- Co do cholery... - urwał Aerandir podchodząc powoli do mężczyzny z mieczem w ręku, nie wiedząc tak naprawdę co z nim zrobić, nie wyglądał on na napastnika. Wampir patrzał się na szalonego mężczyznę, nie chcąc nic robić, wyglądał tak jakby jego cierpienie dodawało mu siły. Po sekundzie wampir się ocknął, podchodził z mieczem wyciągniętym do mężczyzny, unikał jego maniakalnych uderzeń. Jeśli jesteś mordercą i tak zginiesz, jeśli ofiarą to lepiej skrócić twoje cierpienia - pomyślał wampir, jednak zrobił coś innego, obiegł mężczyznę i podbiegł szybko do niego, podciął mu ścięgna u obu nóg, by upadł na ziemie i przestał wymachiwać dłońmi. Sam wampir odszedł nieco od szaleńca czekając na rozwój sytuacji, nie wiedział tak naprawdę co robić, nie wiedział czy to jakiś rytuał, czy wśród ruin czai się ktoś jeszcze.