Tereny Valfden > Dział Wypraw
Pazury dla szlachcia
Anv:
Anvarunis błyskawicznie obniżył lot i zmienił postać na wampira lądując kilka metrów za wilkami. Te dzięki wyczulonemu węchowi od razu go zauważyły. Anvarunis nie czekał, wyciągnął ostrze wiszące przy pasie i po chwili celowania rzucił je w osobnika który biegł na czele stada. Charakterystyczny bieg wilka, jak i każdego innego zwierzęcia powodował że w pewnym momencie klatka piersiowa jest najbardziej wysunięta. Wampir właśnie w ten moment celował. Miecz idealnie prosto poszybował i natychmiast zatrzymał wilka przebijając go. Reszta jednak nie zwalniała. Gdy była blisko niego ten stał się niewidzialny. Wiedział że mogą one go jednak zauważyć po zapachu. Szybko wykonał potężne pchnięcie w wilk który stał najbliżej i był najdogodniej ustawiony. Anv celował prosto w czaszkę, mając na celu rozłupanie jej. W momencie ataku znów stał się widzialny. Skutkiem czego był błyskawiczny atak jednego z wilków na wampira. Anvarunis leżał pod wilkiem który szykował sie do ugryzienia. Wampir jednak błyskawicznie wysunął sztylet przypięty przy nogawce i wbił go w podbrzusze bestii. Ta bezwładnie upadła na niego, plamiąc go krwią. Anvarunis teleportował się spod wilka stając kilka metrów od całego zajścia.
Wakla mieczem V; Walka sztyletem V; Chwilowa niewidzialność; Potężny cios; Potężny cios; Teleportacja
Pozostało 2/5 Wilków
Chabacik:
Elveon obniżył lot do takiego poziomu aby wilki nie były w stanie go dosięgnąć. Następnie wyciągną swój kostur po czym zaczął kumulować w nim energię magiczną niezbędną do wykonania czaru. Gdy poziom energii był wystarczający mag wyszeptał formułę zaklęcia tchnienia śmierci:
-Qiiltuarishesh Arishesh, Izanisheshhu Ilish.
Z kryształu kostura wyleciała chmura ciemnych oparów która błyskawicznie dosięgnęła jednego z wilków natychmiast go uśmiercając.
Następnie mag ponownie skumulował energię i wypowiedział formułę kolejnego zaklęcia:
-Iahuxuysh Xuelash Arishesh, Xuooshan Upishesh!
Po słowach zaklęcia, na polu walki pojawił się zombie. Kolejny wilk instynktownie rzucił się na przywołana istotę. Adept nie czekając schował kostur po czym wyciągną kuszę, naładował ją i wystrzelił. Wilk zajęty walką z zombie nie zdołał zrobić uniku i bełt trafił go w okolice szyi. Wilk był ciężko ranny co wykorzystała przywołana istota wykańczając wilka. Po walce mag odwołał potwora.
Canis:
Anvarunis wbił sztylet w brzuszek wilka, lecz poza tym, że rana była głęboka, nie wywołała natychmiastowego skutku śmiertelnego. wilk wiec mimo rany ugryzł ciebie w kark i zaczął wyszarpywać ci mięsko z karku... prędko zemdlałeś i zbliżałeś się do zwieńczenia żywotu. Mimo iż wilk słabł z każdą chwilą z poważnych utrat krwi z rany brzucha, dalej szarpał twój kark...
Anv:
Anvarunis czując brak sił szybko teleportował się na bezpieczną odległość na pobliskie drzewo. Tam ostatkami sił wyciągnął butelkę z krwią i pił tak łapczywie jak nigdy przedtem. Miedzy czasie skierował się do Elveona:
- Wykończ go i tak jest słaby. Potem wróć do mnie i ulecz mnie, nie czuję się najlepiej.- Anvarunis czuł zawirowania w głowie. Znów przyłożył butelkę do ust i wziął kilka łyków.
Canis:
leżysz nieprzytomny, konasz, więc nie jesteś w stanie reagować.
krew z rany zaczęła tryskać we wszech strony, twój ogarek żywota gasł, Elveon wiedział, że to są ostatnie chwile twojego życia.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej