja na bandytów była natychmiastowa. Zeskoczyłem z konia i dobyłem obu mieczy. Jeden chwyciłem na odwrót kierując jego ostrze wzdłuż mojego ramienia. Kilku kroków i już znalazłem się przy pierwszym wrogu. Wyprowadziłem proste cięcie dla sprawdzenia jego umiejętności. Oczywiście udało mu się zablokować. Z początku unikałem większości jego ataków. Jednak chciałem już z tym skończyć. Udałem, że zaczynam kolejny atak od lewej ostrzem trzymanym wzdłuż ramienia, gdy przeciwnik się nabrał wyciągnąłem przed siebie drugą klingę i wbiłem w bandytę z duża siłą. Teraz naprawdę zamierzyłem się z lewej celując w szyję. Klinga gładko przecięła mięśnie wywołując strumień posoki pod wysokim ciśnieniem.
Następny człowiek nawet nie zauważył, że się zbliżam. Wycelowałem mieczem prosto między jego łopatki. Przekładając ciężar ciała naprzód pchnąłem nieszczęśnika od tyłu. Kiedy zaskoczony odwrócił spojrzeć się w twarz swojego zabójcy wbiłem mu drugie ostrze. Jego oczy zrobiły się szkliste i tęczówki uciekły gdzieś w górę. Bezwładne ciało osunęło się na ziemię.

15/7/25

Offline Gunses

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 15010
  • Reputacja: 14198
  • Płeć: Mężczyzna
  • jak z debilem.
    • Karta postaci

Odp: Mądrość i Prawda
« Odpowiedź #151 dnia: 30 Listopad 2010, 21:07:22 »
Gunses schował jeden z mieczy do pochwy, aby uwolnić lewą dłoń. Podbiegał następny przeciwnik. Gunses wykonał dwa przeciwne piruety aby zmylić przeciwnika. bandyta zaatakował sztychem, ale Gunses widząc kątem oka owy ruch, szybko spiął mięśnie i wyślizgnął się miejsca ataku. Wampir uderzył ostrzem w wyciągniętą dłoń bandyty. Ostrze dotkliwie zraniło dłoń. Bandyta wypuścił oręż i wtedy zobaczył Gunsesa. Wampir wyskoczył lekko na metr w górę i z potężnego zamachu uderzył swym szponem w twarz bandyty. Pazury wbiły się w kość skroniową i żuchwę a siła uderzenia złapała czaszkę i oderwała przednią część głowy. Zbir padł martwy. Gunses napierając w płuca powietrza wydał okrzyk, który przerodził się w falę niszczącego dźwięku dookoła Wampira...


16/7 + tyle ile omdliłem Krzykiem/25


Krzyk

Offline Gordian Morii

  • Weteran
  • ****
  • Wiadomości: 10211
  • Reputacja: 10161
  • Płeć: Mężczyzna
  • Nothing is true...
    • Karta postaci

Odp: Mądrość i Prawda
« Odpowiedź #152 dnia: 30 Listopad 2010, 21:16:58 »
//: O ziemię uderzyło 4 bandytów pozostałej 5 dzwoni w uszach.

Offline Hagnar Wildschwein

  • Obywatel
  • ***
  • Wiadomości: 1198
  • Reputacja: 902
  • Płeć: Mężczyzna
  • Ostatni Cyc
    • Karta postaci

Odp: Mądrość i Prawda
« Odpowiedź #153 dnia: 30 Listopad 2010, 21:29:06 »
-Dobrego wieczora karczmarzu- pozdrowił krasnolud będąc tuż przy ladzie. Nawet nie krępowało go to, że ledwo ledwo jego głowa przewyższała ów blat.
-Z daleka jedziem, dej w łasce swojej miodu do kufla mi i mojej kompanii.- powiedział gestykulując i wskazując zachowaniem na niezwykłe wręcz zmordowanie.
-Konie do stajni wprowadzić pachołkom kazałem, poinstruować raczyłbyś coby obroku przygotowali dla jeszcze kilku innych, które wciąż w drodze, a i napoili jak trzeba wierzchowce i tego wóz ciągnącego- tutaj krasnolud wskazał przez okno na konia, którego woźnica wprowadzał do stajni, choć z trudem odróżnił go od czegoś innego, bo śnieg zacinał jak cholera jasna.

Offline Gordian Morii

  • Weteran
  • ****
  • Wiadomości: 10211
  • Reputacja: 10161
  • Płeć: Mężczyzna
  • Nothing is true...
    • Karta postaci

Odp: Mądrość i Prawda
« Odpowiedź #154 dnia: 30 Listopad 2010, 22:31:23 »
Karczmarz zmierzył Cię wzrokiem pełnym nienawiści i pogardy by wreszcie otworzyć usta ziejące pustką i smrodem zgniłych resztek jedzenia i rzec - Ja Ci wyglądam na wróżkę czy może na krzata, którymi dzieci się straszy? Bez złota sypiącego się strumieniem na blat tego stołu o miodzie możesz co najwyżej pomarzyć. A konie mogę przetrzymać najwyżej w szopie póki stajnia nie zwolni się, bo teraz taki jeden mag trzyma tam swoje rumaki.

Offline Gunses

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 15010
  • Reputacja: 14198
  • Płeć: Mężczyzna
  • jak z debilem.
    • Karta postaci

Odp: Mądrość i Prawda
« Odpowiedź #155 dnia: 01 Grudzień 2010, 13:29:56 »
Gunses spojrzał na swój szpon, który właśnie przed chwilą rozerwał czaszkę jednego z bandytów na dwoje. Gunses nie znał do końca mocy, jaką władał. Dla niego jego szpon był alternatywą dla kalectwa. Alternatywą, którą wybrałby sam. Alternatywą, którą wybrano za niego. Gunses był zadowolony z decyzji swych dzieci. Szpon chodź iście szpetny był jednak nadal ręką Wampira. Ręką, która okazała się być zabójczym narzędziem mordu. Wampir wrócił na pole bitwy. Zabić, jak najszybciej zabić i ratować to, co może strawić płomień. Gunses ruszył wolnym krokiem w kierunku dworu. Syk naciąganej cięciwy. Kątem oka Wampir dostrzegł łucznika, mierzącego w Wampira grotem strzały. ÂŁucznik stał 20 metrów od Wampira, za rogiem jednego z budynków, którego ogień jak na razie oszczędzał. Przymiarka, wyznaczenie celu, bezruch, bezdech... Szczęk cięciwy. Syk przecinanego powietrza. Uśmiech bandyty. Widok perfekcyjnego strzału. Szczęk metalu. Wbicie strzały w ziemię. Tężejące rysy twarzy bandyty. Gunses niewyobrażalnym dla człowieka wygięciem ramienia i przegubów błyskawicznym, niemal zamazującym się ruchem odbił strzałę, zmuszając ją do zmiany kursu i wbicia w zmarzlinę. Wampir nie czekał. Stojąc wybił się lekko do góry. W swym jednym skoku przeleciał dwadzieścia metrów. Będąc na szczycie prze sekundę poczuł delikatne igiełki na twarzy. Słońce. Gunses zlądował przy zdezorientowanym bandycie. Uderzenie miecza było równie szybkie co zabójcze. Ostrze tnąc skórę i mięśnie rozorało szyję i kark człowieka od początku żuchwy po przeciwny obojczyk. Bandyta padł martwy.
Gunses odwrócił się czując ruch powietrza. Jego reakcja była wolniejsza o tysięczne sekundy niż wcześniej. Budził się dzień. Jednakże to tylko tysięczne sekundy. Cóż to jest w porównaniu z człowiekiem. Bandyta zamachnął się mieczem w mocnym i płaskim, potężnym uderzeniu w kark. Cadacus odruchowo zrobił blok lewostronny. Zawsze go używał, aby prawą ręką i będącym w niej mieczem zadać śmiercionośny cios. Tym razem Gunses nie miał miecza w lewej dłoni. Widząc spadający na nią miecz zastanawiał się czemu tak krótko dane mu było korzystać z nowej dłoni. Efekt przerósł oczekiwania Wampira. Ostrze odbiło się od szponu z dziwnie głuchym dźwiękiem. Siła i impet uderzenie przeniosły się na bandytę. Wampir usłyszał charakterystyczne trzaski, tak naturalne dla pękających kości i wrzask, tak naturalny dla człowieka odczuwającego ból. Wampir był wspaniałomyślny. Potężnym uderzeniem miecza od dołu w podstawę czaszki zakończył cierpienia bandyty.

18/4/25

Odbijanie pocisków

Offline Hagmar

  • Obywatel
  • ***
  • Wiadomości: 15659
  • Reputacja: 16508
    • Karta postaci

Odp: Mądrość i Prawda
« Odpowiedź #156 dnia: 01 Grudzień 2010, 13:54:33 »
Elf podziwiał kunszt walki Cadacusa, szybkość i nie zwykła precyzja. Aragorn wolał jednak walkę na dystans, nałożył dwie strzały na cięciwę przystawiając łuk do oka celując w dwójkę bandytów. W powietrzu rozległ się świst zluzowanej cięciwy, odgłos słyszalny tylko dla strzelca. Sekundę później jedna z strzał utkwiła w piersi bandyty, druga trafiła w bok prawdopodobnie uszkadzając płuco.

Offline Gunses

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 15010
  • Reputacja: 14198
  • Płeć: Mężczyzna
  • jak z debilem.
    • Karta postaci

Odp: Mądrość i Prawda
« Odpowiedź #157 dnia: 01 Grudzień 2010, 14:01:33 »
Wampir oparł się plecami o mur budynku. Mur był ciepły. Ogień trawił i palił wszystko co znalazło się na jego drodze. Rozejrzał się. Obok niego, pod murem stały sągi drewna, siekiera, piła. Domownicy przygotowywali się do zimy. Przygotowywali opał, aby ciepło ognia ogrzewało mury ich dworu. Nie przypuszczali, jak ogień może na prawdę rozgrzać... Gunses wbił mecz w jedną z bali po czym założył na głowę i zawiązał rzemienie maski, tworząc nieprzebitą kurtynę dla słońce. Wyciągnął zza pasa rękawicę. teraz już tylko jedną. Kiedyś te czarne i długie do łokcia rękawice, stworzone z alistru i skóry zdobiły obie dłonie Wampira. Kiedy... Teraz lewą dłoń zdobił szpon. Taki obcy. Taki inny. Taki szpetny. Ale taki swój, naturalny i potężny. Gunses naciągnął więc samotną rękawicę na prawą dłoń. Ujął doń miecze. Wampir osobiście pokrywał rękojeść skórą bazyliszków i rzemieniami, mającymi co 2,5 cm supeł. Rękawica nawet jeśli pokryta rosą czy wodą nie miała prawa ślizgać się na rękojeści, a to dawało wielką przewagę Wampirowi. Gunses wyszedł na pole bitwy, pośród pogorzeliska widział horror, dramat, istne piekło. Widział jakoby energię uchodzącą z martwych ciał. Często była czarniejsza niż smoła. Była formą dymu o ludzkich kształtach. Wiele z nich pokrywał ogień. Wiele było w okowach. Gunses pamiętał co mówił Isentor, a mówił iż Wampir może teraz dostrzegać świat astralny, świat duchów i zjaw. I teraz to widział. Duchy bandytów, te czarne zmory zapadały się pod ziemię. Z wielkim krzykiem i przerażeniem. Niektóre próbowały uciekać, te płonące. Ale w ślad za nimi rzucały się chmary czarnych wygłodniałych psów. Psów, które szarpały i rozdzierały dusze, które zadawały jej nieustający ból. Czuć było od nich moc pana świata zmarłych. Rasher. To jego wysłannikami były owe upiorne psy, które miały zatrzymać i przytargać potępioną duszę przed jego oblicze. Gunses do tej pory nie widział podobnych scen. Wiedział jednak, że bestie te, nie widoczne dla innych ani nie widzące same żywych, dopóty nie są groźne, dopóki nie ukażą się jawnie w naszym realnym świecie żywych. Gunses, choć połączony szponem z astralnym światem był częścią żywego świata, nie był więc otwarcie narażony na atak istot astralnych, póki te istniały tylko w swym świecie. Czyżby?

Wampir szedł dalej. Liczba bandytów drastycznie zmalała. Gunses kroczył dalej. Tuż przed nim twarzą do ziemi leżał człowiek z przestraszonym strzałą płucem.
- Strzała Aragorna - rzekł cicho Wampir - Dobry strzał. Powolna i bolesna śmierć - rzekł niekryjący zadowolenia ze strzału kompana stojącego gdzieś tam, daleko na wzgórzu. Bandyta grzebał w ziemi zaciskając i prostując palce. Łkał z twarzą w trawie. Wampir obracał miecz w dłoni. Nie patrząc na człowieka obok skierował miecz ostrzem w dół i przyklękując na kolano wbił ostrze po połowę w serce człowieka. Przekręcił. Człowiek skonał. Jednocześnie czarne upiorne psy dostrzegły nowego zmarłego i rzuciły się w pościg za jego duszą, która chciała oszukać swój los i uciec przed męką. Wampir nie oglądał się za siebie, gdy demoniczne psy przebiegały obok niego. Usłyszał tylko mentalny krzyk rozszarpywanego ducha. Wampir skoncentrował się na świecie realnym, tamten drugi zagłuszył w sobie. Na placu pozostali bandyci. Jeden z nich, oszalały i zdekoncentrowany rzucił się w szaleństwie w stronę Cadacusa. Nieśmiertelny widział strach i łzy w oczach człowieka. Wiedział, że tamten pogodził się ze swym losem. Atak rozdygotanych rąk, drżący miecz, chybiony cios. Wampir nie popełnił takiego błędu Odwrócił się w przeciwnym piruecie. Ciął szybko i delikatnie. Pod ucho. W tętnice. Krew rozlała się po ziemi. Oczy bandyty gasły długo...


21/4/25
« Ostatnia zmiana: 01 Grudzień 2010, 18:31:55 wysłana przez Gunses »

Offline Anv

  • Weteran
  • ****
  • Wiadomości: 4006
  • Reputacja: 4143
  • Płeć: Mężczyzna
  • I am Iron man.
    • Karta postaci

Odp: Mądrość i Prawda
« Odpowiedź #158 dnia: 01 Grudzień 2010, 14:46:54 »
Anvarunis szedł powoli w stronę jednego z bandytów. Zostało ich niewielu, z pewności morale ich spadły ogromnie. Wiedzieli, że nie mają szans z tak potężną grupą. Wspaniali łucznicy, wampiry i człowiek-bestia. Idąc tak wykrzyczał.
- Iaishosh Huushar, Ipush Grish Izqiysh - w dłoniach mężczyzny zaczęła kumulować się energia. Po chwili przybrała kształt kuli pełnej małych wyładowań elektrycznych. Gdy przybrała odpowiednio na sile, Anv cisnął nią w jednego z przeciwników. Aby zapobiec niecelności, doprowadził pocisk za pomocą telekinezy. Pocisk uderzył w ciało bandyty uwalniając moc wyładowań. Praktycznie natychmiast spowodowały śmierć przez wypalenie i zwęglenie. Dzięki swym zdolnościom, młodzieniec, była w stanie zobaczyć, duszę uchodzącą z ciała zmarłego. Nie mógł jednak zbyt długo rozkoszować się widokiem. Kolejny napastnik biegł wprost na zapatrzonego Anva. W ostatniej chwili zablokował cios demonicznym ramieniem. Widok zdziwienia na twarzy atakującego był dla Anvarunisa niesamowity. Kto przecież mógłby się spodziewać, że ręka wytrzyma tak silne cięcie. Poza lekkim rozerwaniem rękawicy, nic się jednak nie stało. Korzystając z idealnej okazji, Anv pchnął mieczem, który trzymał w prawej ręce w brzuch napastnika. Ten zaczął zwijać się z bólu. Skracając jego męki, Kruk wbił miecz iście finezyjnym sposobem w czaszkę rannego.

Piorun Kulisty - Lindangol

23/2/25

Offline Szarleǰ

  • Krwawe Kruki
  • ***
  • Wiadomości: 2553
  • Reputacja: 3462
  • Płeć: Mężczyzna
    • Karta postaci

Odp: Mądrość i Prawda
« Odpowiedź #159 dnia: 01 Grudzień 2010, 15:58:00 »
- Chyba już wszyscy.  Rzekł, samemu nie wiedząc do kogo.
- Chętnie wrócił bym do karczmy i wypił z krasnoludem trochę miodu, albo piwa, ale... decyzja należy do ciebie Gordianie. Co teraz? Zapytał, a w jego głosie zabrzmiała nutka nadziei. Wyglądał na zmęczonego po walce.
« Ostatnia zmiana: 01 Grudzień 2010, 16:01:01 wysłana przez peanut. »

Forum Tawerny Gothic

Odp: Mądrość i Prawda
« Odpowiedź #159 dnia: 01 Grudzień 2010, 15:58:00 »

 

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
top
anything