Forumowy system RPG "Marant" > Dracoński teleport

Zapisz się do gry Marant

<< < (40/127) > >>

Abraham:
Nie był pewien swojej decyzji dlatego usiadł na moment do stolika,przemyslał to i zdecydował wyruszyc w strone portalu nie wiedział co go tam czeka jednak zwartym krokiem wszedł do niego krzycząc "Jestem gotów na wszystko!"

//Przyjęty

Dante:
Długo tułał się szukając miejsca, gdzie znów odnalazłby wielką chwałę utraconą przed wieloma laty. W myślach przejawiały się obrazy wielkich bitew, epickich wypraw i czasów, gdy mógł liczyć na sławę i szacunek. Gdy niespodziewanie wbiegł posłaniec głosząc wieść o aktywacji portalu, Dantelius spokojnym ruchem wlał w siebie ostatnie łyki piwa i poprawiając w połowie zardzewiały pancerz ruszył ku przeznaczeniu, a raczej pragnieniu ciągnącemu się o wielu lat.


//Przyjęty

Szogun:
Stałem przed portalem nie wiedząc, czy tam wejść. Pomyślałem, że raz się żyję i postąpiłem krok do przodu wchodząc do portalu.


//Przyjęty

Thor ibn Odyn Grom:
Gdy usłyszałem tą historię nie mogłem uwierzyć, że nadarzyła mi się taka okazja.Po kilku minutach od końca historii podjąłem decyzję, że przekroczę portal i zacznę nowe życie. Gdy już miałem wejść do portalu, jakiś jegomość podszedł i złapał mnie za ramię mówiąc :
-Czy na pewno chcesz tam wejść ?
-Oczywiście ,że tak! [odpowiedziałem stanowczo]
-Dobrze, skoro chcesz tam wejść, to weź mój miecz.Służył mi on dobrze, ale u nas mi się on nie przyda.
-Bardzo ci dziękuje, - powiedziałem serdecznie - ale nie mogę go przyjąć.
-Weź go mówię ci, przecież widzisz jak stary jestem. Gdybym choć z dzieckiem próbował walczyć, i tak bym przegrał.
-Dobrze wezmę go - powiedziałem niechętnie - ale jeśli kiedyś mi się uda wrócić, to obiecuję, że choćby na twoim grobie, ale oddam ci miecz!
-Cieszę się, ale jeżeli ci się coś stanie, to przysięgam, że zapije się na trupa!
-Dobrze będę uważał na twój miecz i na siebie. Obiecuję na mój stary łuk, którego nie używam, bo nie potrafię, ale który ma dla mnie wielką wartość, bo jest on przekazywany w mojej rodzinie od wieków.
Gdy rozmowa się skończyła, już nic nie mogło mnie powstrzymać. Więc z odwagą i darem od tajemniczego jegomościa wszedłem do portalu, by zacząć nowe życie.   


//Przyjęty

Lucjan Vilfild:
Lucjan z pewnością nie był człowiekiem lubiącym niespodzianki. Zwłaszcza tak nieprzyjemne jak ta, która przydarzyła mu się ostatnio. Do tej pory przeklinał się za to, że nie przewidział takiego obrotu sytuacji. Gdyby coś wtedy zrobił, może nie musiałby przepijać teraz swoich ostatnich pieniędzy w tej podrzędnej karczmie. Myśląc o tym, mężczyzna przypomniał sobie, że już dobre kilka chwil temu opróżnił ostatni kufel piwa. Poszperał w kieszeni, by sprawdzić czy starczy mu monet na następny. Srzywił się. Nagle cała gospoda zaczęła wyglądać jeszcze mniej atrakcyjnie niż przed chwilą. Vilfild zebrał się w sobie i wyszedł przed budynek by zaczerpnąć trochę nocnego powietrza. Przeszedł kilka kroków oddalając się od przepełnionej gwarem rudery i zatrzymał pod rosnącą przed karczmą jabłonką. Gdy opróżniał pęcherz, spojrzał w niebo. Valfden. Nagle uzmysłowił sobie, że rozmyśla nad słowami starca usłyszanymi w tej tam spelunie. Niby z jakiej racji ta wyspa miałaby faktycznie istnieć? Portal? Phi. Czyste szaleństwo. Z drugiej strony... Co ma do stracenia?
Dwa dni później Lucjan był już przy teleporcie. Skoro był portal, musiał dokądś prowadzić. Chyba warto jednak zaryzykować. Mężczyzna wstrzymał oddech i przeszedł na drugą stronę.

//Przyjęty

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej