Tereny Valfden > Dział Wypraw

Drum

<< < (3/4) > >>

Devristus Morii:
Nie ważne czy to mag nie mag, ale dokopał wam równo. Cóż , tak bywa jeśli nie docenia się krzty magi. Znajomość zaklęć i teleportacja na nic by Ci się nie zdały, gdybyś nie wiedział jak ich użyć i kiedy.

Gdy tak jechaliśmy: robiło się co raz ciszej, a krajobraz stawał się co raz piękniejszy. Rośliny były w kwiecie rozkwitu, a zwierzęta panoszyły się jakby były bezpieczne. Nie zauważyliśmy tego.

Gordian Morii:
-Myślę, że z taką wiedzą poradziłbym sobie o wiele lepiej niż nie jeden z magów, którzy potrafią tylko skulić się za jakąś osłoną otoczeni magiczną aurą i ciskać zza niej meteory niszczące wszystko na swej drodze mając głęboko w poważaniu to czy miejsce bitwy jest zaoranym polem czy może jednak magazynem gdzie biedna ludność chroni swą żywność.- rzekł elf spoglądając na demona.
-Co do tego maga to strasznie nie poinformowany jesteś. Nie dość, że nikt prócz Grisa nie widział go, to jeszcze na dodatek nie zrobił nic by wspomóc swych towarzyszów ginących jak muchy na murach Oterio. Jakby nie patrzeć nasi ludzie zmiażdżyli 40 świetnie wyszkolonych i równie dobrze uzbrojonych wojowników ponosząc straty 10 rekrutów, którzy dopiero rozpoczęli szkolenie i 4 strażników, którzy on rekrutów byli tylko trochę lepiej wyszkoleni i 3 chłopów zajmujących się stajniami, którzy nawet nie mieli przy sobie broni.... Zaiste wielką klęskę ponieśliśmy...

Devristus Morii:
Jechaliśmy dalej: Wsie nie wyglądały jak wsie tylko jak miasta, miasta jak metropolie. Mijaliśmy tak te aglomeracje i co raz bardziej się dziwiliśmy, że tak pięknie jest w tej części Valfden.

Gordian Morii:
//-Pa ta taj-// Dokładnie takie odgłosy wydawały kopyta klaczy na, której grzbiecie podróżował zamyślony elf. Dev jakoś unikał komentarza do tego co powiedział wcześniej elf więc Gordian postanowił również milczeć. Przyglądał się tylko temu co mijali. Mimo, że w niektórych momentach mogłoby się to wydać ekscytujące lub imponujące elf pozostawał dziwnie obojętny krajobrazowi. Na myśl przychodził mu tylko spokój Gunsesa, jego opanowanie i dystans do wyrażania swoich emocji. Może naprawdę powinien wtedy zostać wampirem?  ... Nie to chyba nie było powołaniem Gordiana, którego najskrytsze marzenia uciekały w całkiem innym prawdopodobnie nieosiągalnym kierunku. Nie, nie chciał zostać władcą świata, ani bogatym ziemianinem. Gordian był poszukiwaczem przygód. Przywiązanym do bliskich i domu ale jednak podróżnikiem, któremu niestraszne były monotonne wędrówki stepami Ilusmiru, czy brnięcie w zapadającym się rozgrzanym piasku Ishgarskich pustyń. Faktycznie nie lubił zimna ale to te nie spowodowało przeszkód na jego młodzieńczych podróżach po górskim państwie krasnoludów. Czasy te wspominał z utęsknieniem, ponieważ wiedział, że mgła, która roztoczyła się wokół wyspy uniemożliwia mu wyrwanie się z tego skrawka lądu, rządzonego przez Isentora królestwa Valfden. Dusza podróżnika wyrywała się z jego piersi zmuszając do dokładnego zwiedzania wyspy, która to kryła przed elfem coraz to mniej tajemnic.

Devristus Morii:
Dojeżdżaliśmy do jednego z miast. I wtedy zdałem sobie sprawę, że te piękne krajobrazy i wsie to iluzja. Poczułem strach, bo ja jako mag nie wyczułem jej. Nie spotkałem się nigdy z nią.

Goridan też zdał sobie z tego sprawę, widząc wyraz twarzy Devristusa. Nie wiedziałeś co się dzieje, ale jako Elf poczułeś zapach czegoś nienamacalnego. Z drugim wzięciem oddechu uderzyła w Ciebie cała zebrana z okolic panika ludzi. Poczułeś to w sobie.

Czy czujesz, że cos tu jest nie tak? zapytał demon.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej