Forumowy system RPG "Marant" > Dracoński teleport
Zapisz się do gry Marant
Dragosani:
--- Cytat: Yukizen w 31 Styczeń 2015, 23:34:08 ---Hmmm... Może być ciekawie. Jak to mówią wóz albo przewóz, wskakujemy - powiedziawszy to wskoczył do prastarego teleportu z nadzieją, że po drugiej stronie odnajdzie to czego od zawsze szukał, prawdy o samym sobie.
--- Koniec cytatu ---
Zostałeś przyjęty do gry, zaś po przejściu przez portal twoim oczom ukazała się polana i mieniący się w oddali obraz miasta Efehidonu.
Demetris:
Możecie spytać dlaczego tu stoję, pośród gęstych lasów Elanoi, z potarganymi włosami i bez grzywny przy duszy. Możecie spytać dlaczego nie wypoczywam teraz zadbanym ogrodzie otaczającym bogaty elfi dom. Możecie zadać te lub inne pytania. Ale odpowiedź sama poznałam dopiero niedawno.
Otóż nie lubię być ograniczana. Przez cokolwiek: ciasne gorsety, lokowane blond peruki, za małe lakierowane buty, zasady zachowania przy stole, etykietę, mury grodów, nudę obowiązki. Możecie to uznać jako brak wychowania, ale naprawdę nie znacie tego uczucia, gdy siedzicie przy ogromnym stole z przedstawicielami najbogatszych (co nie znaczy najinteligentniejszych) rodów okolicy, gorset ściska wam piersi tak, że oczy wychodzą na wierzch, jedzenie nie da się przełknąć, a wymalowane damy trajkoczą o pudlach? A wam tak bardzo chce się wyjść na zewnątrz…. Na świeżo-zieloną trawę pokrytą pachnącymi kwiatami, pod błękitne niebo i białe obłoki sunące leniwie, zamoczyć stopy w przejrzyście czystym strumieniu i zapomnieć o savoir-vivre i innych nikomu niepotrzebnych badziewiach.
Ha! Nie znacie tego uczucia! Bowiem nie każdy jest córką bogatego, szanowanego elfa. Miałam wszystko na zawołanie. Chciałam kucyka? Dostawałam kucyka. Chciałam huśtawkę zawieszoną na gałęzi starego drzewa? Miałam i huśtawkę. Chciałam nową jedwabną suknię? Miałam nową jedwabną suknię… A najzabawniejsze jest to, że wcale tego nie potrzebowałam! Można oszaleć. Przynajmniej ja już jestem na tym etapie że nie cofnę się, nie wrócę do rodziców i nie poproszę o gorącą kąpiel z pianą. Za daleko sama zaszłam. Może dlatego stoję w puszczy w Elanoi, przebyłam długą drogę, jestem strasznie brudna, głodna, eleganckie ubranie mam zniszczone i czają się na mnie dzikie zwierzęta? Hm…
Powiem wam jedną, niezwykle ważną rzecz. Lubię zdobywać; lubię osiągać cele i wiedzieć, że to moja zasługa. Lubię stawać się lepsza. I to jest odpowiedź na wszystkie wasze pytania.
Tym bardziej się zdziwiłam, gdy wieczorem tego samego dnia, kiedy wymknęłam się z pałacu ( i nie ma w tym stwierdzeniu żadnej przesady), ujrzałam coś na kształt tajemnego przejścia. Myślałam, że już kompletnie zbzikowałam, to całkiem prawdopodobne po takich przejściach. Zdałam sobie sprawę że nie jest już ze mną najlepiej. Z resztą już wcześniej miałam wrażenie, iż ktoś ciągle mnie obserwuje. Tylko to przejście było cholernie realne. Można było je dotknąć, powąchać a nawet polizać. Serio. Musiałam to zrobić by sprawdzić czy rzeczywiście stoi przede mną portal.
Nie powiem, że „przejście” było łatwą decyzją. Starałam się przypomnieć sobie co szkodliwego zjadłam niedawno… Jednak nic nie przychodziło mi do głowy. Postanowiłam, że na znak zerwania ze starym światem obetnę włosy. Takie dłuuugie… do pasa, rude, kręcone włosy. I wcale nie było mi ich szkoda. Więc przy pomocy małego sztyletu, który zdążyłam wykraść ojcu, skróciłam włosy do długości „przed ramiona”. Później już nawet nie oglądałam się za siebie, gdy wchodziłam w wirujący, tajemniczy wir…
Dragosani:
--- Cytat: Demetris w 10 Luty 2015, 20:32:37 ---Możecie spytać dlaczego tu stoję, pośród gęstych lasów Elanoi, z potarganymi włosami i bez grzywny przy duszy. Możecie spytać dlaczego nie wypoczywam teraz zadbanym ogrodzie otaczającym bogaty elfi dom. Możecie zadać te lub inne pytania. Ale odpowiedź sama poznałam dopiero niedawno.
Otóż nie lubię być ograniczana. Przez cokolwiek: ciasne gorsety, lokowane blond peruki, za małe lakierowane buty, zasady zachowania przy stole, etykietę, mury grodów, nudę obowiązki. Możecie to uznać jako brak wychowania, ale naprawdę nie znacie tego uczucia, gdy siedzicie przy ogromnym stole z przedstawicielami najbogatszych (co nie znaczy najinteligentniejszych) rodów okolicy, gorset ściska wam piersi tak, że oczy wychodzą na wierzch, jedzenie nie da się przełknąć, a wymalowane damy trajkoczą o pudlach? A wam tak bardzo chce się wyjść na zewnątrz…. Na świeżo-zieloną trawę pokrytą pachnącymi kwiatami, pod błękitne niebo i białe obłoki sunące leniwie, zamoczyć stopy w przejrzyście czystym strumieniu i zapomnieć o savoir-vivre i innych nikomu niepotrzebnych badziewiach.
Ha! Nie znacie tego uczucia! Bowiem nie każdy jest córką bogatego, szanowanego elfa. Miałam wszystko na zawołanie. Chciałam kucyka? Dostawałam kucyka. Chciałam huśtawkę zawieszoną na gałęzi starego drzewa? Miałam i huśtawkę. Chciałam nową jedwabną suknię? Miałam nową jedwabną suknię… A najzabawniejsze jest to, że wcale tego nie potrzebowałam! Można oszaleć. Przynajmniej ja już jestem na tym etapie że nie cofnę się, nie wrócę do rodziców i nie poproszę o gorącą kąpiel z pianą. Za daleko sama zaszłam. Może dlatego stoję w puszczy w Elanoi, przebyłam długą drogę, jestem strasznie brudna, głodna, eleganckie ubranie mam zniszczone i czają się na mnie dzikie zwierzęta? Hm…
Powiem wam jedną, niezwykle ważną rzecz. Lubię zdobywać; lubię osiągać cele i wiedzieć, że to moja zasługa. Lubię stawać się lepsza. I to jest odpowiedź na wszystkie wasze pytania.
Tym bardziej się zdziwiłam, gdy wieczorem tego samego dnia, kiedy wymknęłam się z pałacu ( i nie ma w tym stwierdzeniu żadnej przesady), ujrzałam coś na kształt tajemnego przejścia. Myślałam, że już kompletnie zbzikowałam, to całkiem prawdopodobne po takich przejściach. Zdałam sobie sprawę że nie jest już ze mną najlepiej. Z resztą już wcześniej miałam wrażenie, iż ktoś ciągle mnie obserwuje. Tylko to przejście było cholernie realne. Można było je dotknąć, powąchać a nawet polizać. Serio. Musiałam to zrobić by sprawdzić czy rzeczywiście stoi przede mną portal.
Nie powiem, że „przejście” było łatwą decyzją. Starałam się przypomnieć sobie co szkodliwego zjadłam niedawno… Jednak nic nie przychodziło mi do głowy. Postanowiłam, że na znak zerwania ze starym światem obetnę włosy. Takie dłuuugie… do pasa, rude, kręcone włosy. I wcale nie było mi ich szkoda. Więc przy pomocy małego sztyletu, który zdążyłam wykraść ojcu, skróciłam włosy do długości „przed ramiona”. Później już nawet nie oglądałam się za siebie, gdy wchodziłam w wirujący, tajemniczy wir…
--- Koniec cytatu ---
Zostałaś przyjęta do gry, zaś po przejściu przez portal twoim oczom ukazała się polana i mieniący się w oddali obraz miasta Efehidonu.
Lililia:
Ludzka kobieta stała na drodze. Samotnie. Deszcz tego dnia lał wyjątkowo obficie. Mokre strużki wpływały jej za kołnierz, lecz ona miała ważniejsze problemy na głowie. Chciała przygody. Każdy krok jednak sprawiał jej coraz większą trudność. Bynajmniej nie z powodu odcisków na stopach. Tutaj miała rodzinę... A tam? Czekało na nią nieznane. Na początku będzie zupełnie obca. Być może nie tolerowana przez sąsiadów. No i nie wiadomo co tam na nią w ogóle czeka. Teleport już był widoczny. Dziewczyna przemogła się i zrobiła kolejny krok. A za nim jeszcze jeden . Nie wiedziała co aż tak ciągnie ją do tych przygód. Pewnie nasłuchała się zbyt wielu opowieści barda w wioskowej karczmie. Rozpłakała się, lecz kontynuowała przy tym marsz. Wkrótce dotarła do portalu. Otarła łzy, wzięła głęboki wdech i weszła w nieznane, zanim zdążyłaby się rozmyślić.
// Tak przy okazji się zapytam... Jak reagujecie tutaj na współdzielenie IP? Bo mój brat też chciałby tutaj zagrać, ale korzystalibyśmy z jednego kompa... Jest to możliwe?
Dragosani:
--- Cytat: Lililia w 14 Luty 2015, 09:06:19 ---Ludzka kobieta stała na drodze. Samotnie. Deszcz tego dnia lał wyjątkowo obficie. Mokre strużki wpływały jej za kołnierz, lecz ona miała ważniejsze problemy na głowie. Chciała przygody. Każdy krok jednak sprawiał jej coraz większą trudność. Bynajmniej nie z powodu odcisków na stopach. Tutaj miała rodzinę... A tam? Czekało na nią nieznane. Na początku będzie zupełnie obca. Być może nie tolerowana przez sąsiadów. No i nie wiadomo co tam na nią w ogóle czeka. Teleport już był widoczny. Dziewczyna przemogła się i zrobiła kolejny krok. A za nim jeszcze jeden . Nie wiedziała co aż tak ciągnie ją do tych przygód. Pewnie nasłuchała się zbyt wielu opowieści barda w wioskowej karczmie. Rozpłakała się, lecz kontynuowała przy tym marsz. Wkrótce dotarła do portalu. Otarła łzy, wzięła głęboki wdech i weszła w nieznane, zanim zdążyłaby się rozmyślić.
// Tak przy okazji się zapytam... Jak reagujecie tutaj na współdzielenie IP? Bo mój brat też chciałby tutaj zagrać, ale korzystalibyśmy z jednego kompa... Jest to możliwe?
--- Koniec cytatu ---
Zostałaś przyjęta do gry, zaś po przejściu przez portal twoim oczom ukazała się polana i mieniący się w oddali obraz miasta Efehidonu.
// Można grać różnymi postaciami z różnych kont, więc jak najbardziej możecie mieć wspólne IP i nikt nie powinien się czepiać. Im więcej graczy, tym lepiej.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej