Tereny Valfden > Dział Wypraw
Tajemnice Starożytnych III- Klucz Śmierci i Księga Potępionych.
Anette Du'Monteau:
-Właśnie dlatego Ty traktujesz ją inaczej. Ja jako zwykły człowiek przeżyje swoje i odejdę. I wiem, że te rzeczy będą mnie łączyły z następnymi pokoleniami łowców przygód, najemnikami i resztą istnień. Owszem księżyc, niebo czy słońce zostaną długo po nas, są naszymi niemymi obserwatorami. Od lat spoglądają na nasze życie, na wojny, które prowadzimy. Widzą całe zło, które wyrządzamy ale nie reagują...wątpię czy kiedykolwiek zareagują...
Gunses:
- Niektóre przepowiednie mówią, że księżyc będąc widzem ludzkiej podłości względem innych rozpęknie się, a słońce kierowane tym samym zapadnie się. Tak zacząć ma się koniec naszego świata według pewnych podań. Czy jednak tak nastąpi, nie wiem. Przyszłość jest zakryta przed naszymi oczyma. I może to i lepiej? Nie chce znać swej przyszłości, chcę mieć wrażenie, że sam ją tworzę...
Anette Du'Monteau:
-Pewnych rzeczy w naszym życiu lepiej nie wiedzieć Gunsesie, zdecydowanie lepiej... - powiedziałem na koniec i pogrążyłem się w własnych myślach. Gdy tak trwałem w zamyśleniu przypomniała mi się jedna istotna rzecz. -Wybacz hrabio ale muszę Cię opuścić na dłuższa chwilę. - po tych słowach skierowałem konia w zupełnie inna stronę. Przystanąłem dopiero obok konia, którego jeździec był niespotykaną rzeczą wśród takiej kompani, a mianowicie kobietą.
-Witaj Patty, nawet jadąc na koniu potrafisz ująć męskie serce swoją urodą. - powiedziałem gdy znalazłem się dość blisko.
Gunses:
Gunses słysząc powitanie Patty uśmiechnął się delikatnie. Pognał konia, wysforowując się kilkadziesiąt metrów przed komunę. Oddał się kontemplacji krajobrazu, natury, nocy, lekkiego deszczu. Wsłuchał się w pojedyncze krzyki ptaków, pohukiwanie sów, odległe wycie wilków. Lato kończyło się ciepłą nocą pełną życia. Gunses wyczulił swe wszystkie zmysły stając się częścią tej nocy. Stał się częścią tego łańcucha natury i Mocy.
Aura inteligencji.
Patty:
Odwróciłam ze zdziwieniem głowę w stronę maurena. Jak na grzeczną pannę przystało zarumieniłam się lekko, uśmiechając przy tym wdzięcznie.
- Dziękuję, Zeyfarze. Może wiersz o tym napiszesz? - Rzuciłam mu lekko dwuznaczne spojrzenie - Pomijając twój jakże miły komplement masz w tym jakiś cel? Czy może to tylko ochota na pogawędkę?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej