Tereny Valfden > Dział Wypraw

Powołanie: skrzyżowanie mieczy

<< < (14/35) > >>

Dragosani:
Zeleris wszedł do pomieszczenia i usiadł. Ukradkiem rzucił okiem na pozostałych. Bogato odziani ludzie, z wyglądu kupcy lub nawet szlachta, byli trochę nie na miejscu w takiej wiosce. Szczególnie w tak trudnych dla niej czasach.
- Jestem Zeleris Flamel. - przedstawił się, jak w końcu wypadało. - Przybyłem ze stolicy. Słyszałem że macie pewne problemy z Chylicą Górną. Zatem wyjaśnij całą sprawę. Z najdrobniejszymi szczegółami. Zrobię co w mojej mocy, by pomóc wam w zażegnaniu tegoż konfliktu. - rzekł.

Szarleǰ:
- Jeśli po drodze nic mnie nie zje, również tam się udam i porozmawiam z słotysem. Muszę się dowiedzieć czegoś na temat okolicznych bandytów. Nic, o czym by warto opowiadać. Swoją drogą, do Chylicy dolnej również się udam, ale to w późniejszym czasie. Póki co przyspieszmy, inaczej znowu nas noc zastanie.

masatschusets:
-Masz rację przyspieszmy trochę. Jesteśmy już blisko i nie ma co zwlekać. Swoją drogą... nie intryguje cię ten spór? Ja jestem bardzo ciekaw o co dokładnie chodzi i jak to się skończy. Być może dojdzie do jakiejś bitwy. Dla mnie byłoby wspaniale, ale póki co chciałbym dowiedzieć wszystkiego co tylko mogę. Może istnieje szansa rozwiązania tego sporu bez rozlewu krwi, ale wcześniejsza wersja osobiście bardziej mnie interesuję, he he.

Hagnar Wildschwein:
//Masa'n Peanut - dotarliście do Chylicy Górnej. Fort, bo wsią tego już nazwać nie można malował się wybitną palisadą z licznymi strażnicami. Z kominów dobywał się dym, a gdyby lepiej spojrzeć to po okolicy krążyły patrole milicji. Jeśli chodzi o rolników i hodowców to... ani jednego nie spotkaliście aż do chwili kiedy doszliście do bramy. Tam jeden z wieśniaków prowadził wychudzoną krowę na łańcuchu.
Strażnik pełniący wartę przy otwartej bramie zapytał widząc nowe twarze.
-Nowi, he? Wyglądacie na nietutejszych... Kimżeście? ÂŁowcy uciekinierów?- zapytał wartownik.
//Zeleris i Ocian - siedzicie w sali obrad.
-Panie Flamel! Z nieba nam pan spada! Zapewne wysłannik Domenica aep Zirgina, Ionhar przekazał moją prośbę o wsparcie wojskowe. Wspaniale! Teraz te ścierwojady z Chylicy Górnej zobaczą co znaczy racja królewska!- odparł bez zastanowienia, może nawet zbyt szybko sołtys.
-Jak wszyscy wiemy- zaczął po chwili zastanowienia. Szykowała się kolejna mowa motywacyjna i wzbudzająca nienawiść do wroga. -Chylica Dolna, nasza osada wspaniała, cierpi katuszę od psów z Chylicy Górnej. Od wiela wieków kradli nasze plony, zatruwali hodowle i męczyli niewinnych pastuchów. Pamiętacie drodzy moi jak to 4 lata temu pół stodół i obory w ogniu stały kiedy to podpalacz z gór chcial krwii naszych pobratymców? Ot, już wspominać nie będę o córce mojej porwanej przez tamtych złoczyńców, którą szlachetny pan Ionhar oswobodził... Spójrzcie teraz jak wygląda pobojowisko! Trup ściele się gęsto, a rdzewiejąca broń i narzędzia rolnicze walają się po zniszczonej ziemi. Jak tu wrócić do spokojnego życia kiedy te podłe diabły szaleją po okolicy?!- zakończył wyraźnie podekscytowany powtarzaną ciągle mową Kupidyn.
-Chyba rozumiecie, pan również panie Zelerinie Flamel, że należy pozbyć się tamtych łotrów raz na zawsze...

Szarleǰ:
- ÂŁowcy.. uciekinierów? Nie, wydaje mi się, że nie. Przyszliśmy porozmawiać z sołtysem, mamy pomóc w sporze. Nie mamy złych zamiarów. Rzekł Kruk dość przekonującym tonem.
- Mógłbyś mi powiedzieć coś o łowcach?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej