Forumowy system RPG "Marant" > Dracoński teleport
Zapisz się do gry Marant
Dee'mon:
Postać siedząca w kącie wstała. Gdyby nie fakt, że nie zamówił nic prócz szklanki wody zdawać by się mogło, że zdecydowanie zbyt dużo czasu spędza w tego typu przybytkach. Pustka, która odbijała się echem w jego głowie przywoływała mu niejasne strzępy wspomnień drogi, którą jak mu się wydawało kiedyś już przeszedł. Ale może nie była to ani ta sama droga ani nawet jego wspomnienia. Karuzela obłąkańczych wizji w jego głowie znajdowała ujście w jego wyrazie twarzy a ta przypominała zjawę, którą ktoś usilnie zmusił do wpakowania się w powłokę materialną. Kierując się w stronę portalu, który zdawało mu się wzywał go do siebie ignorował szepty z innych stolików, z których wynikało między innymi, że powinien natychmiast zgłosić się pod obserwacje cyrulika, udać się do najbliższej świątyni lub po prostu skoczyć z najbliższego mostu. Naglę usłyszał swój własny głos. Twardy i suchy jak skała na pustyni. A co najdziwniejsze stanowczy tak niepasujący do tego, co właśnie przeżywał w środku.
-Może faktycznie zwariowałem. –Westchną –Nawet gadam sam do siebie.
Ostatnim, co widział był blask portalu.
Dragosani:
--- Cytat: Dee'mon w 01 Luty 2018, 15:18:52 ---Postać siedząca w kącie wstała. Gdyby nie fakt, że nie zamówił nic prócz szklanki wody zdawać by się mogło, że zdecydowanie zbyt dużo czasu spędza w tego typu przybytkach. Pustka, która odbijała się echem w jego głowie przywoływała mu niejasne strzępy wspomnień drogi, którą jak mu się wydawało kiedyś już przeszedł. Ale może nie była to ani ta sama droga ani nawet jego wspomnienia. Karuzela obłąkańczych wizji w jego głowie znajdowała ujście w jego wyrazie twarzy a ta przypominała zjawę, którą ktoś usilnie zmusił do wpakowania się w powłokę materialną. Kierując się w stronę portalu, który zdawało mu się wzywał go do siebie ignorował szepty z innych stolików, z których wynikało między innymi, że powinien natychmiast zgłosić się pod obserwacje cyrulika, udać się do najbliższej świątyni lub po prostu skoczyć z najbliższego mostu. Naglę usłyszał swój własny głos. Twardy i suchy jak skała na pustyni. A co najdziwniejsze stanowczy tak niepasujący do tego, co właśnie przeżywał w środku.
-Może faktycznie zwariowałem. –Westchną –Nawet gadam sam do siebie.
Ostatnim, co widział był blask portalu.
--- Koniec cytatu ---
Zostałeś przyjęty do gry, zaś po przejściu przez portal twoim oczom ukazała się polana i mieniący się w oddali obraz miasta Efehidonu.
Nysantes:
Wszedłem do karczmy, w której towarzystwo spędzając tam czas zbytnio nie zwróciło uwagi na nowego przybysza. Knajpka nie wydawała się być zbyt przyjemna, nie było tutaj słychać bawiących się ludzi czy tez pijanych, większość z nich zdawała się tutaj przyjść tylko po to, żeby się zapić i zapomnieć o problemach. Sam w końcu przyszedłem tutaj w tym samym celu.
Zamawiając piwo dosiadłem się do jakiegoś pustego stolika w kącie do którego nie zawitało nawet światło pobliskiej lampy oliwnej, która w dużym stopniu oswietlała centrum pomieszczenia. Stolik był bardziej opuszczony niż się wydawał na pierwszy rzut oka, właściwie jedyną oznaką tego, że ktoś tam czasami przebywał była ogromna pajęczyna, która sięgała oparcia krzesła aż do sufitu. Jedyną istotą która się tam pojawiała od czasu do czasu musiał być pająk, alko i cała rodzinka. Uznałem, że będzie to idealne miejsce, żeby się rozsiąśc w spokoju i zachlać się.
W pewnym momencie kantem ucha doszła do mnie przedziwna wieść, którą zaczął opowiadać bard, a przy nim zgromadziły się tuzin osób, tak mi się przynajmniej wydawało, nie wiem ile ich było ale zdecydowanie publika zaczęła robić wrażenie.
*Portal, nowe życie, brak powrotu? Co za brednie* - sięgnąłem po kolejny łyk piwa za którym zbytnio nie przepadałem, smakowało trochę siarką, jednak alkoholu nie wypada lubić. Wygląd mnie pijacego mógł zapewne trochę śmieszyć, wspomniane łyki przypominały bardziej łyczki od których moja twarz wyglądała jakbym co najmniej zjadł właśnie połówkę cytryny. Wysłuchałem całej historii, a nawet zostałem świadkiem jak kilku żądnych przygód gości wskakuje do portalu. Podniosłem kufel, żeby wziąć kolejnego łyczka, ponieważ przez tą opowieść częstotliwość z którą piłem zmalała, a kufel był dopiero w połowie pusty. Coś mnie jednak tknęło.
*A co gdyby tak o wszystkim zapomnieć? Spróbować na nowo? * Co prawda co jakiś czas myślałem, żeby zmienić miejsce zamieszkania na sąsiednie wioskę, Ale to całkiem nowa kraina i to bez powrotu. * Na opłaty mi nie starcza, a o pracę coraz ciężej... Chrzanić to. Mam dość tej wegetacji * Jestem osobą która lubi łapać okazję, a jak już coś sobie postanowi to stara się to zrobic jak najszybciej, nawet jeśli chodzi o jakieś całkiem przyziemne sprawy. To jednak była inna sytuacja, to sytuacja w której całe dotychczasowe życie musiało odejść w zapomnienie. Pod chwilą impulsu wstałem i podbiegłem do portalu, a następnie wskoczyłem tam.
Czy to były słuszna decyzja? Co mnie skłoniło, żeby podążyć za jakąś historyjka o nowym świecie, nawet przez chwile nie pomyślałem, że to może być jakaś bujda, a owy portal okaże się tak naprawdę pułapką na idiotów. Może to była glupota, a może właśnie odwaga. Dowiem się tego za jakis czas. Teraz już nic nie bedzie takie samo.
Marduk Draven:
--- Cytat: Nysantes w 01 Luty 2018, 20:13:52 ---Wszedłem do karczmy, w której towarzystwo spędzając tam czas zbytnio nie zwróciło uwagi na nowego przybysza. Knajpka nie wydawała się być zbyt przyjemna, nie było tutaj słychać bawiących się ludzi czy tez pijanych, większość z nich zdawała się tutaj przyjść tylko po to, żeby się zapić i zapomnieć o problemach. Sam w końcu przyszedłem tutaj w tym samym celu.
Zamawiając piwo dosiadłem się do jakiegoś pustego stolika w kącie do którego nie zawitało nawet światło pobliskiej lampy oliwnej, która w dużym stopniu oswietlała centrum pomieszczenia. Stolik był bardziej opuszczony niż się wydawał na pierwszy rzut oka, właściwie jedyną oznaką tego, że ktoś tam czasami przebywał była ogromna pajęczyna, która sięgała oparcia krzesła aż do sufitu. Jedyną istotą która się tam pojawiała od czasu do czasu musiał być pająk, alko i cała rodzinka. Uznałem, że będzie to idealne miejsce, żeby się rozsiąśc w spokoju i zachlać się.
W pewnym momencie kantem ucha doszła do mnie przedziwna wieść, którą zaczął opowiadać bard, a przy nim zgromadziły się tuzin osób, tak mi się przynajmniej wydawało, nie wiem ile ich było ale zdecydowanie publika zaczęła robić wrażenie.
*Portal, nowe życie, brak powrotu? Co za brednie* - sięgnąłem po kolejny łyk piwa za którym zbytnio nie przepadałem, smakowało trochę siarką, jednak alkoholu nie wypada lubić. Wygląd mnie pijacego mógł zapewne trochę śmieszyć, wspomniane łyki przypominały bardziej łyczki od których moja twarz wyglądała jakbym co najmniej zjadł właśnie połówkę cytryny. Wysłuchałem całej historii, a nawet zostałem świadkiem jak kilku żądnych przygód gości wskakuje do portalu. Podniosłem kufel, żeby wziąć kolejnego łyczka, ponieważ przez tą opowieść częstotliwość z którą piłem zmalała, a kufel był dopiero w połowie pusty. Coś mnie jednak tknęło.
*A co gdyby tak o wszystkim zapomnieć? Spróbować na nowo? * Co prawda co jakiś czas myślałem, żeby zmienić miejsce zamieszkania na sąsiednie wioskę, Ale to całkiem nowa kraina i to bez powrotu. * Na opłaty mi nie starcza, a o pracę coraz ciężej... Chrzanić to. Mam dość tej wegetacji * Jestem osobą która lubi łapać okazję, a jak już coś sobie postanowi to stara się to zrobic jak najszybciej, nawet jeśli chodzi o jakieś całkiem przyziemne sprawy. To jednak była inna sytuacja, to sytuacja w której całe dotychczasowe życie musiało odejść w zapomnienie. Pod chwilą impulsu wstałem i podbiegłem do portalu, a następnie wskoczyłem tam.
Czy to były słuszna decyzja? Co mnie skłoniło, żeby podążyć za jakąś historyjka o nowym świecie, nawet przez chwile nie pomyślałem, że to może być jakaś bujda, a owy portal okaże się tak naprawdę pułapką na idiotów. Może to była glupota, a może właśnie odwaga. Dowiem się tego za jakis czas. Teraz już nic nie bedzie takie samo.
--- Koniec cytatu ---
Zostałeś przyjęty do gry, zaś po przejściu przez portal twoim oczom ukazała się polana i mieniący się w oddali obraz miasta Efehidonu.
Arges:
Wysoki mężczyzna z postawionymi blond włosami wolno sączył końcówkę piwa, stukając palcem o drewniany stół. Wystukiwał rytm pieśni, której nauczył go jego ojciec. To na jego polecenie znalazł się tutaj. No może nie do końca, ale to jego długi zaprowadziły go w to miejsce. Słyszał o portalu już wiele razy. Odkąd usłyszał o nim pierwszy raz zapragnął się tu znaleźć. Jednak, gdy jest już na miejscu przeciąga ostatnie chwile przed przejściem przez portal. Nie waha się, to jego jedyna droga ucieczki. Czuje strach, że za portalem nie będzie lepiej, a nie daj Ventepi i tam go znajdą. Ostatnim łykiem piwa stara się przegnać złe myśli i rusza w stronę portalu.
ÂŚwiatło razi go po oczach, do przekroczenia portalu został tylko jeden krok. Odwraca głowę i mówi:
- ÂŻegnaj matko
I przekracza portal.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej