Tereny Valfden > Dział Wypraw
Zielone stepy Ilusmiru
Sirius:
-Gordian, topór wyciągany w towarzystwie wielkiego drzewa może się źle skończyć. Wiesz, może to skojarzyć z siekierą...-syknął wampir
Gordian Morii:
Ghhrrrruuummm.....Co tam mówisz człowieczku?.... Elfowie to nasi przyjaciele, to oni nauczyli nas mowy....Ghhrrrruuummm..... Myślę, że lepiej będzie gdy opuścicie już tą oazę ciszy.... Zabierajcie tamtych i ruszajcie w drogę.....Ghhrrrruuummm.....- rzekł ent.
Sirius:
Cieszę się, iż tak wielkim szacunkiem obdarzacie elfy; sam wszakże jestem ich przyjacielem, mimo to nie sądziłem by mieli na tyle dużą potęgę, by nauczyć tak potężne istoty jak wy mowy. No ale mniejsza z tym, zabieramy kupców i idziemy, by nie zakłócać spokoju twojego matecznika- to mówiąc wampir zszedł z konia i podszedł do kupców, by ich obudzić...
Gordian Morii:
//: Jak powiedział tak zrobił. Bardzo szybko zjawiając się przy kupcach wampir obudził ich i przywódczym tonem zmuszając do przerwania odpoczynku zaczął opowiadać co zaszło w ich wcześniejszym obozie. Kupcy słuchali uważnie i gdy Sirius zakończył przemowę uradowani z wieści o odzyskaniu wozów sięgnęli po mieszki ze złotem i każdemu z wojowników ofiarowali po 100 sztuk tego pożądanego metalu. Wielki Ent zaoferował swoją pomoc w odprowadzeniu kupców przez las do miejsca w którym znajdować się miały ich towary co bardzo uszczęśliwiło Gordiana jak i cała jego drużynę. Ponadto Opiekun lasu wskazał elfowi krótszą drogę, którą mieli się kierować w stronę obranego przez nich celu. Podróż leśne bezdroża była nad wyraz przyjemna dla podróżnych jak i ich koni, które co jakiś czas skubały sobie jagody rosnące na krzewach porastających prawie cały las. Po opuszczeniu lasu wojownicy zatrzymali się przy wąskim strumyku gdzie ich wierzchowce mogły zaspokoić pragnienie. Gordian korzystając z chwili przerwy zsiadł z konia by rozprostować niezbyt stare jeszcze kości.
-Cieszę się, że nie musieliśmy odprowadzać tych kupców. Stracilibyśmy na to trochę czasu, gdyż Ci nie mieli koni i musielibyśmy iść pieszo.- rzekł - Mam nadzieję, że podróż wam się nie dłuży. Nasz cel już blisko, góra dzień drogi. Jeżeli nie napotkamy przeszkód będziemy na miejscu jeszcze przed zachodem słońca.- dodał
Sirius:
Wampir, ruszając stępem, skierował się ku karczmie. Będąc już obok niej zszedł z konia i przywiązał do solidnie wyglądającego płotu stojącego nieopodal karczmy, będącym najwyraźniej tym, do czego wampir go wykorzystał. Poprawiając ułożenie broni, podszedł do drzwi karczmy i otworzył je zamaszystym ruchem...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej