Tereny Valfden > Dział Wypraw
W Pomocy Naturze
Anette Du'Monteau:
Wzniosłem miecz ku górze i poprosiłem o wsparcie samą Ventepi. Po krótkiej chwili żółte ogniki zaczęły się gromadzić wokół klingi, uderzały w nią i znikały. Ostrze zdawało się z chwili na chwile coraz bardziej jaśnieć, nabierało barwy identycznej do tej, którą promieniowały świetliki. W momencie kiedy cała ich moc skupiła się na mojej klindze, wziąłem zamach i wymierzyłem prosto w pulsującą kulej złej, fioletowej energii. Błysk świateł przy uderzeniu był tak jasny, że chwilowo mnie oślepił. Jednak widziałem jak kula pęka po styczności z przeciwną energią. To był koniec...
Gordian Morii:
Ale to jednak nie był koniec...
Potężna fala uderzeniowa powstała po wybuchu energii odepchnęła Cię w tył i tylko dzięki miękkiemu poszyciu zagajnika uniknąłeś większych obrażeń. Mech jednak nie zamortyzował całkowicie upadku więc solidnie uderzyłeś głową o ziemię, co lekko Cię zamroczyło. Jednak już po chwili ponownie otworzyłeś oczy widząc nad sobą błękit nieba i przelatujące ptaki. Kula energii została zniszczona i było to wyraźnie czuć ale jednak coś było jeszcze w tym lasku. Coś co kryło się za drzewami....
Nawigacja
Idź do wersji pełnej