Forumowy system RPG "Marant" > Dracoński teleport

Zapisz się do gry Marant

<< < (75/127) > >>

Dragosani:

--- Cytat: Huum w 26 Maj 2015, 17:36:58 ---Odrzucany. Obłąkany. Niepoprawny. Tyle obelg, spłynęło na mnie. Jednak, czy na tym ma polegać moja droga? Moje życie? Być, nic nie wartym śmieciem? Trzeba, to zmienić. Po czym, ruszyłem szybko w stronę portalu.

--- Koniec cytatu ---

Zostałeś przyjęty do gry, zaś po przejściu przez portal twoim oczom ukazała się polana i mieniący się w oddali obraz miasta Efehidonu.

Jaren:
- I raz... I dwaa.... I siedem !

Zwłoki zapijaczonego człowieka sturlały się ze schodów, obijając witki o kamienie. Karczmarz i jego gruba żona niechętnie podnieśli ciało i wykonali ponowny rzut, tym razem w stronę portalu, gdzie worek krwi i kości miał raz na zawsze zniknąć.
- W rzyci mam gdzie wyląduje, pewnikiem już nie wróci. Nie bedzie mi tu dupy truł i córki czarował, jeno wędrować chciał to ma hehe !

Jaren znika za portalem do Valfden.

Dragosani:

--- Cytat: Jaren Margery w 30 Maj 2015, 11:56:18 ---- I raz... I dwaa.... I siedem !

Zwłoki zapijaczonego człowieka sturlały się ze schodów, obijając witki o kamienie. Karczmarz i jego gruba żona niechętnie podnieśli ciało i wykonali ponowny rzut, tym razem w stronę portalu, gdzie worek krwi i kości miał raz na zawsze zniknąć.
- W rzyci mam gdzie wyląduje, pewnikiem już nie wróci. Nie bedzie mi tu dupy truł i córki czarował, jeno wędrować chciał to ma hehe !

Jaren znika za portalem do Valfden.

--- Koniec cytatu ---

Zostałeś przyjęty do gry, zaś po przejściu przez portal twoim oczom ukazała się polana i mieniący się w oddali obraz miasta Efehidonu.

Thorbjørn:
Na początku nie uwierzył w słowa barda. Co noc wracał do swojego namiotu po hulankach w karczmie i myślał. Myślał nad tym czy może by tak nie rzucić tego paskudnego życia w tym jakże dla niego obcym mieście i wziąć swe życie na poważnie. Siedząc nad ranem, wpatrywał się w ten sam, kolejny wschód słońca. Chrząknął, splunął siarczyście w stronę wyłaniającej się mocno pomarańczowej kuli i wstał z impetem. Rozejrzał się po swoim małym obozowisku i zebrał najpotrzebniejsze rzeczy. W końcu ruszył tam gdzie rzekomo stał portal, i już nie zamierzał wracać nad tą samą rzekę, jeść te same ryby i patrzeć w to samo pieprzone słońce...

Elizabeth:
Słysząc opowieści barda, oczy Elizabeth błyszczały jak diamenty pełne radości i nadziei. Portal był rozwiązaniem na wszystko co spotkało ją w życiu. Zniknie z tego świata, umrze dla wszystkich. Już jej nie będzie. Nikt nie będzie wiedział, gdzie się podziała. A ona sama uwolni się od wrogów i prześladowców. W podskokach jak małe dziecko ruszyła w stronę teleportu.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej