Tereny Valfden > Dział Wypraw

W głąb ziemi: 5 ÂŚwiątynia - Powrót

<< < (2/8) > >>

Gunses:
- Puste słowa! - rzekł morski stwór. Wampirzyca Setmre miała złe przeczucia. Chwyciła w dłonie swą mithrilową włócznie. Zacisnęła nań swe dłonie. Nie pozwoliłaby aby stwór zaatakował Władcę Wampirów. Gunses jednak powstrzymał ją wzrokiem, przed zbyt pochopnym działaniem. Działanie Setmre nie umknęło Kryształowi. Ogromny minerał wiszący dotychczas jakieś 100 metrów nad powierzchnią opuścił się delikatnym ruchem na połowę swej wysokości. Wyczuł napięcie w Setmre, jej wolę walki. Zadrżał a jego istota pogrążyła się w ciemnoczerwonej mgle. To ta mgła zmieniła wszytko. Dotychczas idealnie oświetlona jasnym światłem Świątynia popadła w półmrok. Kryształ nadal drżał niespokojnie. Z jago głębi w jednym czasie wystrzeliły promienie energii. Było ich wiele, około piętnastu, a tworzyły trójkątne pola. Każdy z nich swym wierzchołkiem wnikał w sam środek Kryształu, zaś podstawa promieni swym szerokim zakresem przemierzała niespokojnie zakątki komnaty, jak gdyby szukając wroga. Setmre patrzyła na Kryształ urzeczona. Wydawać się mogło, że tylko ona znała powagę obecnej sytuacji. Upadłą na kolana, oddała pokłon Kryształowi lecz to nie powstrzymało gniewu minerału. Nadal drżał, otoczony swą mgłą, a jego promienie przetaczały się po Świątyni. 


Morska istota przemówiła ponownie.
- Nie było tu żywej istoty odkąd Panowie zamknęli wrota. Zamknęli też portal. Jesteście teraz Wy! Jednak nie wyjdziecie stąd z życiem, bowiem nakazano mi, że nikogo nie wpuszczę w te progi. Tylko Wybraniec, Pan Przeznaczenie będzie mógł tu zajść. Wy zginiecie. Astrofooo.... - Istota zaczęła wypowiadać formułę przez którą w całej siedzibie zaczęły pojawiać się portale, z których wychodziły niematerialne istoty. To było niesamowite! Jak gdyby na całym świecie w przeklętych miejscach otworzone zostały portale, które przyciągały do siebie bestie. Pojawiło się 20 Allpinów, 30 Błędnych Ogników i 17 Zjaw
- Nie dobrze - odezwał się Gunses po raz pierwszy od wkroczenia w Piątą Świątynie.

Foltest:
Wampir wyciągnął szybkim, jak na Nieśmiertelnego przystało, ruchem ręki swój mithrilowy sztylet, który do tej pory był ukryty w cholewie buta. Przygarbił się, wodził ostrzem sztyletu w powietrzu gotów na atak. Nie był pewien intencji zjaw, był przygotowany na najgorsze. Cofnął się kilka kroków w tył, nie spuszczając ze wzroku potworów. Teraz znajdował się bliżej Gunsesa, widać było na jego twarzy zdenerwowanie, którego zwykle nie okazywał. Po chwili spytał: Gunses, przyjacielu, co teraz robimy?

Gunses:
- Możemy uciec lub walczyć - rzekł spokojnym głosem Gunses. Jednak wewnętrzne przeżywał straszną burzę. Oto miał u swego boku ukochaną kobietę i najlepszego przyjaciela. Poprosił ich o wymarsz w to miejsce z nadzieją, że jednak przepowiednie mówiły o nim. Teraz jednak naraził swych najbliższych na niebezpieczeństwo. Wampira przeszedł zimny dreszcz kiedy świetlisty promień kryształu rozświetlił Setmre. I drugi dreszcz, kiedy to dwa promienie na raz prześlizgnął się po ciele Foltesta. Setmre nadal klęczała, jednak bystrym spojrzeniem spod swych długich rzęs obserwowała sytuację. Nagle 5 Allpinów ruszyło na Setmre, a 3 Zjawy pojawiły się tuż przy Folteście chcąc go rozerwać na strzępy gdy... Jeden z promieni Kryształy zahaczył o ramię Gunsesa Cadacusa. W jednej chwili Kryształ przestał drżeć, a jego promień skupił się centralnie na Cadacusie. Nie minęła sekunda, a Kryształ rozpoznał swego Pana. Czternaście pozostałych promieni zawirowało po ÂŚwiątyni z niespotykaną prędkością. Ich tor ruchów nie był przypadkowy. Każdy promień przeciął upiory otaczające trójkę Wampirów. Promienie rozcinały, siekały i co najważniejsze zabijały monstra. Kilka sekund a nie pozostało ani jednego z przeciwników. W 5 ÂŚwiątyni na chwilę zapanował spokój. Foltest i Setmre oniemieli wpatrywali się teraz raz to w Gunsesa raz w Kryształ. Morski zaś potwór, Wąż lub Smok patrzył swymi oczkami tylko na Władcę Wampirów. Jak gdyby z niedowierzaniem. Wszystkie promienie odchodzące od Kryształu skupiły się na Cadacusie. S trójkątnych promieni przeistoczyły się w grubą świetlistą linę łączącą Wampira i Kryształ... I nastała jasność. Biel rozlała się z Kryształu po całej ÂŚwiątyni. Biel która rzuciła na podłogę Foltesta, która skuliła Setmre, która przepędziła Smoka Morskiego w głębiny jego wód.... I wszytko się uspokoiło. Piąta ÂŚwiątynia oświetlona była setkami płomieni świec, lichtarzy, gromnic. ÂŚwieciły wysoko utytułowane kryształy jasnym światłem pełnym nadziei. Smok wychylił się po drugiej stronie placu z dziwnymi płytami. Kryształ wisiał nisko, kilkanaście centymetrów nad swym postumentem. Dopiero teraz Wampiry zobaczyły piękno Piątej ÂŚwiątyni. Jej urok i arcymistrzowskie wykonanie. A Krwawy Kryształ kołysał się. Biło od niego jasne światło...
Smok Morski powiedział:
- Tyś jest Tu i Teraz. Pan Panów. Wybrał Cię Kryształ... Podejdź... Panie.

Foltest:
Wampir leżąc w bezruchu słyszał strzępy wypowiedzi strażnika. Po chwili podniósł się na rękach. Foltest jedną ręką zasłonił oczy przed bijącymi promieniami, lecz światło przebijało się przez przerwy pomiędzy palcami. Rażąc swym blaskiem tak mocno, że z trudem było cokolwiek zauważyć, prócz źródła światła. Wampir podniósł się z trudem, najpierw na jedną nogę podnosząc sztylet, chwile potem stał już na obydwóch. Pomógł wstać skulonej Setmre. Oboje stojąc już na nogach, patrzeli zdziwieni na Krwawy Kryształ, który bił jasnym światłem. ÂŻadne z nich nie miało ochoty mówić. Byli przerażeni tym, że mogli niedawno zginąć. Lecz oni, mimo to, doskonale wiedzieli co się stało. Stali tak, patrząc w bezruchu. Czekali, czekali na rozwój wydarzeń.

Gunses:
Gunses popatrzył po Folteście i Setmre. Na ich twarzach malowały się mieszane uczucia. Z jednej strony byli zaskoczeni oraz przerażeni tym co właśnie się stało. Oczarowanie pięknem Piątej Świątyni. Byli również zafascynowani Kryształem, którego poświata była bardzo delikatna i spokojna. Gunses patrzył na swych bliskich, po czym ruszył do Kryształu. Z każdym krokiem czuł coraz mocniejszą energię. A kroków było sporo. Kryształ lewitował nad swym postumentem, który usytuowany był jakieś 120 metrów od Gunsesa. Tak, Piąta Świątynia skryta przed oczyma ludzi głęboko pod ziemią była przeogromna. Wampir przemierzył najpierw kilkumetrowy mostek łączący dwie platformy, a potem wkroczył na płytę dziedzińca. Dziedziniec był w kształcie koła, ogromnej okrągłej sali. Daleko po bokach znajdowały się spiralne, masywne, misternie zdobione kolumny. Na piątce z nich znajdowały się specjalne luki, a przed tymi kolumnami stały dostojne podstawy do ksiąg. Kilkanaście metrów od kolumn znajdował się dziedziniec z wytyczonym okręgiem. Okrąg nie był zwykły. Było to koło, złożone z okręgów, każdy okrąg składał się z symetrycznych do siebie kawałków płyt. Każdy kawałek mieścił na sobie wyryty znak. Wampir kroczył płytą. Okrąg miał średnice 100 kroków. Pierwszy największy okrąg nosił na sobie kilkanaście płyt. Drugi z kolei podzielony był tak samo, ale każda płyta tworzyła dwie osobne, o innym znaku. Liczba okręgów była Gunsesowi znana. Jego oczy policzyły okręgi w jednej chwili. Było ich 23. Wampir kroczył dalej. W drodze rozwiązał rzemienie maski i zdjął ją. Jego twarz opromieniło delikatne światło Kryształu. W końcu Wampir podszedł do Kryształu. Wyciągnął swoją dłoń, aby dotknąć Krwawego Kryształu. Lecz nie dotknął go. Zatrzymał swoją dłoń kilka centymetrów przed Kryształem. To co go zatrzymało, zaabsorbowało go bez granic. Gunses czuł jakoby ciepłe igiełki na swej dłoni. Jak gdyby cząsteczki energii Kryształu nie mogło już wytrzymać oczekiwania na dotyk Władcy. Przenikały rękawice, wnikały w ciało. Wampir przybliżył do siebie prawą dłoń. Zdjął z niej rękawice ostrożnie, delikatnie palec po palcu. Po czym swą prawą, białą niczym marmur dłonią znów przystawił kilka centymetrów od lewitującego na wysokości klatki piersiowej Wampira Kryształu. Gunses wyostrzył zmysł dotyku. Intensywna energia która biła od Kryształu przenikała przez całą rękę do ciała. W tej chwili Cadacus zrozumiał, że Kryształ nie jest dla niego przedmiotem. Jest dla niego żywą istotą, która go pożąda. Władca Wampirów jeszcze raz spojrzał swymi oczyma kilkuletniego Wampira na swych bliskich. Na Foltesta i Setmre, którzy przybliżyli się. Popatrzył na nich, nie próbował się uśmiechać. Wampir bowiem, wszystkie uczucia umie przekazać spojrzeniem, nawet całych czarnych oczu.
I Gunses Cadacus, Władca Wampirów na Valfden dotknął Krwawego Kryształu w komnacie Piątej Świątyni…

Kryształ mógł wyrzucić swą Moc. Mógł eksplodować naładowywanym od ponad trzydziestu tysięcy lat ładunkiem. Gunses już wiedział. Kryształ został złożony tu 31 tysięcy 619 lat 2 miesiące, 16 dni, 13 godzin, 17 minut i 56 sekund temu. Tyle czasu minęło od zamknięcie wrót. Tyle czasu Kryształ czekał na swego Pana. Minerał mógł ukazać Gunsesowi wszystko w wielkim wybuchu informacji. Nie zrobił tego jednak. Ukazał Gunsesowi to w kilkunastu sekundach miast w jednej. Gunses widział wszystko to, co widziały Wampiry na Numenorze przed wiekami. To było tak niezwykłe. Tak piękne. Cadacus tam był. Widział, słyszał, czuł wszystko. Przeżywał to co oni. Nigdy Władca Wampirów nie mógł wymarzyć sobie czegoś bardziej idealnego. Wiedział już wszystko…
Pojawiła się scena z wielkiej komnaty w chramie króla Nemerrisa. Była tam Dziewiątka Numenoru, a wśród nich Kagan. Była tam Wielka Rada, w składzie Issabi Ekorri, Gazda Perollu i Zegara Ksabi. Był Wielki Krąg i inni. Wampir widział teraz jak gdyby oczyma innego Wampira. Widział jak Sir Vincent podchodzi do Krwawego Kryształu. Jak kładzie nań dłoń i wypowiada słowa. Słowa tak potężnie brzmiące w myślach Gunsesa, że Władca zrozumiał. Musiał i chciał powtarzać te słowa. I wypowiedział je pełnym powagi głosem. W trakcie tego, sceneria zmieniła się nieco. Przy Krysztale klęczała Issabi Ekorri trzymając swą dłoń na Klejnocie w Koronie Rady, tak mówiono bowiem na Kryształ. Słowa Vincenta idealnie zamieniły się w słowa Issabi. Gunses zrozumiał i powtarzał słowa tym samym kontynuując inkantację. Ponowna zmiana scenerii. Przy Krysztale Albert Ignis. Kontynuacja słów… I wielu wielu innych. Gunses wypowiadał słowo po słowie. Nagle w jego wizji pojawiła się istota nieziemsko piękna. Mężczyzna o rysach tak idealnych, że nie można było porównywać go do nikogo innego. Jego imię było Aro. Był synem Gaii. Też złożył dłoń na Krysztale. Wypowiedział słowa, które Gunses wyłapał i powtórzył…


Jar Miset’esrezet
Jar Miset’esrezet vaaycetiargearm dazleoinoiel!
Vaaycetiargearm arzet vaa noielberioisetar i kerleardezel mel dazleoinoiel
Noar gevaaiarzetdazarcet’hes
Tesoi noargeleym, Tesoi vaaoilenoym reucet’heselm
Ker’eelcetel gevaaiarzetdazy moi’m Dazucet’heselm

Daz’etiset moij zetelnoites, moicet moijar daz’etisetiarj setiel prezetelsetilei
Daz’etiset poizetnoarm, cet’zm noarjvaayzetset’zy
Daz’etiset jelset’es cet’hesvaailear prezetelzetnoarcet’zoinoar
Daz’etiset noarjsetilenoielj vaayteselzetel dazuset’sy melji rearmioinoar

Prezetyset’zeldazle’lm zetber’eoijnoy cetarlear mysetlei vaaleadaz’etar
Marm vaaielcet tesel Moicet, kertesoire’lj leudaz’etiel noiel noardazardez’etar

I Moicety teselj noiel vaazetiarle’lm zet dazrezetelvaa’r eldazelnosetkerielgeoi
Zet oivaaoicetu vaaiardazoimoisetceti zetle’lgeoi i dazoiber’eelgeoi
Noiel zet kersetiarge arnoi zet oipoivaaiardazarno
Arnoi zet reoizetvaaiarzetyvaa’rnoiar zetardazarno
Arnoi zet cet’zar’eoidaz’etieljsetkericet’hes berardazarno
Jarm setiel tesvaaoirecetar ureoidaz’etile
Set’esarmtesardez prezetyset’zley setiley moijel
Setkerardaz dazoi Cetielberier prezetyset’zley Tesvaaoijel
Bazoiset i Tesy poi noiel noiel cet’hesoidaz’etile
Marset’z, noiel beroi’set’z setiel set’esrearceticet
I Jar setiel noiel beroijel
Cet’zyset Tesy mi dazarle, cet’zyset vaazetiarle’lm, setkerardaz i Tesy marset’z
 Oikeroi beryset’esre’l, poitezelzetnoel.
Vaa cet’hesvaailearcet’hes melj setiley – vaaysetoikeroi
Kerieldazy setpoijrezetel vaa keroimeltesel zet cetarlear moicetar dazuset’zy
Dazoipoikeri noar noiar partesrezetel, zet mieljsetcetar setiel noiel reuset’zy
Tesylekeroi leudaz’etiel setkerarzetitesel’enoi
Mar’enoi, arle’l noielsetmielretesel’enoi
Noiel setleuzetar mi, noiel zetnoarjar – noiel zetnoarjar noarset oiberu

Teser vaaleardaz’etel kertesoirear marm noardaz prezetyreodaz’eternoielm
Cet’hesceter vaayvaarezetelcet noar leudaz’etkeriel dazuset’zel
Cet’hescetel cet’zucetielm rezetadaz’eticet, kertesoire’l jelset’es vaael mnoier
Rezetardaz’eticet jarker Tesy, vaaset’zyset’eskerim zetarvaaset’zel i tesarjelmnoiel
Cetoi Jar zetelcet’hescetel, noielcet’hes vaanoeltes zatgeardaznoar
Setpel’enoiar, tesym setiel uset’zcet’zelsetleivaaiar
Ar jelzetel’ei setiel sprezetelcetivaaiar
Noielcet’hesarj cetier’epiar i prezetelpardaznoar
Noielcet’hes leudaz’etiel bereldazar dazlear mnoiel jarker mysetlei i setleoivaa’r

Dazarj Mi Rezetardaz Dazuset’z!

Tesarker, gear’edaz’etel tesar mar’etesvaa’r berudazoivaa’r
Kertesoirear gemino setvaaiarteselm zetoivaaier
Cet’zujel vaa setoiberiel, zetel gedazyberym mar vaaoile’l
Setcetisetnoar, vaayteselzetyle i rearzetelm vaaysetvaaielcetile
Moizetel berym set’esoi gevaaiarzetdaz zetgearsetile, a dazreugeiel set’esoi vaazetnoielcetile
Beroi jelset’eselm noielsetmier’etesel’enoy i vaa set’esvaaoirezetelnoiar keroile’l
Setar inonoi noielsetmier’etesel’enoi
Jar noarjvaayzetset’zy zet cet’zujarcetycet’hes noar zetielmnoym pardazoile’l
Noiel setpoiteskerarle’lm Cetiel dazoitesardaz – zetelset Tesy jelset’es zetgeardazujel
Noielcet’hes Cetiel setpoiteskerarm i noielcet’hesarj tesvaa’r vaayzetset’zoisetcet ucet’zujel
Jar cet’hescetel vaaleardaz’ety, dazarj mi leuber vaasetkerarzet dazoi noielj dazreoige’l
A potem nastąpiła cisza. Gunses widział teraz siebie i czuł, że to on musi dokończyć Inkantacje. Więc dokończył.

Jar cet’hescetel mielcet vaaleardaz’etel, jarkerar Tesy poisetiardazarset’z,
Jar cet’hescetel dazuset’zarmi vaaleardazarcet, jarker Tesy noimi vaaleardazarset’z!
Zakończył ją ostatnimi dwoma wersami i… Gunses Cadacus poczuł jak cząstka jego duszy, jego przeklętego ducha odłącza się i zmierza do głębi Kryształu. W tym samym czasie poczuł dobitnie, jak analogiczna cząsteczka Krwawego Kryształu przechodzi do Gunsesa. Teraz Gunses był w Krysztale, a Kryształ był w nim. Połączyła ich więź i Gunses już wiedział, że nic tej więzi nie rozłączy.
Potem Władca Wampirów usłyszał głosy z głębi Kryształu. Głosy wymawiały swe imiona oraz zapewniały o swej pomocy. I inni, i inni, i inni….
Cadacus już wiedział, że wszyscy Ci, których imiona słyszał byli martwi. Nikt z nich nie żył. Ich duchy spoczęły w Krysztale i przez wieki złączyły się ze sobą tworząc mentalności Kryształu. Utworzyli to, czym jest Kryształ.
Nie słyszał Gunses jednego imienia. Jedno słowo nie zostało wypowiedziane. Aro. Jedyny żyjący, który dotykał Kryształu. Dopiero teraz Gunses otworzył oczy. Nadal trzymał dłoń na Krysztale. Czuł, że teraz On i Kryształ stali się jednością. Poczuł jeszcze coś. Gunses wiedział. Wampir czuł, że wie wszystko o Wampirach sprzed tysięcy lat. Jego oczy nie były oczyma kilkuletniego Wampira. W ciągu tych kilkunastu sekund pierwszej wizji, Wampir przeżył kilka tysięcy lat. Jego oczy były oczyma doświadczonego, dojrzałego Wampira. Jego myśli były inne. Czuł się teraz Władcą Wszystkich Wampirów Numenoru. Tak chciał Kryształ, tak chciał Wampirzy Lud. Gunses odwrócił się do swych bliskich. Spojrzał na nich swymi takimi samymi, ale tak bardzo innymi oczyma. Odnalazł cel poszukiwań, skryty gdzieś daleko przed nim. Teraz miał go przy sobie. Ukochana kobieta, najlepszy przyjaciel i Kryształ… Gunses westchnął. Odnalazł w swej pamięci Setmre i Foltesta…
- Ceh’hesyberar juzet vaaset’zyset’eskeroi dazoiber’ezetel…?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej